sobota, 17 maja 2014

9 ,,Nie rób mi tego!"

Otrzymałam sms'a...
W pewnym momencie gdy chciałam sięgnąć po swój iPhone, Ash wziął go do ręki i powiedział.
- Teraz jedz, a ja zobaczę kto napisał. - Ash
Chłopak wziął i przeczytał sms'a, tak szybko jak go przeczytał, tak nim rzucił o stół.
- Co Ty robisz to mój telefon?! - Megan
Ashton wstał i wyszedł, a ja szybko sięgnęłam po telefon, na całe szczęście działał i mogłam przeczytać sms'a.
Od James'a <3
Gdzie jesteś? Tęsknię, zaczynam wariować bez ciebie. Nie mogę wytrzymać, dlaczego o mnie zapomniałaś? Nie rób mi tego, kocham cię.
Gdy to przeczytałam pobiegłam za Ashton'em. Zobaczyłam go w piwnicy, jak wyładowywał swój gniew na worku treningowym do boksu. Stałam w drzwiach, gdy w pewnym momencie chłopak przestał uderzać we worek i spojrzał się na mnie, po czym podszedł do mnie. Zdjął rękawice, chwycił moją szyję i pocałował.
- Nie rozumiem cię. - Megan
Chłopak oderwał pocałunek i rozpoczął ze mną konwersacje.
- Sam siebie nie rozumiem. Ale... - Ash
- Ale...? - Megan
- On napisał, że cię kocha. Czujesz coś do niego? - Ash
Stanowczo stałam i odpowiedziałam na pytanie Ashton'a.
- Czuje. - Megan
- To samo co do mnie? - Ash
- Nie, on, on był przy mnie. Przytulał, pocieszał, całował... wtedy.... gdy ciebie przy mnie nie było. - Megan
Właśnie w tym momencie zrozumiałam jak bardzo tęsknię za James'em. Idiotka ze mnie, po co mu to powiedzialam!
- Go kochasz, bardziej niż mnie? - Ash
- Nie. - Megan
Chłopak chwycił i ściskał moje pośladki, lecz ja uciekłam i pobiegłam ze łzami w oczach do najważniejszej osoby w moim życiu.
^^^ oczami Scarlet ^^^
Razem z Calum'em wróciliśmy rano po naszej nocy horrorów w kinie. Gdy weszliśmy do domu, akurat wszyscy siedzieli w kuchni oprócz Megan. Jak zwykle pokłóciła się z Ashton'em, ale u nich to norma. Weszliśmy do kuchni i z wszystkimi serdecznie się przywitalismy, pocałowałam Nicole w policzek, po czym odlozylam swoją torebkę na stolik i przysiadlam się z Calum'em do stołu.
- Ej gdzie znów jest Megan? - Scarlet
Nikt nie odpowiedział na moje pytanie, w kuchni panowała grobowa cisza. Zaczęłam każdego pytać po kolegi gdzie jest Meg.
- Luke? - Zero reakcji
- Nicola? - Zero reakcji
- Michael? - Zero reakcji
- Ash?! - I tu ujrzałam błysk w jego oku.
- Wyszła, na pewno zaraz wróci. - Ash
- A dlaczego wyszła? - Svarlet
- Ash? Tylko Ty wiesz dlaczego wyszła. - Michael
- Yyyyyy... nie wiem, po prostu wyszła. - Ashton
- Ale z ciebie debil Ash! Znów coś odjebałeś?! Znów się rozplakala i poszła?! - Michael
- Znaczy się... no tak trochę. - Ash
Spróbowałam zadzwonić do Meg ale nie odbierała. Miałam nadzieję, że wróci. Wtuliłam się w Calum'a i modliłam się o powrót Meg do domu.
^^^ oczami Megan ^^^
Miałam wrażenie, że Ash'owi było obojętne czy kocham go czy James'a.  Zraniło mnie to, że byłam mu tak obojętna. Wiedziałam, że muszę iść do chłopaków z The Vamps, dawno się z nimi nie widziałam. Pojechałam taksówką pod dom chłopaków i zadzwoniłam do drzwi, które otworzył zaspany Tristan. Otarł swoje słodkie oczka i gdy mnie zobaczył, jego oczy wyglądały jak pięciozłotówki.
- Megan! - Wykrzyknął Tris i rzucił się na mnie i mocno mnie wytulił.
Gdy Tristan wykrzyknął moje imię usłyszałam, że ktoś biegnie niczym stado antylop po schodach. I po chwili tajemnicza osoba była już przy drzwiach i rzuciła się na mnie.
- Meguś! Ej Brad, James! Meg przyjechała! - Był to Connor
Tak samo jak Tristan, zaczął mnie przytulać a ja go. Nagle przybiegli Brad i James. Brad się do mnie przytulił i zrobił miejsce dla James'a. James podszedł i delikatnie mnie pocałował w policzek, chciał pokazać, że jest wyrafinowany lecz mu się to nie udało. Nie wytrzymał i mnie mocno przytulił.
- Tęskniłem.- James
Zrobiło mi się troszkę smutno.
- Wejdziesz do srodka? - Bradley
- Nie chce wam sprawiać kłopotu i tak zaraz muszę lecieć do moich przyjaciół. Wpadłam tu tylko przelotem, bo chciałam zamienić z James'em kilka słów.- Megan
- Oj James będzie ostro. - Tris
- Bez przesady, to ich sprawy. Meg, dziś ci odpuszcze, ale następnym razem musisz do nas wpaść chociaż na kawę. Obiecujesz? - Connor
- Obiecuje. - Meg
Pozegnałam chłopaków a ci dali mi buziaki w policzki i poszli do domu.A tym czasemJames chwycił mnie za rękę i poszliśmy się przejść. Szłam smutna i wcale się do niego nie odzywalam. Chłopak zauważył, że coś jest nie tak, więc postanowił mi pomóc. Zatrzymał się, stanął przede mną i spojrzał mi w oczy.
- Meg? Co się dzieje? Widzę, że coś jest nie tak. Martwię sie o ciebie Mała. - James
- To przez tego sms'a. - Meg
- Zranił cie? Przepraszam, nie chciałem. - James
- Nie, nie o to mi chodzi, ten sms był bardzo słodki... - Megan
Nie zdążyłam dokończyć gdy James mi przerwał.
- To co jest w nim nie tak? - James.
- Ashton go przeczytał. - Megan
- Teraz zrozumiem, czyli znów jesteście razem? - James
- Tak, nie wierzę zbytnio w ten związek, o wiele lepiej dogaduje się z Tobą, ale go tak mocno kocham. - Meg
James odwrócił się w moją stronę i mnie przytulił na środku ulicy. W jego ramionach czułam się doceniona i kochana. Wtuliłam się w niego, a tem głaskał moje włosy i ucałował mnie w czółko, po czym powiedział:
- Będzie dobrze Mała, jestem z Tobą. - James
Cieszylam się, że mam takiego przyjaciela jak James, żałuję tylko tego, że Ash mnie nie docenia tak jak on. Przeszliśmy się jeszcze kawałek po czym James odprowadził mnie do domu, pożegnaliśmy się buziakami w policzki i udałam się do domu w którym mieszkali chłopacy. Nikogo prawie nie było w domu, jak zwykle balowali, w końcu była sobota. W domu było dość ciemno, ponieważ była już godzina 22.31. Stałam w kuchni gdy nagle do moich nóg przybiegł JJ (czyt.dżej-dżej). Chwycilam szczeniaka na ręce i poszłam po schodach do pokoju Ashton'a, ponieważ tam miałam swoje rzeczy a ja chciałam iść się odświeżyć. Nawet Ash'a nie było w domu więc do niego zadzwoniłam.
Rozmowa z Ashton'em...
- Ash? Gdzie jesteś Ty i reszta? - Meg
Prawie wcale go nie słyszałam, bo w słuchawce telefonu grała głośna muzyka.
- Uszykuj się, zaraz po ciebie przyjdę kochanie. - Ash
- Ale na co mam się uszykowsc? Nic nie rozumiem. - Meg
- Po prostu się uszykuj, zaraz będę. - Ash
I Ashton się rozłączył. Zrobiłam tak jak mi chłopak kazał. Udałam się po bieliznę i świeże rzeczy. Zabrałam je i poszłam do łazienki. Napuscilam całą wannę wody, rozebralam się i weszłam do niej. Umylam swoje ciało truskawkowym żelem, a włosy liliowym szamponem. Wyszłam z wanny i sie wytarlam się świeżym, miękkim recznikiem. Ubralam się, wysuszylam włosy po czym je wyprostowalam, zrobiłam sobie lekki make-up i akurat Ash wszedł do łazienki, objął mnie od tyłu i pocałował w policzek.
- Ślicznie wyglądasz. - Ash
Lekko się zarumieniłam.
- Dziękuję, a gdzie mnie zabierasz? - Meg
- Jedziemy na impreze, reszta też tam będzie. - Ash
Odpowiadał mi ten pomysł.
- A gdzie zostawimy psa? - Meg
- Ty dokończ makijaż, a ja pójdę do Paul'a (naszego sąsiada) i go oddam na jedną noc, on lubi psy a ja mam z nim dobre kontakty. - Ash
- Dobrze. - Meg
Pocałowałam Ashton'a w policzek o wróciłam do robienia makijażu a chłopak zabrał psa i wyszedł. Po 5 minutach byłam już gotowa do wyjścia. Założyłam swoje szpilki, zabralam ze sobą swoją kopertówke i akurat przyszedł Ashton. Chwycił mnie w talii lecz najpierw zmierzył mnie od góry do dołu i poruszył brwiami. Wsiedlismy do auta i pojechaliśmy do jakiegoś club'u. Po 40 minutach drogi byliśmy już na miejscu. Przed budynkiem stało dużo ludzi. Na całe szczęście Ash miał kontakty i weszliśmy bez problemu.Od razu w tłumie ujrzałam Nicole, siedzącą na kolanach Luke'a. Całowali się, nie przyzwoici ludzie, w miejscu publicznym się całować.Weszliśmy do box'u w którym siedzieli, Ash cały czas mnie obejmował w pasie i raz po raz całował w policzek. Przywitałam się z Luke'iem i Nicolą przytulasami, tak samo jak Ash z Luke'iem sztamą, a z Nicolą również przytulasem.Bawiliśmy się w tym klubie, chłopaki i Nicola pili drinki jeden po drugim. Ja sobie zamówiłam sok arbuzowy, ponieważ ktoś musiał prowadzić. Miałam czas do porozmawiania sobie z Nici, ale było bardzooo ciężko ponieważ była ona najebana w cztery dupy.
- Meguś.. A ty czemu nie pijesz..? Nie wiesz to tracisz... - Oj ledwie nam skończyła 18 lat a już potrafi się najebać jak nałogowy alkoholik.
- Nika.. Jak wytrzeźwiejesz to porozmawiamy. - jeszcze nie wiadomo co mi może powiedzieć..
Tańczyłam i tańczyłam to sama to z dziewczynami, a to z Ash'em. ! Z nim również było się ciężko dogadać.
- Wiesz co Ash, chce mi się siku... jak nie będzie mnie długo to po mnie przyjdź ok bo mogę się utopić w toalecie... - Meg
- Dobrze kochanie. Będę tu czuwał. - Ashton pocałował mnie w policzek i poszłam na stronę. To toalety trafiłam po jakiś 5 minutach, ponieważ to był bardzo duży klub i można było się w nim zgubić. Weszłam do środka i zabrało mi mowę.. nie wiedziałam czy mam płakać, czy mam krzyczeć.. Nic nie wiedziałam, kompletna pustka. ! Zobaczyłam James'a jak całował się z jakąś laską.Jakaś taka z niej pinda, blondynka, nie za wysoka, szczupła.. ale dla mnie tak czy tak pinda.. Oni byli już na pół nadzy. Stałam jak taka idiotka i się na to patrzyłam z otwartą buzią. Do moich oczu napłynęła masa łez, nagle poczułam na swoim ramieniu kogoś rękę i zaraz te słowa:
- Megan, zobaczysz wszystko będzie dobrze. - dobrze wiedziałam kto to był, ale i tak już nie będzie dobrze.
- Nie już nic nie będzie dobrze. !! - teraz zaczęłam krzyczeć, James dopiero mnie zobaczył i oderwał się od swojej lafiryndy i zaczął zapinać pasek od swoich spodni.
- Megan... zaczekaj wytłumaczę ci to wszystko! - nie słuchałam go bo wybiegłam z tej toalety. Płakałam jak głupia, co ja sobie myślałam.? Że sam James McVey będzie z taką zwykłą dziewczyną jak ja.?! Nie patrzyłam na nikogo, wszystko miałam głęboko w czterech literach. Wróciłam do swojej całej ekipy, którzy się świetnie bawili, a ja.? Byłam przejęta, wszyscy się pytali co się stało, dlaczego płakałam ale ja nie chciałam z nikim rozmawiać. Czułam się jak to można nazwać... chujowo. !! Nagle rozmowę zaczęła nasza Nika, która była uśmiechnięta od ucha, do ucha.
- Słuchajcie kochani. mamy z Luke'em dla was wiadomość... Bo ja jestem w ciąży, i będziemy mieć małego Luke'a albo małą Nicolę. - wszyscy zaczęli gratulować tylko nie ja. Nie potrafiłam się z nimi cieszyć dobrą nowiną, nie teraz może jutro może za miesiąc, a może.? Nigdy.. Jeden człowiek, jeden błąd a jak szybko można  wszystko zepsuć.
Cały czas na sobie czułam czyiś wzrok, wypalał w moim ciele wielkie dziury, dreszcze i dziwne uczucia. Dobrze wiedziałam, że to James, ale nie miałam ochoty na niego patrzeć po tym co mi zrobił
Jest ostatnim debilem który tu chodził. Cały czas czułam na sobie tej pojebany wzrok. Nie mogłam tak długo nad tym zwlekać, pożegnałam się ze wszystkimi i przeprosiłam, że nie mogę ich odwieść, bo źle się czuję. Wyszłam z tego cholernego klubu gdzie siedział James. Wyszłam zapleczem, bo nie chciałam się na niego napotkać przy wyjściu czy coś w tym stylu, ale jak to ja głupia Megan mogłam się tego spodziewać że on może być przy tym wyjściu.
- Megan daj mi to wytłumaczyć. - James
- James, nie, tu nie ma nic do tłumaczenia. - Po mym policzku splynela łza smutku.
- Meg, proszę. Nie odchodź. - James
W momencie gdy chciałam odejść, chłopak chwycił mnie w talii i jednym ruchem przykuł do ściany i zaczął całować moją szyję. Próbowałam się od niego oderwać, lecz był zbyt silny, a ja zbyt słaba. Czuć było od niego perfumy i mocny zapach alkoholu. Był nieźle nawalony. Chłopak zaczynał posuwać się coraz dalej, zaczął mnie rozbierać a ja nie mogłam sobie z tym poradzić więc zaczęłam krzyczec!
- Pomocy! - Megan
Niestety nikt mnie nie słyszał, a James położył rękę na mych ustach, bym nie wydobywala z siebie żadnych dźwięków. Wiedziałam, że już nic nie dam rady zrobić. Poddalam się walce z nim. Zaczęłam płakać a on otarł z mego policzka łzę i go pocałował. Spuscilam głowę na dół i po chwili ktoś do mnie podbiegł i uderzył James'a w twarz. Automatycznie podniosłam swą głowę w stronę wybawiciela, był to Connor. Bez chwili zawahania rzuciłam się w jego ramiona i zaczęłam płakać. On przytulił mnie mocno i powiedział, że zabierze mnie na ręce. Byłam cała rozdygotana, cała się trzęsłam ze strachu. Con zaprowadził mnie do samochodu, na całe szczęście był trzeźwy i przyprowadził po chwili James'a. Chłopak na nic nie reagował, więc byłam wybawiona. Connor zawiózł nas do domu chłopaków, ja wysiadłam z auta, a Con wprowadził James'a do domu. Tylko on się tak uchlał. Jak jakas ... świnia. Zagubiona stałam z podartymi rajstopami na środku wielkiego korytarza.
- Con, gdzie mogę się położyć? - Meg
Nadal płakałam.
- Chodz, Brad ma duże łóżko i możesz u niego spać, lub wszędzie gdzie chcesz. - Con
- Może to głupio zabrzmi, ale czy mogę spać z Tobą? Nie chce budzić reszty i takie tam. - Meg
- Jasne, ale już nie płacz. Jesteś piękna i placzesz? Chodz, dam ci jakąś koszulkę do spania. - Con
Chłopak chwycił mnie za nadgarstek i zaprowadził do swojej sypialni w której otworzył szafe i wyciągnął z niej t-shirt w paski, jego ulubiony.
- Proszę, założ ją. - Con podał mi koszulkę.
- Ale to Twoja ulubiona? - Meg
- Ulubiona, czy nie ulubiona, po prostu masz ją założyć. - Con
Założyłam koszulkę i od razu pomozylam się na łóżku Connor'a. Chłopak zgasil światło i położył się obok mnie. Pocieszał mnie pół nocy, aż w końcu nie zasnęłam, a on nie miał z kim rozmawiać.
Obudziłam się rano w objęciach Con'a. Spojrzałam na zegarek, było już dość późno. Musiałam się zbierac do domu, delikatnie wstalam, by nie budzić Connor'a, lecz ten i tak się obudził.
- Przepraszam, że cię obudziłam, starałam się tys mógł spać dalej, ale sie nie udało. Przepraszam. - Meg
Powiedziałam do niego ubierajac się w swoje rzeczy.
- Nic się nie stało. Już idziesz? A może zjesz z nami śniadanie? - Con
- Wybacz, jakoś nie mam na to ochoty. Więcej będzie dla ciebie. - Meg
- Ale ja chce się z Tobą podzielić, ale skoro nie chcesz to nie będę cię tu zatrzymywał na siłę. - Con
- Ok jestem gotowa do wyjscia. - Meg
- Podwiesc cie? - Con
- Nie, nie ma takiej potrzeby, zamowienia taksówkę. - Meg
- Ale na pewno? - Con
- Tak, tak, to ja ide pa. - Meg
Pocałowałam Connor'a w policzek na pozegnanie i podziękowałam za nocleg. Nie chciałam dzwonić po taksówkę, ponieważ nie miałam takiej potrzeby. Wolałam się przejść i przemyśleć te całą sytuację. Cały czas bałam się, co by się stali gdyby wtedy nie było Conmor'a. W pewnym momencie szłam i...
<ok mi drodzy, spada mi czytelność na blogu, więc jeżeli nadal będzie tak źle usunę go. Polecajcie go wszędzie gdzie się da. Wybaczcie, że dość długo niektóre osoby czekały za rozdziałem, ale postanowiłam wam to wynagrodzic i rozdział jest dłuzszy.>

Streszczenie rozdziału w formie filmu. :) <3 

5 komentarzy:

  1. Spoko jest świetny pisz pisz a ją odliczamy czas <3 :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale szajs nie mogę odtworzyć filmu ! _·_

    OdpowiedzUsuń
  3. Weź zrób nową historię . To już jest NUDNE N-U-D-N-E !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie znalazłam blog. Czytałam twój pierwszy blog, a później ten tylko zmieniłeś nazwę i nie mogłam znaleść ale w końcumi ssię udało. Cudne opowiadanie czekam na dalszą część ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super kiedy rozdział ? :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie komentarz! - Dla ciebie to nic wielkiego a dla mnie wielka motywacja! Nie zapomnij o tym. :) <3