czwartek, 8 maja 2014

7 ,,Piesełek uradował wszystko"

Przestraszyłam się...
Stałam w drzwiach prowadzących do salonu i usłyszałam szlochanie. Na palcach podeszłam bliżej, by zobaczyć kto to jest. Niestety moje stąpanie w pewnym momencie stało się bardzo głośnie, że ,,cień" spojrzał się na mnie.
- Megan?!
Mym oczom ukazała się postać Ashton'a całego we łzach. Podszedł do mnie i chciał mnie przytulić, lecz ja go odepchłam od siebie. Ash zdziwił się widząc me zachowanie.
- Meg co ci jest? - Ash
Nagle cała zaczęłam się trząść ze strachu.
- Meg czego sie boisz? Nie bój się mała, jestem przy Tobie. - Ash
Chłopak przytulił mnie, lecz tym razem się od niego nie oddaliłam. Moje drgawki ustały a ja odeszlam od Ashton'a na drugi koniec salonu, odwrocona do niego plecami cicho zapłakałam. Chłopak znów do mnie wrócił.
- Meg, proszę powiedz co się dzieje, jestem Twoim chłopakiem. Chyba mam prawo wiedzieć co dzieje się z moją ukochaną. - Ashton.
- Nie jesteś moim chłopakiem. - Meg
W końcu się odezwalam.
- Ale? Jak to nie jesteśmy. Wiesz jak ja cię kocham i jak strasznie się o ciebie bałem gdy cię nie było?! - Ash
- Ashton,Ty powiedziałeś, że my wszystko popsułyśmy. - Meg
Rozpłakałam się i odwróciłam się w stronę Ashton'a, wpatrując się w jego zapłakane oczka.
- Nie, nie chciałem, tu nie chodziło o to. - Ash
- Powiedziałeś, że przez nas, wali się wasz świat. - Meg
Z każdym słowem mój ton głosu cichł.
- Megan, wiem co powiedzialem i strasznie tego żałuję. Kocham cię nad życie, zrobiłbym dla ciebie wszystko. Tylko błagam wybacz mi. - Ash
Chłopak jeszcze bardziej się rozpłakał, a gdy ja ujrzałam jego łzy, załamałam sie. Ashton chwycił mnie za ręce i uklęknął.
- Megan, błagam, obiecuje, zmienię się tylko daj mi na to trochę czasu. Nigdy nie zalowalem, że was poznałem, chlopacy również nie żałują, przeciwnie, cieszą się, że w końcu mają prawdziwych przyjaciół. Meg, (w tym momencie przełknął ślinę) Kocham cię. - Ash
- Ja nie chce byś sie zmieniał, też cię kocham, lecz to juz koniec. - Megan
- Ale...- Ash
Ashton otarł łzę i wyszedł z pomieszczenia, a ja zostałam w nim sama. Upuściłam kule na których się podtrzymywałam i padłam na ziemię opierając sie o ścianę. Zaczęłam płakać i nie wiedziałam co mam robić. Lezalam tak płacząc z dobrą godzinę. Wstałam, podniosłam swe kule i ruszyłam w stronę korytarza. Ujrzałam tam Ashton'a, który leżał pod ścianą i płakał. Chciałam do niego podejść i się przytulić, lecz nie mogłam mu wybaczyć słów które wypowiedział. Wróciłam do salonu, usiadłam na kanapie zaplakana i napisałam sms'a do James'a.
Do James'a ;*
Umieram.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedz od chłopaka.
Od James'a ;*
Zaraz u ciebie będę.
Czekanie za James'em było jak jedna wielka wieczność. Nareszcie drzwi wejściowe do domu się otworzyły i James wbiegł do domu jak, by się w nim paliło. Nawet nie zauważył leżącego na korytarzu Ashton'a. Wbiegł do mnie, usiadł i bez wahania przytulił tak mocno, że brakowało mi tchu. Miał łzy w oczach, głaskał moje włosy, trzęsąc się. Usłyszałam jak Ash wstał i po chwili było słychać tylko jeden wielki trzask drzwi. James był tak zdenerwowany, ze mógł powstrzymać drgawek.
- Już dobrze kochanie, teraz jesteś bezpieczna. Obiecuje, że cię nie opuszczę. - James
Poczułam na mym ramieniu coś mokrego, były to łzy James'a. Zamknęłam oczy i niepostrzeżenie zasnęłam.
*** oczami Nicoli***
Razem ze Scarlet byłyśmy u chłopaków i zastanawialiśmy się, co mamy zrobić z Meg. Przecież ona wyjechała i nas zostawiła. Wszyscy plakalismy, aż w pewnym momencie ktoś wbiegł do domu. Było słychać tylko trzaski drzwi. Zerwałam się z miejsca i pobiegłam za Ashton'em, który nawet się z nami nie przywitał. Stałam pod drzwiami jego pokoju, lecz były one zamknięte.
- Ej Ash otwórz. Powiedz co się stało. - Nicola
Chłopak nie otworzy drzwi, nawet nie ruszył się z miejsca.
- Ashton otwórz te jebane drzwi! - Nicola
Znów zero reakcji.
- ASHTON do cholery jasnej! - Nicola
Tym razem chłopak wstał i otworzył drzwi, tak jak mu kazałam. Wszedłam do jego pokoju, usiadłam na przeciw niego w oknie i patrzyłam jak łzy spływają po jego policzku.
- Ej Ash dlaczego płaczesz, ona wróci. - Nicola
- O...O...Ona wcale nie wyjechała. - Ashton
- Ale jak to nie wyjechała. Ona nadal jest w Londynie?! - Nicola
Ashton opowiedział mi całą historię, a ja się rozpłakałam. Wybiegłam z pomieszczenia, wszyscy już stali. Biegłam przez dom chłopaków, az w pewnym momencie ktoś złapał mnie.
- Ej bo się wywrocisz. Ty placzesz? Nici co jest? - Luke
Był to Luke.
- A...a...Ash i Meg... - Nicola
Nie mogłam nic z siebie wydusić. Luke otarł łzy splywajace po mym policzku i mnie przytulił.
- Nie płacz, będzie dobrze. - Luke
Chłopak oderwal swój uścisk, chwycił mą głowę i zwrócił tak, bym patrzyła na jego twarz. Patrzyliśmy tak sobie w oczy, gdy w pewnym momencie chłopak zrobił szybki ruch i namiętnie mnie pocałował. Ja oddałam mu pocałunek. Chwilę on potrwal, lecz zmył mój smutek z twarzy.
- Czyli to znaczy, że.... - Nicola
Nie wiedziałam co mam o tym myśleć.
- Tak, czuje coś do ciebie. To nie jest przyjazn, to coś więcej. Tylko teraz pytanie czy ty też czujesz to co ja? - Luke
Tym razem ja pocałowałam Luke, na znak, że się z nim zgadzam.
- Czyli mamy nową Mrs.Hemmings. - Zasmial się chłopak.
Wróciłam z nim do pokoju. Gdy już lezelismy razem na łóżku i rozmawialiśmy, do naszego pokój wszedł załamany Ash.
- Błagam, pomóżcie mi. Ja nie mogę jej stracić. Kocham ją, a ona jest tak z James'em, może on ją gwałci, albo po prostu się z nim przespała. Jedźmy tam. Proszę. Muszę ją odzyskać. - Ash
Luke spojrzał się na mnie a ja na niego.
- Jasne, ale na pewno się z nim nie przespala. - Nicola
- No zobaczymy, chodźcie. - Ash
Wszyscy zebraliśmy się, Luke złapał mnie za rękę, a one przemieniły się w jedność. Wsiedlismy do auta Luke, a na miejscu pasazera, Ash z tyłu a Luke prowadził. Ashton strasznie się denerwował, widać było po nim, że kocha Meg, tyle, by ona się z nim nie przespała. Tylko o to się modliłam. Pojechaliśmy pod dom a Ashton wyleciał z auta jak strzała. Ja zaczęłam za Luke'iem i razem z nim weszliśmy do środka. W drzwiach sypialni stał jak wryty Ash. Podeszłam do niego i spojrzałam na co on się patrzy, w jego oczach znów zawitały ogromne potki łez. Gdy spojrzałan w pokój Meg, sama się rozpłakałam. Megan leżała na łóżku wtulona w James'a, to oznaczało tylko jedno, ona z nim to zrobiła. Nawet Luke płakał, aż w pewnym momencie gdy tak w trójkę staliśmy w tych drzwiach Meg się obudziła. Otarła swe zaspane oczka i gdy nas ujrzała nie wiedziała co mam myśleć.
- Co wy tu robicie? - Megan
Podeszłam do niej bliżej, uklękłam i powiedziałam:
- Jak Ty mogłaś. - Nicola
Na twarzy Meg było widać zaskoczenie i smutek.
- Ale o czym wy mówicie? - Megan
Ashton odwrócił się i wybiegł z domu, a Megan wstala nie budząc przy tym James'a, zabrała swoje kule i poszła jak najszybciej mogła za Ash'em.
^^^ oczami Ashton'a ^^^
Jaki ja jestem głupi. Ale z drugiej strony, sam sobie na to zasłużyłem. Bardzo żałuję tych słów, bo kocham Megan najbardziej na świecie, ale po tym co zrobiła z James'em, nigdy jej tego nie wybacze. Wyszedłem z domu dziewczyn i usiadłem na krawerzniku ulicy. W pewnym momencie ktoś objął me ramiona i szyję swoimi miękkimi rękoma.
- Nie jestem taką suką jak ci się wydaje.
Odwróciłem się i ujrzałem postać Megan. Z jednej strony uwierzyłem się, bo mnie przytuliła, a z drugiej nienawidziłem, bo przespała się z James'em.
- Nie przespałam się z James'em. - Megan
- Ja widziałem coś innego. - Ashton
- Nie jestem taka łatwa. Po prostu zasnęłam, James zaniósł mnie do pokoju, położył się obok mnie i zasnął razem ze mną. - Megan
- Nawet jeśli to prawda, to po co mi to mówisz? - Ashton
Dziewczyna zdjęła swe ręce z mojej szyji i się lekko odsunęła, po czym ja ją złapałem za nadgarski i znów mnie przytuliła.
- Megan wierzę ci. - Ashton
- Wierzysz mi? Serio? - Meg
- Yhym. Głupi jestem. Na prawdę cię kocham, najmocniej na świecie, nie mogę bez ciebie żyć. Cierpię gdy widzę cię taką jak teraz, czyli smutną i załamaną. W tym momencie powinnaś być przy mnie, lecz mnie przy Tobie nie ma. Nie chce być dla ciebie ciężarem. Błagam wybacz mi. - Ash
- Też cię kocham Ashton, ale nie mogę ci wybaczyć. Nienawidzę cię za te słowa które potwierdziły to, że nie chcesz mnie, Nici i Scar tutaj. Chcesz abyśmy wyjechały. Ale jedno mogę ci obiecać, za dziś ściągają mi gips i OBIECUJE, że w ten sam dzień mnie tutaj już nie będzie. Spełnię twe życzenie i znikne z waszego życia. - Megan
- Ale jak to. Chcesz mnie zostawic? - Ash
I znów się rozpłakałem, Megan również.
- Tak, bo nie zostawiasz mi innego wyboru. - Megan
- Jak to nie. Meg, błagam tylko o jedną szansę. - Ashton
- Miałeś już swoją szansę. Zmarnowales ją, sam sobie pogratuluj. - Meg
Meg puściła mnie i gdy chciała wrócić do domu, zatrzymała się i się zauroczyła. Odwróciłem się w jej stronę.
- O jejka, jaki slodziak. Chodz maluchu. - Megan
Dziewczyna ujrzała małego pieska, chwyciła go na ręce i gdy już myślała, że szczenięcie jest jej, przybiegła mała zaplakana dziewczynka i jej go odebrała. Widać bylo, że jej się spodobał. Meg kochała zwierzęta, a z tego co mi wiadomo musiała zostawić swoje ukochane zwierzę w Polsce. Smuta wróciła do domu. W pewnym momencie poczułem, że wszystko się popsuło. Musiałem odzyskać Megan, więc wpadłem na pewnien pomysł.
^^^oczami Megan^^^
Wróciłam do domu. Nicola już poszła a James nadal spał. Cały czas byłam załamana, nie wiedziałam jak mam żyć bez Ashton'a. Położyłam się na łóżku obok James'a a ten się obudził.
- O księżniczka już nie śpi? - James
Chłopak ucałował mnie w policzek.
- James, chyba powinieneś już iść. - Megan
- Aha. Czyli chcesz bym poszedł. Rozumiem. - James
- Nie chce cię wyganiac, tylko wiem, że masz jeszcze swoje sprawy na głowie i obowiązki. A ja nie chce cię tu zatrzymywać. - Megan
- Nie, nie rozumiem. To ja już pójdę. - James
Chłopak wstał i wyszedł, żegnając mnie buziakiem w czółko i słowami ,,Będzie dobrze, kocham cię mała".
Od jakiegoś czasu nie chciało mi się ani jeść, ani pić. Z tego wszystkiego zapomniałam o moim gipsie. Wsiadłam w pierwszą lepszą taksówkę i pojechałam do szpitala. Tam siedziałam z 3 godziny na izbie przyjęć, ale szybko mi to zleciało i mogłam już bez gipsu wrócić do domu. Lekarz kazał mi się oszczędzać. Wróciłam tą samą taksówką do domu, otworzyłam drzwi od wielkiej willi, rzuciłam torbę na podłogę i załamana poszłam do kuchni sie napić. Otworzyłam lodówkę i coś zaczęło mi piszczeć. Myślałam, że to lodowka, lecz gdy zamknęłam lodówkę nadal było słychać piszczenie. Obejrzałam sie za siebie i w kącie kuchni ujrzałam malutkiego szczeniaka.
Zakochałam się w nim. Chwyciłam go na ręce i przypadkiem ujrzałam na niej bransoletke z literą ,,A" od Ashton'a. Automatycznie się rozpłakałam, nagle ktoś chwycił mnie za ramię i wyszeptał mi to ucha.
- Słodki prawda?
Odwróciłam się w stronę głosu i ciała które dotykało me ramiona. Był to Ashton. Bardzo się starał o wybaczenie. Odlozylam pieska na ziemię, założyłam złośliwie ręce i zaczęłam z nim konwersacje.
- To od ciebie? - Megan
- Tak. Podoba ci sie? - Ashton
- Jest piekny. To dla mnie? - Megan
- Tak, dla ciebie. - Ashton
- A z jakiej to okazjibm? - Ashton.
- Znów przyszedłem błagać o przebaczenie. Uwierz mi, kocham cię. Chce ci wszy...- Ashton
Chłopak nie zdążył dokończyć, ponieważ rzuciłam mu się na szyję. Byliśmy oko w oko.
- To ostatnia szansa. Kocham cie więc jej nie zmarnuj. - Megan
Chłopak strasznie sie ucieszył i bez wahania zaczął całować moje usta, na co ja odpowiadałam mu tym samym. Brakowało mi jego pocałunkow.


___________________________________________________________________________________
Koniec rozdziału.
Następny za 4 dni!<3
Kocham czytać wasze komentarze MIŚKI! <3 ;**8

7 komentarzy:

Zostaw po sobie komentarz! - Dla ciebie to nic wielkiego a dla mnie wielka motywacja! Nie zapomnij o tym. :) <3