Ash złapał mnie na ręce i delikatnie położył na łóżko, lecz naszą cudowną chwilę przerwał...
Dźwięk sms'a od Nicoli.
- Jezu, kto znów? - Powiedział zdenerwowany Ashton.
- To od Nicoli, muszę odczytać. Czekaj. - Megan
Od Nicoli <33
Hey skarbie, nie chce wam przeszkadzać, ale jak macie ochotę to przyjdzie do Michael'a i wspólnie poogladamy jakieś filmy.
- Nicola zaprasza nas na wieczór z filmami, idziemy? - Megan
- Hmm... szczerze to miałem inne plany. - Ashton zadziornie się uśmiechnął i mocno mnie przytulił.
- Jeżeli chcesz, możemy pobyc sami. Ale oni oglądają komedieeee... - podpuszczalam Ashton'a.
- A to co innego. Idziemy! - Ashton
Chłopak chwycił mnie jedną dłonią w talii i poszliśmy do pokoju Michael'a. Już zza drzwi było słychać śmiechy. Zapukalismy i po chwili otrzymaliśmy pozwolenie na wejście. Ashton otworzyl nam drzwi i weszliśmy do środka. Gdy ujrzałam Michael'a od razu rzuciłam mu się w objęcia. Tęskniłam za nim.
- To jak oglądacie z nami? - Luke
- Jasne, chodz Megan. - Ashton.
Usiadłam obok Nicoli i Ashton'a, a ten mnie objął swym ramieniem, po czym Michael zamienił się miejscem z Nicolą i powiedział do Ashton'a:
- Ej, kolego nie pozwalaj sobie za dużo. To moja żona. - Michael
Michael zdjął rękę Ashton'a z moich ramion i położył swoją. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Nie no foch. - Ashton
Położyłam głowę na klacie Ashton'a a jego foch przeminął z wiatrem. Oglądaliśmy film z półtora godziny i wszyscy zasnelismy oparci o siebie głowami.Obudziłam się oparta głową o ramie Michael'a, Nicola o Luke'a, a Ashton o mnie. Lekko wstałam i poszłam do kuchni. Wszyscy jeszcze spali a ja nie chciałam ich
budzić. W kuchni, otworzyłam lodówkę w której ujrzałam sok jabłkowy (mój ulubiony). Nalałam sobie trochę w szklankę i sięgnęłam po swój iPhone. Miałam tam jeden sms od mamy. Odczytałam go.
Mama ;*
Witaj skarbie. Dziś wszyscy przyjeżdżamy do Londynu. Pamiętacie? Mam nadzieję, że odbierzecie nas z lotniska. Mamy dla was niespodziankę. Całusy mama.<3
Ode mnie ,,Mama;*"
Hey mamuś. Oczywiście, że was odbierzemy. Życzę wam miłego i spokojnego lotu. Czekamy na was. Buziaki! <3
Przez chłopaków prawie zuuuapomniałam o naszych rodzinach, które miały dziś przylecieć do nas, do Londynu. Poszłam znów do pokoju, gdzie wszyscy nadal spali. Lekko szturchnęłam Nicolę a ta się na całe gardło wydarła i obudziła wszystkich.
- Jezu co się dzieje?! - Nicola
- Nicola zamknij się! - Megan
- Co się tu dzieje? - Ashton
- Nie nic, my musimy już wracać do domu. Żegnajcie. - Megan
- Czemu? - Nicola
- W drodze ci powiem. Pa. - Megan
- Ej Megan dajcie nam swoje numery, teraz nie pomylcie cyferek! - Luke.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Podaliśmy chłopakom numery, poszłyśmy do Scarlet i pojechałyśmy do domu. Szybko pobiegłyśmy się przebrać w sukienki, bo za 30 minut miały przyjechać nasze rodziny. Ja ubrałam
TO *.* ,Nicola
TO *.*, a Scartel
TO *.*. Nie powiem, ale wyglądałyśmy zawodowo. Szybki make-up i byłyśmy gotowe do wyjścia. Każda wsiadła w swoje auto, bo w końcu trzeba było zabrać naszych rodziców. Ja wsiadłam w swoje ferrari i ruszyłam, a dziewczyny za mną. Otworzyłam okno i puściłam piosenkę One Direction - Kiss You i jechałam przed siebie. Jechałam tak przed siebie gdy nagle w radiu puścili piosenkę 4LOVE - Tęsknię Już. Nie wiem dlaczego, ale od razu pomyślałam o Ashton'ie.Nie wiem, czy mogę już to powiedzieć, ale chyba mogę go traktować jak brata. On chyba ma mnie za siostrę i nic więcej. W końcu dotarłam na lotnisko i tam zobaczyłam moich rodziców z walizkami. Szybko zaparkowałam auto i pobiegłam ich uściskać.
- Mamuś, Tatuś! - Megan
- Megi! -Sasha
- Jejka! Jak ja was dawno nie widziałam! Całe trzy dni! - Megan
- Głuptasie. - Sasha
- Ok wsiadajcie do auta, zawiozę was do domu. - Megan
Mój ojciec spakował walizki jego i jego żony do samochodu i wsiadł do niego. Podjechałam pod willę, którą moi rodzice kupi na spółę z rodzicami Scarlet i Nicoli. Zaparkowałam auto i z rodzicami weszliśmy do domu. Tam zobaczyłam dziewczyny, zostawiliśmy naszych rodziców w domu i pomknęłyśmy do naszego królestwa. Teraz tylko ono było miejscem gdzie chciałyśmy spędzać czas. Gdy już byłyśmy w naszym domu, pomyślałam w końcu o tym, by kupić karnet na siłownię, ponieważ gdy byłyśmy w Polsce dużo ćwiczyłyśmy. Dziewczyny też chciały karnety więc znów wsiadła w auto i pomknęłam do siłowni, którą polecił nam Michael. Trasa do niej zajęła mi jedynie 10 minut i byłam już na miejscu. Zaparkowałam auto i poszłam do budynku.Gdy do niego weszłam zobaczyłam, że tam są jedynie sami faceci, dziwne, podeszłam do kasy i zapytałam mężczyznę który tam stał czy można kupić karnet na miesiąc, on powiedział, że tak i mam chwilę poczekać. Facet poszedł na zaplecze a ja się odwróciłam i zaczęłam podziwiać umięśnione ciała innych mężczyzn. W oddali ujrzałam znajomą mi twarz, chłopak cały czas się na mnie patrzył i w pewnym momencie się uśmiechną i pokiwał do mnie ręką, odpowiedziałam mu na to tym samym. Chłopak zaczął ćwiczyć, lecz nadal się na mnie patrzył i w pewnym momencie spadła mu sztanga na nogę. Strasznie się wystraszyłam i szybko do niego podbiegłam i co ujrzałam?! James'a McVey'a z mojego ulubionego zespołu The Vamps!
- Jezu nic ci się nie stało James?! - Megan
- Nie nie, o widzę, że mnie znasz. - James
- Żartujesz sobie?! Ja jestem Vampette! <3 - Megan
- O ale swag, a więc jestem James ale chyba nie muszę się przedstawiać, a Ty jak się nazywasz? - James
- Ja jestem Megan, kocham cię. - Megan
- Ej, ej, bo się zarumienię. - James
- Sam jesteś? - Megan
- Tak, nieraz chodzę z Connor'em, ale dzisiaj jest z Rex'em u weterynarza. - James
- Jejka, co się stało Rex'owi?! - Megan
- Nie wiem, ale Connor jest nad opiekuńczy. - James
- Bo kocha Rex'a, gdyby Twój Marley był chory to też byś się martwił. - Megan
Rex to jaszczorka Connor'a, a Marley to kot James'a.
- Marley to co innego, co cię tu sprowadza? - James
- Chcemy z koleżankami trochę zrzucić kilka kilogramów. - Megan
- Yhy, bo nacie z czego. - James
- Oj tam, oj tam, ja muszę niestety już lecieć. Znajomi za mną czekają. Pa.- Megan
- Tak szybko? - James
- No niestety, może jeszcze kiedyś się spotkamy. A i podpiszesz mi się na koszulce?!- Megan
Miałam właśnie ubraną na sobie koszulkę The VAMPS.
- Jasne. - James

Chłopak podpisał mi się na koszulce i pożegnaliśmy się buziakiem w policzek, a ja wróciłam do domu.Gdy wbiegłam do domu szybko chciałam pobiec do dziewczyn, by im powiedzieć co mi się przytrafiło, lecz przed domem, za drzewem ujrzałam Ashton'a. Niestety nie był sam. Całował się z jakąś dziewczyną a później szybko odszedł. Ten widok mnie załamał. Natychmiast się rozpłakałam jak małe dziecko.Usiadłam pod płotem i nie wiedziałam co mam robić, dziwiło mnie to, dlaczego ja z tego powodu płaczę. Chyba coś do niego czuję, a on takie coś? No nic, wstałam i weszłam do domu, chłopacy i dziewczyny siedzieli w salonie, a ja tylko do niego weszłam, przetarłam na ich oczach łzy i wyszłam z niego do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i znów się rozpłakałam. W pewnym momencie ktoś wparował do mojego pokoju, położył się za mną i przytulił.
- Ej Mała co jest?
Nawet się nie odwróciłam.
- Meg?
Wtedy spojrzałam na osobę za mną i ujrzałam Michael'a, wtuliłam się w niego jak w poduszkę i wypłakałam mu się w ramię.
- Michael, błagam pomóż mi. - Powiedziałam cała we łzach.
- Co jest? Mów, martwię się. - Michael.
- On, znaczy się Ashton, on ma dziewczynę. - Megan
- On dziewczynę? Z tego co mi wiadomo, on ciebie kocha. - Michael.
- Słucham? - Otarłam łzy i się zdziwiłam.
- No tak, cały czas o Tobie mówi i się o Tobie rozmarza. Nie rozumiem tylko, dlaczego myślisz, że on kogoś ma. - Michael
-Widziałam, jak całował inną. - Megan
- Ale na pewno był to Ashton? Może go z kimś pomyliłaś. - Michael
- Nie, nie pomyliłam, to był on. - Megan
- Ja mu zaraz coś powiem! - Michael
Michael wstał z łóżka i wybiegł w mojego pokoju i pobiegł do salonu, a ja pobiegłam za nim, chciałam go zatrzymać, ale mnie nie słuchał. Gdy wparował do pokoju, przykuł Ashton'a do ściany i zaczął wyzywać. Wszyscy siedzieli i się przyglądali.
- No pomóżcie mi! Nie dam sama rady ich rozdzielić! - Megan
Po tych słowach Luke i Calum wstali i podeszli do chłopaków i ich rozdzielili. Ashton podszedł do mnie i chwycił mnie za ramiona i powiedział.
- Nigdy bym ci tego nie zrobił, a Ty mi to zrobiłaś. - Ashton
Chłopak wyszedł, a ja załamana wybiegłam za nim. Już byliśmy przed domem.
- Ashton! - Megan
- Ashton czekaj! - Megan
Chłopak się odwrócił.
- Co?! - Ashton
- Dlaczego całowałeś inną? - Megan
Chłopak podszedł do mnie, chwycił mnie za ramiona i pocałował.
- Teraz też całowałem inną? - Ashton
Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, jego pytanie pozostawiłam bez odpowiedzi. Chłopak otarł łzę, która spływała po mym policzku.

- Megan? - Ashton
- Tak? - Megan
- Zostańmy przyjaciółmi, nic więcej. - Ashton
Na te słowa, spojrzałam się w jego oczy i w tym momencie go szczerze znienawidziłam. Bez słowa pożegnania, odeszłam. Szłam przed siebie z 5 kilometrów, w końcu usiadłam na krawężniku i nie wiedziałam co mam zrobić ze swym życiem. Cały czas ktoś do mnie dzwonił, wkurzyłam się w rzuciłam telefon pod jadący autobus. Chciałam wstać i się powstrzymać od łez, lecz nic mi na to nie pozwalało. W pewnej chwili przede mną stanęło czarne auto, a drzwi od niego się otworzyły. W głębi samochodu ujrzałam mojego brata, Jack'a. Szybko wstałam i wsiadłam z nim do auta.
^^^Tymczasem Oczami Nicoli^^^
Wszyscy siedzieliśmy w domu czekając na powrót Megan i Ashton'a, lecz żadne z nich się nie pojawiało. W końcu drzwi domu się otworzyły i wszedł przez nie Ash, szybko pytaliśmy gdzie Meg a on powiedział, że wróciła do Polski. Wszyscy załamaliśmy ręce.
- Ale jak to... wróciła do polski.? - do moich oczu napłynął słony płyn. - Co się do jasnej cholery wydarzyło.?! Ashton..?! Ash.. powiedz coś.! - poniosło mnie trochę. Ashton nic nie mówiąc zabrał swoją kurtkę i wyszedł bez słowa. Razem ze Scarlet nie wiedzieliśmy co mamy zrobić. Siedząc na kolanach Luke'a dostrzegłam jaka ze mnie naprawdę jest przyjaciółka, powinniśmy ją teraz ze Scarl szukać.
- Luke i chłopaki, jeśli chcecie to możecie zostać w domu z Scarlet ja idę szukać Megan. - Nicola
- O nie Nicola. Nigdzie sama nie idziesz, jak już to idziemy wszyscy albo zostajecie w domu i my idziemy szukać Megan, a tak po za tym to wiesz że nie możesz sama chodzić o tej porze. - Luke
- Chłopaki ja już mam prawie 18 lat, nie musicie się o mnie martwić.- Nicola
- No właśnie kochana prawie 18 lat, czyli jeszcze masz 17 lat co nam daje że w Polce jesteś jeszcze nie pełnoletnia. - Luke
Czy on powiedział do mnie kochana...? Chyba się troszkę zarumieniłam. :3
- Oj tam Oj tam, nie czepiaj się wszystkich szczegółów. - Nicola.
- Nie chce wam przeszkadzać, ale chyba będzie dobrze jeśli zaraz zaczniemy szukać Megan. - Scarlet ma racje, idziemy.
- Racja idziemy. ! - Nicola
- Ymhmy.. ! Nicola.. a może byś tak ubrała coś na siebie i może buty a nie japonki.? - Michael.
- No przecież na nago nie idę, a buty miałam zamiar założyć inne swoje ukochane vans'y, i co zgasiłam cie, widzisz ja to wszystko wiem moja główka pracuje. - Nicola
- No chyba raczej nie, wpisz swój kod na myślenie. - Michael cicho zachichotał jak i reszta.
- Ejjj..! Zapomniałam kodu..! No to teraz mamy problem, będziecie musieli mówić mi od podstaw bo ja nie będę kapować. - Nicola
- No wiesz ja mogę ciebie nauczyć czegoś innego. - Luke zaśmiał się i uśmiechnął się do mnie zadziornie.
- No nie tak przy wszystkich. - Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, szkoda że w śród nas nie było Megan i Ashton'a brakowało ich śmiechu, na to wspomnienie posmutniałam.
- Dobra idziemy ją poszukać. - Nicola
^^^Tymczasem Oczami Megan^^^
- Ej Jack może pójdziemy na jakąś imprezę się odprężyć, wiesz chce się upić jak nie wiem co i zapomnieć o tym co się stało nie dawno. - Megan
- Jasne siostra, ale wiesz nie możesz aż tak przesadnie się upić. - Jack
- Zawsze mi mówiłeś że na uspokojenie najlepsza jest ostra impreza + wódka. - Megan
- No masz racje kochana, idź się przebrać do mnie do pokoju w moim pokoju powinny być jeszcze rzeczy ostatniej dziewczyny która ze mną była. - A właśnie zapomniałam wam powiedzieć, mój brat był strasznym flirciarzem i jak miał dziewczynę z imprezy to tylko na 1 noc a jak na trzeźwo to poważniejszy związek na miesiąc lub dwa.
- A no tak, mój braciszek kocha laski... zapomniałam. - Megan.
- Siostra nie przeginaj. - zaśmiał się.
- Dobra to ja się idę przebrać i zaraz będę. - Poszłam po schodach na górę do pokoju mojego brata i tam podeszłam to szafy,gdzie w oczy rzuciła się ta
sukienka. Poszłam ją ubrać i zrobić sobie makijaż. Gotowa zeszłam na dół gdzie czekał na mnie mój brat.
- WOW.. ! Jaką mam śliczną siostrę. - Jack
- Nie dolewaj, bo się za rumienie. - Jack podszedł do mnie, ucałował mnie w rękę i wziął ją pod pachę. Podeszliśmy do jego auta, gdzie otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen.
- Proszę bardzo. - Jack
- Ależ dziękuje za taką uprzejmość. - Wsiadłam i zapięłam pas, zaraz koło mnie znalazł się mój brat. Odpalił silnik i wyjechał z swojej posesji. Droga do klubu zajęła nam jakieś 15 minut. To był najlepszy klub w Londynie.
- To dzisiaj rozumiem, że moja siostra chce się zabawić i nie mam pić. - Jack
- Tak, dokładnie tak. ! - Megan.
Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do wejścia do klubu,strasznie dużo ludzi czekało na wejście do tego klubu.
- Jack przecież my do 5 nad ranem będziemy stać i czekać aż wejdziemy. - Megan
- Nie jeśli ochrona i właściciel to twoi najlepsi przyjaciele. - on na każdym kroku mnie zaskakuje.
- Mówiłam ci jak bardzo ciebie kocham. - Przytuliłam się do niego, tak mocno że aż syknął z bólu. - Przepraszam. - Megan
- Dobra nic się nie stało, ja też ciebie kocham. - Jack złapał moją rękę i podeszliśmy do wejścia a tam mój brat przywitał się z ochroniarzami.
- Hej Max. - podali sobie piątkę.
- Witam ciebie Jack, widzę że nową dziewczynę masz. - Max
- Hahha.. Nie Max to moja młodsza siostra Megan, Megan poznaj mojego przyjaciela Max'a. - koleś nieźle był napakowany.
- Cześć Max, miło mi ciebie poznać. - Megan
- Witam ciebie Megan, mi również miło ciebie poznać pamiętaj że będziesz tu mile widziana. - Max
- Ok, nie obrażę się na pewno z wielką chęcią będę wpadać. - Nawet całkiem miły jest ten Max, myślę że jak będę w klubie i ktos będzie się we mnie zaczynac to on mnie obroni.
- Dobrze Max, my już idziemy bo moja siostra chce się nieźle nawalić, wiesz tematy sercowe. - Jack
- Dobłrze, dobłrze to idzcie już i się dobrze bawcie. - Pożegnaliśmy Max'a i weszliśmy do środka.
Pierwsze co przykuło moją uwagę było zapach alkoholu, dym papierosowy i wiele innych rzeczy. Ludzie się nie wstydzą robią to przy wszystkich zamiast w łazience lub gdzieś w komfortowych miejscach.
- Jack... ale tu jest świetnie. - udałam to bo było fatalnie, to znaczy wnętrze było niesamowite ale ci ludzie.. blee. Tak jak już powiedziałam dzisiaj się zabawiam i to ostro, trzeba sobie jakiegoś przystojniaka znaleść i nachlac się w cztery dupy. Podeszła do baru zamówić sobie drinka, ale też po to, bo jakiś 4 przystojniaków tam siedziało.
- No Megan czas na poryw miesiąca. - nie wiem czemu sama do siebie gadam.
- Dzień dobry, co mogę podać tak ślicznej dziewczynie jak ty. - kelner.
- Dzień dobry, poproszę Mohito. - Megan
- Megan. ?! - usłyszałam obok siebie swoje imię, myślałam że to Jack mnie woła czy coś, ale to nie był mój brat. Odwróciła się na lewo i zobaczyłam... James'a.
- O hej James. - przywitałam się z nim buzkiem w policzek.
- Co ty tu robisz sama, myślałem że ze swoimi przyjaciółmi przyszłaś. - na śmierć zapomniała o Niki i o Scarl.
- Nie wiesz, jestem tu że swoim bratem by odstresować się od wszystkiego, dzisiaj mam zamiar się dobrze zabawić. - Megan
- Ale.. że tak sama.?! - James
- No wiesz jeśli chcesz to możesz razem ze mną. Będzie ciekawie... - Megan.
- Ymhym..
James może przedstawił byś nam swoją nowa koleżankę! - o Jejka Connor siedział sobie grzecznie ale się wybił, chciał mnie poznać jakie słodkie.
- A no fakt przepraszam, Megan to jest Connor, Bradley i Tristan, Connor, Bradley, Tristan to jest Megan.
- Hej Megan. - odpowiedzieli mi wszyscy razem.
- Hej chłopaki miło was poznać. - Megan.
- Ej. To nie Fair.. On na powitanie dostał buzka a my nie. - jezusie jaki Connor jest słodki.
- Oj tam oj tam. James zasłużył a wy zasłużyliście? - Megan
- Ja tak, oni nie! - Wydarł się Connor.
- Ej, ej mały, chyba mówiłeś o mnie a nie o sobie. - Bradley
- Hrym, hrym, hrym. Nie wlewajcie sobie. To wiadome, że tu mowa o mnie. - Tristan
Razem z James'em wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ej nie Megan, my ci nie odpuścimy. - Connor.
- Oj no dobrze. - Megan
Podeszłam do każdego z osobna i pocałowałam go w policzek, po czym odezwał się James
- Hrym, hrym, hrym. A ja? - James
- Ty już dostałeś dwa, bo jeszcze na siłowni. - Megan
- Co?! Na siłowni?! James od dziś chodzę z Tobą na siłownię. - Connor.
- My wszyscy! - Bradley.
- To co z moim buziakiem? - James
Podeszłam do chłopaka, on ukazał swój policzek w który miałam go pocałować i tak zrobiłam.
- Barman! 5 Mohito! - Tristan.
Każdy z nas wypił minimum 8 szklanek mohito, a i Connor, bawiliśmy się wspólnie i wypiliśmy po 10.
- Ehem, Megan idziesz zatańczyć? - Connor
- Z chęcią. - Megan
Chłopak wstał, podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę, a ja wstałam. Zabrał mnie na środek parkietu i zaczekał, aż zacznie się nowa piosenka. Connor chwycił mnie łapczywie w biodrach i przysunął me ciało do swojego umięśnionego ciała. Nasz taniec nie należał do najbardziej kulturalnych, był bardzo seksowny. Z ukratka oka widziałam tylko jak James się na nas patrzy ze zazdrością w oczach. Po czterech piosenkach wysiadłam. Connor był idealnym tancerzem. Wróciliśmy do stolika, do którego w pewnym momencie podszedł Jack.
- Hey siostra i jak jedziemy? - Jack
Gdy Connor to usłyszał objął mnie swym ramieniem i powiedział do Jack'a.
- O nieee, ja ci jej nie oddam. - Connor
- Hahahaha, widzisz Jack musisz jechać sam. - Megan
- A Ty przyjdziesz na pieszo?! Na pewno ni, moja mała siostrzyczka musi być bezpieczna. - Jack
- U nasz może przecież nocować. - Bradley
- Nie chce wam sprawiać kłopotu. - Megan
- To żaden kłopot. Śpisz u nas i tyle. - Tristan
- No to ja lece do domu, Sara czeka. Paa. A i jesteście za nią odpowiedzialni! - Jack
- Spoko nie masz o co się martwić. - James
Mój brat odszedł, a mi strasznie zachciało się siku.
- Ej chłopacy ja idę do WC. - Megan
Wstałam a za mną ruszył mnie James.
- Idę z Tobą, jeszcze ktoś cię gwałci. - James
Gdy już byliśmy w toalecie, załatwiłam potrzebę, a gdy myłam ręce widziałam jak James się na mnie patrzy. Podeszłam do niego tak blisko, że czułam jego oddech i ideale perfumy.
- Jesteś taka, taka, taka...- James
Rzuciłam się na chłopaka, całując jego miękkie usta. On zaczął całować mą szyję. Przyłożył swoje ciało do mojego i odepchnął je pod ścianę. Włożył są nogę między moje kolana i chwycił mnie za tyłek a jego pocałunki przeniosły się na moje obojczyki. Zaczął gnieść swymi rękoma moje pośladki, a ja syknęłam z bólu gdy nagle ktoś wszedł do łazienki.
- O prze... Megan?!
Odepchnęłam James'a i się odwróciłam.
- Ty bydlaku!
Zobaczyłam, że był to Ashton, o mało co i by uderzył James'a.
- Dziwka! - Wykrzyczał mi prosto w twarz, a to strasznie zezłościło James'a.
- Ej uważaj na słowa! - James
Ashton wyszedł zezłoszczony z toalety a ja za nim wybiegłam.
^^^Oczami Ashton'a^^^
Byłem bardzo smutny do dzisiejszej sytuacji, która stała się z Megan. Chciałem się odprężyć na jakiejś imprezie. Trafiłem do jakiegoś klubu i po kulki drinkach, ja zawsze chciało mi się siku i chciałem po prostu załatwić potrzebę a tam ujrzałem Megan z tym debilem. Nie wiem dlaczego, ale zesmutniałem gdy ją tam zobaczyłem nawaloną w cztery dupy. Wyszedłem z dyskoteki i wydarzyło się to...
____ KONIEC ROZDZIAŁU!____
Ten rozdział powstał dzięki Minti (Nicoli) sama nie dała bym rady. Dziękuję kochana! <3 Moja, koffam cieeem! ;***
8 KOM I KOLEJNY ROZDZIAŁ! <3