środa, 30 kwietnia 2014

5 ,,Miłość i tak zwycięży"

Wyszedłem z dyskoteki i wydarzyło się to...
Szedlem cały czas myśląc o tym, co wydarzyło się w dyskotece. W pewnym momencie pod klubem usłyszałem czyjś płacz. Podeszłem bliżej, by pomoc placzacej osobie, niestety tą osobą była Megan. Pobiegłem do niej i ukleknalem, ponieważ ona siedziała pod ścianą.
- Ej Megan, co jest? - Ashton
Chwycilem ją za ramiona a ona spojrzała sie na mnie strasznym wzrokiem.
- Przecież ty z dziwkami nie rozmawiasz! Odejdz! - Megan
- Megan, ty nie jesteś dziwką, po prostu się tak zachowujesz. Wybacz nie powinienem tak powiedzieć. - Ashton
- Odejdź. - Megan
- Ej no Mała, przestan. - Ashton
- Spierdalaj nie chce cię znać! Zrozumiales?! - Megan
Wstalem i odeszłem, z wrażeniem, że straciłem osobę którą kocham ponad życie. Wróciłem do domu.
^^^tymczasem oczami Megan^^^
Wróciłam do chłopaków do klubu, byli już nieźle wstawieni. Bradley zadzwonił po taksówkę, która przejechała po 5 minutach pod klub. Wyszliśmy z niego w piątkę, James i Connor trzymali mnie w pasie i wsiedlismy do taksówki. Pojechaliśmy pod nieduży dom, lecz gdy weszłam do środka, ujrzałam piękny, bogaty dom. Po prostu marzenie. Chłopacy od razu poszli do swoich pokoi a ja zostałam z James'em.
- To gdzie ja mam spać ? - Megan
- U mnie w pokoju. - James
Chłopak chwycił mnie za rękę i zaprowadził do swojego pokoju. Ujrzałam tam tylko jedno łóżko.
- Ej to ja śpię na podłodze? - Megan
- Nie no śpimy razem. Chyba, że nie chcesz to pójdę na kanapę do salonu.- James
- Nie no coś ty, nie będziesz się męczył na kanapie. - Megan
- O super, to ja idę do łazienki, możesz już się położyć. - James
Rozebralam się do naga, miałam jedynie na sobie majtki, położyłam się na łóżku, przykrylam kołdrą i zasnęłam. Rano obudziłam się oparta głową o klate James'a, a on bawił się moimi włosami, również był nago. Ze spokojem w głosie zapytałam go.
- James czy my... czy... my to zrobiliśmy? - Megan
- Nie, nie zrobiliśmy. Miałem ochotę, z resztą ty też prawda? Ale zasnelas. - James
- Prawda, wybacz. - Megan
- Oj przestań i jak po imprezie? - James
- Głowa mnie boli. - Megan
- Poczekaj, zaraz ci coś przyniosę. - James
Chłopak wyszedł z pokoju i poszedł do kuchni a ja sięgnęłam po swój telefon. Zobaczyłam, że było 25 nieodebranych połączeń i 20 sms'ów. Wszystkie były od Nicoli, Scarlet i chłopaków. Bardzo się o mnie bali, ale niestety nie było żadnego sms'a od Ashton'a. Po chwili do pokoju wparowali chłopacy i rzucili się na mnie a ja nadal lezalam na łóżku James'a.
- Megan! - wykrzyczeli wszyscy.
Do pokoju wszedł James i gdy zobaczył chłopaków leżących na mnie powiedział.
- Ej chlopacy zejdzcie z niej. Chcecie ją zabić? - James
Chlopacy z pokorą zeszli ze mnie, a James podał mi tablete na ból głowy i szklankę wody do popicia.
- Wybaczcie chłopcy ale ja już muszę lecieć do domu. - Megan
- Ej, weź. Czemu? - Connor
- Przyjaciele się o mnie martwią. - Megan
- Zostań chociaż na śniadanie. -Tristan
- Z chęcią bym została, ale innym razem. Wybaczcie. - Megan
Chlopacy posmutnieli, gdy chciałam wstać dostrzegłam, że jestem cała naga. I co ja mam teraz zrobic? Pomyślałam. Spojrzałam się na James'a a później na moje ciało, on szybko zrozumiał o co mi chodzi.
- Ej dobra, chlopacy. Meg chce się przebrać i iść do domu. Ja jej nie mogę zawieść, a ktoś z was? - James
- Ej James bez przesady, przejde się ten kawałek. - Megan
- Kawałek? Ja z chcecią cię zawioze. - Connor
Usmiehnelam się do Con'a, a wszyscy chlopacy wyszli z pokoju, a ja szybko się ubrałam i zeszłam na dol gdzie czekał na mnie Connor.
- To jak jedziemy? - Con
Twierdząco pokiwalam głową a chłopak zabrał mnie do swojego auta. Jechaliśmy tak razem i nie wiedzieliśmy co mamy robić, ale Connor nie chciał jechać w ciszy więc zaczął temat.
- Megan.?
- Hmm...? - zapytałam.
- Podoba ci się James, prawda.?
- Oh tam zaraz podoba, nie jest.. - nie dokończyłam bo mi przerwał.
- Megan nie wygłupiaj się wiem że ci się podoba, widać to po tobie i po James'ie. - nie powiem bo on mi się strasznie podoba, ale czy to ta jedyna osoba.? Jest jeszcze Mr.Irwin i go też kocham, ale nie wiem kogo bym miała wybrać. - Ale dobra, nie ma co dalej tego ciągnąć jak będzie chciał to sam ci to powie a teraz powiedz mi na jakiej ulicy mieszkasz i zawiozę ciebie. - Connor.
- Wale Street 69/5 (czytaj:wol strit) - podałam Connor'owi adres i w pewnym momencie leciał ich piosenka Can we dance, zaczęłam ją śpiewać i razem ze mną Connor.
- Megan mówił ci już ktoś że jesteś ładna, i na dodatek ładnie śpiewasz.? - Connor.
- Tak dużo osób. - chyba troszkę się zarumieniłam
- Ślicznie się rumienisz. - Connor. - jechaliśmy tak i śmialiśmy się, no ale niestety czas naszych śmiesznych igraszek skończył się.
- Dziękuje ci że mnie odwiozłeś, ale wiesz że nie musiałeś. - na pożegnanie ucałowałam go w policzek.
- To była dla mnie czysta przyjemność. - również mnie ucałował w policzek. - Wyszłam z jego samochodu i czekałam aż pojedzie. Gdy odjechał weszłam do domu, gdzie wszyscy prawie siedzieli w kuchni i grali w jakąś grę. Na mój widok ucieszyli się i wszyscy zaczęli mnie przytulać.
- Megan.! - dziewczyny jako pierwsze mnie przytuliły.
- Czemu nie odbierałaś telefonu i gdzie się podziewałaś. - Nicola razem ze Scarlet miały już łzy w oczach, trochę było mi ich żal że nie napisałam że będę spać u Jack'a... znaczy chłopaków.
- Hej, wiecie jak miło was widzieć. - powiedziałam ironicznym głosem, nawet Ashton miał smutną minę ciekawe czemu, przecież jest na mnie obrażony.
- DObra ja wiem że nie lubicie i w ogóle, ale ja chcę iść się przebrać i wziąć prysznic. - tak jak powiedziałam tak też zrobili. Poszłam do swojego pokoju, pierwsze co robiłam weszłam do swojej garderoby i tam poszukałam jakieś ubrania i poszłam z nimi do łazienki gdzie odbyłam długą kąpiel w wannie. Siedziałam dobre dwie godziny jak nie lepiej, postanowiła już wyjść i ubrać się.
Zeszłam na dół gdzie znów wszyscy grali w grę, ja nie chciałam grać więc poszłam poleniuchować na kanapie przed telewizorem. Nie byłam sama, siedział tam też Ashton, no cóż ja mam do niego czyste sumienie, ale ja tak dłużej nie mogę muszę mu wybaczyć bo inaczej nie wytrzymam. Usiadłam po turecku na kanapie i gapiłam się w swoje palce. Nagle zobaczyłam że ktoś prze de mną klęka.? O.o
- Megan..proszę wybacz mi za moje zachowanie.. byłem bardzo głupi.. naprawdę.. wybacz mi, nie mogę przeżyć bez naszych rozmów. - Ash opierał się o moje kolana i błagał mnie.
- Ashton proszę cię wstań i usiądź koło mnie.- Zasiadł koło mnie a ja się w niego wtuliłam i powiedziałam.
- Ja też cię przepraszam za wszystko, i wybaczam ci za wszystko. - Ashton przytulił się również do mnie i siedzieliśmy tak wtuleni w siebie, aż ktoś wszedł do salonu.
- Hej słuchajcie mieliśmy taki plan by iść na basen. - Nicola.
- Niezły pomysł. Pójdziemy? - Ash
- Możemy, tylko dajcie nam chwilę, bo musimy się spakować. - Megan
- Jasne, to my czekamy za wami w kuchni. - Nicola
Nici poszła, a ja pobiegłam do swojego pokoju a za mną biegł Ashton, nie wiedzialam o co mu chodzi, gdy już wbieglam do pokoju, stanęłam jak wryta, bo zapomniałam gdzie leży mój strój, w pewnym momencie ktoś wbiegł do mojego pokoju, rzucił się na mnie i we dwójkę wyladowalismy na łóżku. Syknelam z bólu, bo umiesnione ciało które na mnie leżało, zgniatało moje pośladki.
- Meg, tęskniłaś? - Odwróciłam się, leżał na mnie Ashton. Niestety wiedziałam co on ma zamiar za chwilę zrobić. Próbowałam wydostać się z jego uścisku, lecz był on zbyt silny.
- Ash, kocham cię ale nie b...b...b...Ash...błagam! Nie! - I stało się. Chłopak zaczął mnie gilgotac, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- Nie Ash....Ash....NIE....PROSZEEEE!.....Hahaha.....przestań! - Na tę komendę chłopak z pokorą przestał mnie gilgotać. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu, otrzymałam sms'a, lecz Ash zabrał mi telefon i nagłos odczytał sms'a.
- Od James'a. Witaj piękna, chce cię dziś gdzieś wyciągnąć, nie wiem może na jakąś kolację? - Ashton
- Oddasz mi telefon? Muszę mu odpisać. - Powiedziałam zezloszczona.
- Weź, go olej. Meg, nie chce tego przeciągać, ale muszę mieć pewność. Czy kochasz mnie na tyle, by być z takim wariatem jak ja? - Ashton
Złość z mej twarzy natychmiastowo znikła i pojawił się wielki uśmiech. Rzuciłam się na Ashton'a i mocno go wycałowałam.
- Jezu! To, to, to, to było coś. Chce jeszcze!!!! - Ashton
- Hahaha, weź kocie. Leć po bokserski do kąpieli, a ja poszukam swój strój. - Megan
Chłopak wyszedł zadowolony, że dostał buziaka, a ja przypomniałam sobie, gdzie leze mój strój. Był on na górnej półce na komodzie, zabrałam go włożyłam do torby gdzie leżały: mleczko do ciała, japonki, żel pod prysznic o zapachu vanilli i portfel. Zapielam torbę i poszłam na dół do reszty załogi. Po drodze zabrałam ze sobą Ashton'a, ten chwycił mnie w talii i przysunal do siebie. Tak objęci weszliśmy do kuchni a wzrok wszytkich opadł na nasze ciała połączone w jedność.
- To jak, panstow Irwin gotowi? - Luke
- Oczywiście. Kto prowadzi? Mogę ja. - Ashton
- No spoko. - Michael
Wszyscy zabrali ze sobą swoje rzeczy i udali sie na ogród gdzie stało auto którym mieliśmy jechać na basen. Ashton. Usiadł za kierownicą, ja obok niego na miejscu pasazera, a całą reszta rozsiadla się z tylu.
- Ej to możemy już was nazywać Mr.Irwin i Mrs.Irwin.?! - Nicola.
- No wiecie. - nie wiedziałam co powiedzieć, spojrzałam na Ashton'a a ten ta sprawę rozwiązał.
- No wiecie, jeszcze nie ale kto wie może może. - Ashton - zaraz w radiu usłyszeliśmy że leci piosenka chłopaków ,, Heartbreak Girl ,, więc z dziewczynami zaczęliśmy ją śpiewać. Gdy piosenka się skończyła akurat pojechaliśmy na miejsce.
- Ok to jak idziemy kochani. ?! - poganiała nas Nika.
- Jasne. ! - wyszliśmy z samochodu ja czekałam aż Ash to mnie przyjdzie, bo nie chciałam żeby szedł sam.
- Widzę że się stęskniłaś za mną. - Irwin podszedł do mnie i się do niego przytuliłam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - jego ręka spoczęła na mojej talii i poszliśmy razem do środka. W środku czekali na nas już wszyscy, dostaliśmy zegarki do naszych szafek, poszłam się przebrać w swój strój
a Ash poszedł przebrać się w swoje kąpielówki.Weszłam do kabiny, by się przebrać, Ash zrobił dokładnie to samo co ja. Gdy już byłam gotowa do wyjścia na basen, ubrałam swoje japonki i akurat z kabiny wyszedł Ash w samych kąpielówkach, na jego widok się zaczerwienilam, a chłopak to zobaczył i swymi delikatnymi ustami pocałował mnie w zaczerwieniony policzek, złapał za rękę i wspólnie poszliśmy na basen gdzie czekała na nas reszta ekipy.
- O jesteście. - Scarlet
- Coś dużo czasu wam to zajęło. - Michael
- Oj, weź, ty i te twoje skojarzenia. To my idziemy się kąpać, idziesz z nami kochanie? - Ashton
- Idźcie sami, my ze Scarlet zaraz do was dołączymy. - Megan
Scarlet spojrzała na mnie pytającym spojrzeniem o co mi chodzi, a reszta chłopaków i Nicola poszli się kąpać. Ja ze Scar usiadłyśmy na brzegu basenu i ja rozpoczęłan rozmowę.
- Scarlet, pamiętasz o tym, że za dwa dni są urodziny Nicoli? - Megan
- Jejka, dobrze, że mi przypomniałaś, bo bym na śmierć zapomniała. - Scarlet
- No widzisz, do czegoś się jednak przydaje, myślałam, by coś zorganizować z nią i Luke'iem, chyba ona mu się podoba i on jej też. Tylko trzeba chłopaków wtajemniczyć. - Megan
- Tak, pomyśle jeszcze na temat jej i Luke'a, coś wymyślę romantycznego. - Scarlet
- Oj Ty już się znasz na miłości i romantyzmie. - Lekko się uśmiechnęłam.
- Czy Ty coś sugerujesz kochana? - Scarlet
- No przecież nie jestem głupiutka, widzę co jest między Tobą a Calum'em, teraz więcej czasu spedzasz z nim niż z nami, ale to dobrze, przynajmniej możesz mieć swojego ukochanego 24h na dobę.- Megan
- Ja i Calum? Never, on mnie nie chce. - Scarlet posmutniała.
Chwycilam ją mym ramieniem i ją pocieszyłam.
- Będzie dobrze kochana, Calum to mądry chłopak i jeżeli będziecie mieli być razem, to nic nie stanie wam na przeszkodzie drogi do szczęścia. - Megan
Scar przytuliła się do mnie a ja ją objęłam. W końcu się ogarnęłyśmy i poszliśmy się bawić z naszymi przyjaciółmi. Gdy weszłam do wody, podeszłam do Ashton'a i zakryłam mu oczy.
- Zgadnij kto to... - Megan
- Hmmm... niech pomyśle. Miękkie ręce, słodki zapach, miły glosik. To może być tylko jedna osoba, moja kochana Taylor. - Ashton
Czy on powiedział Taylor?! Po tych słowach opuscilam swoje dłonie z oczu Ashton'a, otworzyłam buzię i się zmieszalam. Zaczęłam się powoli oddalać i w pewnej sekundzie Ash się odwrócił i ujrzał mnie, zmieszaną i smutną. Sam się zmieszał. Zaczęłam biec, chciałam wybiec stąd, nie chciałam oglądać twarzy Ashton'a. Chłopak zaczął mnie gonić, niestety był ode mnie szybszy i w końcu mnie dorwał. Chwycił mnie z ramiona i spojrzał się w moje zapłakane oczy.
- Megan, to było tylko przejezyczenie. - Ash
- Kto to jest Taylor? - Megan
- To moja była dziewczyna, ale przysięgam ci, liczysz się dla mnie tylko Ty i tylko ciebie kocham. - Ash
- Gdy wymieniales te cechy typu slodka itp.... myślałeś o mnie czy o niej? Meg
- Oczywiście, że o Tobie. Wracaj ze mną, wszyscy na nas czekają. - Ash
Chłopak otarł łzę spływającą po mym policzku, pocałował mnie i chwycił w talii. Wróciliśmy na basen gdy w pewnym momencie....
--- To koniec rozdziału. Jeżeli będzie 8 kom, to dodam rozdział wcześniej. Mam nadzieję, że wiecie o czym mówię. Ja idę teraz spać. Pa <3 Dziekuje Minti, gdyby nie ona to bym się nie wyrobila z napisaniem rozdziału. Miłego czytania.---

sobota, 26 kwietnia 2014

4 ,,Rozstanie"

Ash złapał mnie na ręce i delikatnie położył na łóżko, lecz naszą cudowną chwilę przerwał...
Dźwięk sms'a od Nicoli.
- Jezu, kto znów? - Powiedział zdenerwowany Ashton.
- To od Nicoli, muszę odczytać. Czekaj. - Megan
Od Nicoli <33
Hey skarbie, nie chce wam przeszkadzać, ale jak macie ochotę to przyjdzie do Michael'a i wspólnie poogladamy jakieś filmy.
- Nicola zaprasza nas na wieczór z filmami, idziemy? - Megan
- Hmm... szczerze to miałem inne plany. - Ashton zadziornie się uśmiechnął i mocno mnie przytulił.
- Jeżeli chcesz, możemy pobyc sami. Ale oni oglądają komedieeee... - podpuszczalam Ashton'a.
- A to co innego. Idziemy! - Ashton
Chłopak chwycił mnie jedną dłonią w talii i poszliśmy do pokoju Michael'a. Już zza drzwi było słychać śmiechy. Zapukalismy i po chwili otrzymaliśmy pozwolenie na wejście. Ashton otworzyl nam drzwi i weszliśmy do środka. Gdy ujrzałam Michael'a od razu rzuciłam mu się w objęcia. Tęskniłam za nim.
- To jak oglądacie z nami? - Luke
- Jasne, chodz Megan. - Ashton.
Usiadłam obok Nicoli i Ashton'a, a ten mnie objął swym ramieniem, po czym Michael zamienił się miejscem z Nicolą i powiedział do Ashton'a:
- Ej, kolego nie pozwalaj sobie za dużo. To moja żona. - Michael
Michael zdjął rękę Ashton'a z moich ramion i położył swoją. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Nie no foch. - Ashton
Położyłam głowę na klacie Ashton'a a jego foch przeminął z wiatrem. Oglądaliśmy film z półtora godziny i wszyscy zasnelismy oparci o siebie głowami.Obudziłam się oparta głową o ramie Michael'a, Nicola o Luke'a, a Ashton o mnie. Lekko wstałam i poszłam do kuchni. Wszyscy jeszcze spali a ja nie chciałam ich
budzić. W kuchni, otworzyłam lodówkę w której ujrzałam sok jabłkowy (mój ulubiony). Nalałam sobie trochę w szklankę i sięgnęłam po swój iPhone. Miałam tam jeden sms od mamy. Odczytałam go.

Mama ;*
Witaj skarbie. Dziś wszyscy przyjeżdżamy do Londynu. Pamiętacie? Mam nadzieję, że odbierzecie nas z lotniska. Mamy dla was niespodziankę. Całusy mama.<3 

Ode mnie ,,Mama;*"
Hey mamuś. Oczywiście, że was odbierzemy. Życzę wam miłego i spokojnego lotu. Czekamy na was. Buziaki! <3

Przez chłopaków prawie zuuuapomniałam o naszych rodzinach, które miały dziś przylecieć do nas, do Londynu. Poszłam znów do pokoju, gdzie wszyscy nadal spali. Lekko szturchnęłam Nicolę a ta się na całe gardło wydarła i obudziła wszystkich.  
- Jezu co się dzieje?! - Nicola
- Nicola zamknij się! - Megan
- Co się tu dzieje? - Ashton
- Nie nic, my musimy już wracać do domu. Żegnajcie. - Megan
- Czemu? - Nicola
- W drodze ci powiem. Pa. - Megan
- Ej Megan dajcie nam swoje numery, teraz nie pomylcie cyferek! - Luke.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Podaliśmy chłopakom numery, poszłyśmy do Scarlet i pojechałyśmy do domu.  Szybko pobiegłyśmy się przebrać w sukienki, bo za 30 minut miały przyjechać nasze rodziny. Ja ubrałam TO *.* ,Nicola TO *.*, a Scartel TO *.*. Nie powiem, ale wyglądałyśmy zawodowo. Szybki make-up i byłyśmy gotowe do wyjścia. Każda wsiadła w swoje auto, bo w końcu trzeba było zabrać naszych rodziców. Ja wsiadłam w swoje ferrari i ruszyłam, a dziewczyny za mną. Otworzyłam okno i puściłam piosenkę One Direction - Kiss You i jechałam przed siebie. Jechałam tak przed siebie gdy nagle w radiu puścili piosenkę 4LOVE - Tęsknię Już. Nie wiem dlaczego, ale od razu pomyślałam o Ashton'ie.Nie wiem, czy mogę już to powiedzieć, ale chyba mogę go traktować jak brata. On chyba ma mnie za siostrę i nic więcej. W końcu dotarłam na lotnisko i tam zobaczyłam moich rodziców z walizkami. Szybko zaparkowałam auto i pobiegłam ich uściskać.
- Mamuś, Tatuś! - Megan
- Megi! -Sasha
- Jejka! Jak ja was dawno nie widziałam! Całe trzy dni! - Megan
- Głuptasie. - Sasha
- Ok wsiadajcie do auta, zawiozę was do domu. - Megan
Mój ojciec spakował walizki jego i jego żony do samochodu i wsiadł do niego. Podjechałam pod willę, którą moi rodzice kupi na spółę z rodzicami Scarlet i Nicoli. Zaparkowałam auto i z rodzicami weszliśmy do domu. Tam zobaczyłam dziewczyny, zostawiliśmy naszych rodziców w domu i pomknęłyśmy do naszego królestwa. Teraz tylko ono było miejscem gdzie chciałyśmy spędzać czas. Gdy już byłyśmy w naszym domu, pomyślałam w końcu o tym, by kupić karnet na siłownię, ponieważ gdy byłyśmy w Polsce dużo ćwiczyłyśmy. Dziewczyny też chciały karnety więc znów wsiadła w auto i pomknęłam do siłowni, którą polecił nam Michael. Trasa do niej zajęła mi jedynie 10 minut i byłam już na miejscu. Zaparkowałam auto i poszłam do budynku.Gdy do niego weszłam zobaczyłam, że tam są jedynie sami faceci, dziwne, podeszłam do kasy i zapytałam mężczyznę który tam stał czy można kupić karnet na miesiąc, on powiedział, że tak i mam chwilę poczekać. Facet poszedł na zaplecze a ja się odwróciłam i zaczęłam podziwiać umięśnione ciała innych mężczyzn. W oddali ujrzałam znajomą mi twarz, chłopak cały czas się na mnie patrzył i w pewnym momencie się uśmiechną i pokiwał do mnie ręką, odpowiedziałam mu na to tym samym. Chłopak zaczął ćwiczyć, lecz nadal się na mnie patrzył i w pewnym momencie spadła mu sztanga na nogę. Strasznie się wystraszyłam i szybko do niego podbiegłam i co ujrzałam?! James'a McVey'a z mojego ulubionego zespołu The Vamps!
- Jezu  nic ci się nie stało James?! - Megan
- Nie nie, o widzę, że mnie znasz. - James
- Żartujesz sobie?! Ja jestem Vampette! <3 - Megan
- O ale swag, a więc jestem James ale chyba nie muszę się przedstawiać, a Ty jak się nazywasz? - James
- Ja jestem Megan, kocham cię. - Megan
- Ej, ej, bo się zarumienię. - James
- Sam jesteś? - Megan
- Tak, nieraz chodzę z Connor'em, ale dzisiaj jest z Rex'em u weterynarza. - James
- Jejka, co się stało Rex'owi?! - Megan
- Nie wiem, ale Connor jest nad opiekuńczy. - James
- Bo kocha Rex'a, gdyby Twój Marley był chory to też byś się martwił. - Megan

Rex to jaszczorka Connor'a, a Marley to kot James'a.

- Marley to co innego, co cię tu sprowadza? - James
- Chcemy z koleżankami trochę zrzucić kilka kilogramów. - Megan
- Yhy, bo nacie z czego. - James
- Oj tam, oj tam, ja muszę niestety już lecieć. Znajomi za mną czekają. Pa.- Megan
- Tak szybko? - James
- No niestety, może jeszcze kiedyś się spotkamy. A i podpiszesz mi się na koszulce?!- Megan
Miałam właśnie ubraną na sobie koszulkę The VAMPS.
- Jasne. - James
Chłopak podpisał mi się na koszulce i pożegnaliśmy się buziakiem w policzek, a ja wróciłam do domu.Gdy wbiegłam do domu szybko chciałam pobiec do dziewczyn, by im powiedzieć co mi się przytrafiło, lecz przed domem, za drzewem ujrzałam Ashton'a. Niestety nie był sam. Całował się z jakąś dziewczyną a później szybko odszedł. Ten widok mnie załamał. Natychmiast się rozpłakałam jak małe dziecko.Usiadłam pod płotem i nie wiedziałam co mam robić, dziwiło mnie to, dlaczego ja z tego powodu płaczę. Chyba coś do niego czuję, a on takie coś? No nic, wstałam i weszłam do domu, chłopacy i dziewczyny siedzieli w salonie, a ja tylko do niego weszłam, przetarłam na ich oczach łzy i wyszłam z niego do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i znów się rozpłakałam. W pewnym momencie ktoś wparował do mojego pokoju, położył się za mną i przytulił.
- Ej Mała co jest?
Nawet się nie odwróciłam.
- Meg?
Wtedy spojrzałam na osobę za mną i ujrzałam Michael'a, wtuliłam się w niego jak w poduszkę i wypłakałam mu się w ramię.
- Michael, błagam pomóż mi. - Powiedziałam cała we łzach.
- Co jest? Mów, martwię się. - Michael.
- On, znaczy się Ashton, on ma dziewczynę. - Megan
- On dziewczynę? Z tego co mi wiadomo, on ciebie kocha. - Michael.
- Słucham? - Otarłam łzy i się zdziwiłam.
- No tak, cały czas o Tobie mówi i się o Tobie rozmarza. Nie rozumiem tylko, dlaczego myślisz, że on kogoś ma. - Michael
-Widziałam, jak całował inną. - Megan
- Ale na pewno był to Ashton? Może go z kimś pomyliłaś. - Michael
- Nie, nie pomyliłam, to był on. - Megan
- Ja mu zaraz coś powiem! - Michael
Michael wstał z łóżka i wybiegł w mojego pokoju i pobiegł do salonu, a ja pobiegłam za nim, chciałam go zatrzymać, ale mnie nie słuchał. Gdy wparował do pokoju, przykuł Ashton'a do ściany i zaczął wyzywać. Wszyscy siedzieli i się przyglądali.
- No pomóżcie mi! Nie dam sama rady ich rozdzielić! - Megan 
Po tych słowach Luke i Calum wstali i podeszli do chłopaków i ich rozdzielili. Ashton podszedł do mnie i chwycił mnie za ramiona i powiedział.
-  Nigdy bym ci tego nie zrobił, a Ty mi to zrobiłaś. - Ashton
Chłopak wyszedł, a ja załamana wybiegłam za nim. Już byliśmy przed domem.
- Ashton! - Megan
- Ashton czekaj! - Megan
Chłopak się odwrócił.
- Co?! - Ashton
- Dlaczego całowałeś inną? - Megan
Chłopak podszedł do mnie, chwycił mnie za ramiona i pocałował.
- Teraz też całowałem inną? - Ashton
Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, jego pytanie pozostawiłam bez odpowiedzi. Chłopak otarł łzę, która spływała po mym policzku.
- Megan? - Ashton
- Tak? - Megan
- Zostańmy przyjaciółmi, nic więcej. - Ashton
Na te słowa, spojrzałam się w jego oczy i w tym momencie go szczerze znienawidziłam. Bez słowa pożegnania, odeszłam. Szłam przed siebie z 5 kilometrów, w końcu usiadłam na krawężniku i nie wiedziałam co mam zrobić ze swym życiem. Cały czas ktoś do mnie dzwonił, wkurzyłam się w rzuciłam telefon pod jadący autobus. Chciałam wstać i się powstrzymać od łez, lecz nic mi na to nie pozwalało. W pewnej chwili przede mną stanęło czarne auto, a drzwi od niego się otworzyły. W głębi samochodu ujrzałam mojego brata, Jack'a. Szybko wstałam i wsiadłam z nim do auta.

^^^Tymczasem Oczami Nicoli^^^

Wszyscy siedzieliśmy w domu czekając na powrót Megan i Ashton'a, lecz żadne z nich się nie pojawiało. W końcu drzwi domu się otworzyły i wszedł przez nie Ash, szybko pytaliśmy gdzie Meg a on powiedział, że wróciła do Polski. Wszyscy załamaliśmy ręce.
- Ale jak to... wróciła do polski.? - do moich oczu napłynął słony płyn. - Co się do jasnej cholery wydarzyło.?! Ashton..?! Ash.. powiedz coś.! - poniosło mnie trochę. Ashton nic nie mówiąc zabrał swoją kurtkę i wyszedł bez słowa. Razem ze Scarlet nie wiedzieliśmy co mamy zrobić. Siedząc na kolanach Luke'a dostrzegłam jaka ze mnie naprawdę jest przyjaciółka, powinniśmy ją teraz ze Scarl szukać.
- Luke i chłopaki, jeśli chcecie to możecie zostać w domu z Scarlet ja idę szukać Megan. - Nicola
- O nie Nicola. Nigdzie sama nie idziesz, jak już to idziemy wszyscy albo zostajecie w domu i my idziemy szukać Megan, a tak po za tym to wiesz że nie możesz sama chodzić o tej porze. - Luke
- Chłopaki ja już mam prawie 18 lat, nie musicie się o mnie martwić.- Nicola
- No właśnie kochana prawie 18 lat, czyli jeszcze masz 17 lat co nam daje że w Polce jesteś jeszcze nie pełnoletnia. - Luke
Czy on powiedział do mnie kochana...? Chyba się troszkę zarumieniłam. :3
- Oj tam Oj tam, nie czepiaj się wszystkich szczegółów. - Nicola.
- Nie chce wam przeszkadzać, ale chyba będzie dobrze jeśli zaraz zaczniemy szukać Megan. - Scarlet ma racje, idziemy.
- Racja idziemy. ! - Nicola
- Ymhmy.. ! Nicola.. a może byś tak ubrała coś na siebie i może buty a nie japonki.? - Michael.
- No przecież na nago nie idę, a buty miałam zamiar założyć inne swoje ukochane vans'y, i co zgasiłam cie, widzisz ja to wszystko wiem moja główka pracuje. - Nicola
- No chyba raczej nie, wpisz swój kod na myślenie. - Michael cicho zachichotał jak i reszta.
- Ejjj..! Zapomniałam kodu..! No to teraz mamy problem, będziecie musieli mówić mi od podstaw bo ja nie będę kapować. - Nicola
- No wiesz ja mogę ciebie nauczyć czegoś innego. - Luke zaśmiał się i uśmiechnął się do mnie zadziornie.
- No nie tak przy wszystkich. - Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, szkoda że w śród nas nie było Megan i Ashton'a brakowało ich śmiechu, na to wspomnienie posmutniałam.
- Dobra idziemy ją poszukać. - Nicola

^^^Tymczasem Oczami Megan^^^
- Ej Jack może pójdziemy na jakąś imprezę się odprężyć, wiesz chce się upić jak nie wiem co i zapomnieć o tym co się stało nie dawno. - Megan
- Jasne siostra, ale wiesz nie możesz aż tak przesadnie się upić. - Jack
- Zawsze mi mówiłeś że na uspokojenie najlepsza jest ostra impreza + wódka. - Megan
- No masz racje kochana, idź się przebrać do mnie do pokoju w moim pokoju powinny być jeszcze rzeczy ostatniej dziewczyny która ze mną była. - A właśnie zapomniałam wam powiedzieć, mój brat był strasznym flirciarzem i jak miał dziewczynę z imprezy to tylko na 1 noc a jak na trzeźwo to poważniejszy związek na miesiąc lub dwa.
- A no tak, mój braciszek kocha laski... zapomniałam. - Megan.
- Siostra nie przeginaj. - zaśmiał się.
- Dobra to ja się idę przebrać i zaraz będę. - Poszłam po schodach na górę do pokoju mojego brata i tam podeszłam to szafy,gdzie w oczy rzuciła się ta sukienka. Poszłam ją ubrać i zrobić sobie makijaż. Gotowa zeszłam na dół gdzie czekał na mnie mój brat.
- WOW.. ! Jaką mam śliczną siostrę. - Jack
- Nie dolewaj, bo się za rumienie. - Jack podszedł do mnie, ucałował mnie w rękę i wziął ją pod pachę. Podeszliśmy do jego auta, gdzie otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen.
- Proszę bardzo. - Jack
- Ależ dziękuje za taką uprzejmość. - Wsiadłam i zapięłam pas, zaraz koło mnie znalazł się mój brat. Odpalił silnik i wyjechał z swojej posesji. Droga do klubu zajęła nam jakieś 15 minut. To był najlepszy klub w Londynie.
- To dzisiaj rozumiem, że moja siostra chce się zabawić i nie mam pić. - Jack
- Tak, dokładnie tak. ! - Megan.
Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do wejścia do klubu,strasznie dużo ludzi czekało na wejście do tego klubu.
- Jack przecież my do 5 nad ranem będziemy stać i czekać aż wejdziemy. - Megan
- Nie jeśli ochrona i właściciel to twoi najlepsi przyjaciele. - on na każdym kroku mnie zaskakuje.
- Mówiłam ci jak bardzo ciebie kocham. - Przytuliłam się do niego, tak mocno że aż syknął z bólu. - Przepraszam. - Megan
- Dobra nic się nie stało, ja też ciebie kocham. - Jack złapał moją rękę i podeszliśmy do wejścia a tam mój brat przywitał się z ochroniarzami.
- Hej Max. - podali sobie piątkę.
- Witam ciebie Jack, widzę że nową dziewczynę masz. - Max
- Hahha.. Nie Max to moja młodsza siostra Megan, Megan poznaj mojego przyjaciela Max'a. - koleś nieźle był napakowany.
- Cześć Max, miło mi ciebie poznać. - Megan
- Witam ciebie Megan, mi również miło ciebie poznać pamiętaj że będziesz tu mile widziana. - Max
- Ok, nie obrażę się na pewno z wielką chęcią będę wpadać. - Nawet całkiem miły jest ten Max, myślę że jak będę w klubie i ktos będzie się we mnie zaczynac to on mnie obroni.
- Dobrze Max, my już idziemy bo moja siostra chce się nieźle nawalić, wiesz tematy sercowe. - Jack
- Dobłrze, dobłrze to idzcie już i się dobrze bawcie. - Pożegnaliśmy Max'a i weszliśmy  do środka.
Pierwsze co przykuło moją uwagę było zapach alkoholu, dym papierosowy i wiele innych rzeczy. Ludzie się nie wstydzą robią to przy wszystkich zamiast w łazience lub gdzieś w komfortowych miejscach. - Jack... ale tu jest świetnie. - udałam to bo było fatalnie, to znaczy wnętrze było niesamowite ale ci ludzie.. blee. Tak jak już powiedziałam dzisiaj się zabawiam i to ostro, trzeba sobie jakiegoś przystojniaka znaleść i nachlac się w cztery dupy. Podeszła do baru zamówić sobie drinka, ale też po to, bo jakiś 4 przystojniaków tam siedziało. - No Megan czas na poryw miesiąca. - nie wiem czemu sama do siebie gadam. - Dzień dobry, co mogę podać tak ślicznej dziewczynie jak ty. - kelner. - Dzień dobry, poproszę Mohito. - Megan
- Megan. ?! - usłyszałam obok siebie swoje imię, myślałam że to Jack mnie woła czy coś, ale to nie był mój brat. Odwróciła się na lewo i zobaczyłam... James'a.
 - O hej James. - przywitałam się z nim buzkiem w policzek. - Co ty tu robisz sama, myślałem że ze swoimi przyjaciółmi przyszłaś. - na śmierć zapomniała o Niki i o Scarl. - Nie wiesz, jestem tu że swoim bratem by odstresować się od wszystkiego, dzisiaj mam zamiar się dobrze zabawić. - Megan - Ale.. że tak sama.?! - James - No wiesz jeśli chcesz to możesz razem ze mną. Będzie ciekawie... - Megan. - Ymhym..
James może przedstawił byś nam swoją nowa koleżankę! - o Jejka Connor siedział sobie grzecznie ale się wybił, chciał mnie poznać jakie słodkie. - A no fakt przepraszam, Megan to jest Connor, Bradley i Tristan, Connor, Bradley, Tristan to jest Megan.
- Hej Megan. - odpowiedzieli mi wszyscy razem. - Hej chłopaki miło was poznać. - Megan. - Ej. To nie Fair.. On na powitanie dostał buzka a my nie. - jezusie jaki Connor jest słodki.
- Oj tam oj tam. James zasłużył a wy zasłużyliście? - Megan
- Ja tak, oni nie! - Wydarł się Connor.
- Ej, ej mały, chyba mówiłeś o mnie a nie o sobie. - Bradley
- Hrym, hrym, hrym. Nie wlewajcie sobie. To wiadome, że tu mowa o mnie. - Tristan
Razem z James'em wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ej nie Megan, my ci nie odpuścimy. - Connor.
- Oj no dobrze. - Megan
Podeszłam do każdego z osobna i pocałowałam go w policzek, po czym odezwał się James
- Hrym, hrym, hrym. A ja? - James
- Ty już dostałeś dwa, bo jeszcze na siłowni. - Megan
- Co?! Na siłowni?! James od dziś chodzę z Tobą na siłownię. - Connor.
- My wszyscy! - Bradley. 
- To co z moim buziakiem? - James
Podeszłam do chłopaka, on ukazał swój policzek w który miałam go pocałować i tak zrobiłam.
- Barman! 5 Mohito! - Tristan.
Każdy z nas wypił minimum 8 szklanek mohito, a i Connor, bawiliśmy się wspólnie i wypiliśmy po 10.
- Ehem, Megan idziesz zatańczyć? - Connor
- Z chęcią. - Megan
Chłopak wstał, podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę, a ja wstałam. Zabrał mnie na środek parkietu i zaczekał, aż zacznie się nowa piosenka. Connor chwycił mnie łapczywie w biodrach i przysunął me ciało do swojego umięśnionego ciała. Nasz taniec nie należał do najbardziej kulturalnych, był bardzo seksowny. Z ukratka oka widziałam tylko jak James się na nas patrzy ze zazdrością w oczach. Po czterech piosenkach wysiadłam. Connor był idealnym tancerzem. Wróciliśmy do stolika, do którego w pewnym momencie podszedł Jack.
- Hey siostra i jak jedziemy? - Jack
Gdy Connor to usłyszał objął mnie swym ramieniem i powiedział do Jack'a.
- O nieee, ja ci jej nie oddam. - Connor
- Hahahaha, widzisz Jack musisz jechać sam. - Megan
- A Ty przyjdziesz na pieszo?! Na pewno ni, moja mała siostrzyczka musi być bezpieczna. - Jack
- U nasz może przecież nocować. - Bradley
- Nie chce wam sprawiać kłopotu. - Megan
- To żaden kłopot. Śpisz u nas i tyle. - Tristan
- No to ja lece do domu, Sara czeka. Paa. A i jesteście za nią odpowiedzialni! - Jack
- Spoko nie masz o co się martwić. - James
Mój brat odszedł, a mi strasznie zachciało się siku.
- Ej chłopacy ja idę do WC. - Megan
Wstałam a za mną ruszył mnie James.
- Idę z Tobą, jeszcze ktoś cię gwałci. - James
Gdy już byliśmy w toalecie, załatwiłam potrzebę, a gdy myłam ręce widziałam jak James się na mnie patrzy. Podeszłam do niego tak blisko, że czułam jego oddech i ideale perfumy.
- Jesteś taka, taka, taka...- James
Rzuciłam się na chłopaka, całując jego miękkie usta. On zaczął całować mą szyję. Przyłożył swoje ciało do mojego i odepchnął je pod ścianę. Włożył są nogę między moje kolana i chwycił mnie za tyłek a jego pocałunki przeniosły się na moje obojczyki. Zaczął gnieść swymi rękoma moje pośladki, a ja syknęłam z bólu gdy nagle ktoś wszedł do łazienki.
- O prze... Megan?!
Odepchnęłam James'a i się odwróciłam.
- Ty bydlaku!
Zobaczyłam, że był to Ashton, o mało co i by uderzył James'a.
- Dziwka! - Wykrzyczał mi prosto w twarz, a to strasznie zezłościło James'a.
- Ej uważaj na słowa! - James
Ashton wyszedł zezłoszczony z toalety a ja za nim wybiegłam.

^^^Oczami Ashton'a^^^

Byłem bardzo smutny do dzisiejszej sytuacji, która stała się z Megan. Chciałem się odprężyć na jakiejś imprezie. Trafiłem do jakiegoś klubu i po kulki drinkach, ja zawsze chciało mi się siku i chciałem po prostu załatwić potrzebę a tam ujrzałem Megan z tym debilem. Nie wiem dlaczego, ale zesmutniałem gdy ją tam zobaczyłem nawaloną w cztery dupy. Wyszedłem z dyskoteki i wydarzyło się to...

____ KONIEC ROZDZIAŁU!____
Ten rozdział powstał dzięki Minti (Nicoli) sama nie dała bym rady. Dziękuję kochana! <3 Moja, koffam cieeem! ;***
8 KOM I KOLEJNY ROZDZIAŁ! <3 

wtorek, 22 kwietnia 2014

3 ,,Koncert"

W moim królestwie czekała na mnie miła niespodzianka...
Wchodząc do pokoju na moim łóżku ujrzałam małe pudełko. Podeszłam bliżej by zobaczyć co się w nim mieści. Otworzyłam wieczko a moim oczom ukazała się piękna bransoletka, przy której była zawieszka z literką ,,A''. Nie wiedziałam co ona oznacza więc poszłam do dziewczyn zapytać o co chodzi. Zeszłam w dół po schodach do pokoju Nicoli, była tam też Scarlet.
- Ej dziewczyny, z jakiej okazji kupiłyście mi prezent i dlaczego akurat z literką ,,A''. - Megan
Dziewczyny spojrzały się na mnie, a w ich oczach ukazało się zdziwienie.
- Ja nic nie kupiłam a Ty Nicola? - Scarlet
- Ja też nie. - Nicola
- Ej no dziewczyny nie róbcie sobie ze mnie żartów, bo to nie jest śmieszne. - Megan
Oburzyłam się.
- Ale my na prawdę nic Ci nie kupiliśmy. - Nicola
- Ale jak to, to skąd znalazła się ta bransoletka na moim lozku? - Megan
Na ręce miałam prezent i pokazałam go dziewczynom.
- Jejku, jaki piękny. Ciekawe od kogo to i jak się tu znalazło. - Scarlet
- Mnie, by bardziej zastanawiało dlaczego ,,A''. - Nicola
- Nie wiem co mam o tym myśleć dziewczyny. - Megan
- Założ ją. - Nicola
Założyłam bransoletke na nadgarstek, wyglądała przeslicznie.
- Idealna! - Scarlet
- Oj no starczy już tego, ja idę spać. Dobranoc kochane. - Nicola
Wszystkie trzy pocałowałyśmy się w policzek na pożegnanie i każda z nas wróciła do swojego pokoju, oprócz Nicoli, bo ona już tam była. Gdy już byłam w swym królestwie, rzuciłam sie na łóżko i zasnęłam. Obudziłam się dość późno, bo za godzinę miał już być koncert 5SOS! Szybko zabrałam świeżą bieliznę, ciuszki i szybko pobiegłam do łazienki.  Wzięłam szybki prysznic, ubrałam bieliznę, krótki t-shirt z napisem ,,BITCH'', krótkie biało-granatowe spodenki, vans'y i swoją bransoletke, którą dostałam od nieznajomej osoby. Wysprostowalam włosy, znów wbieglam do pokoju, zabralam torebkę i pobiegłam do dziewczyn które siedziały w kuchni. Nicola była załamana, a Scarlet ją pocieszała. Postanowiłam, że dowiem się o co chodzi.
- Jejku Nicola co się stalo? - Megan
- Luke nie napisał, olał mnie. - Nicola
- Ale jak to? - Megan
- Obiecał mi w samolocie, że napisze przed koncertem i nie napisał. Odechcialo mi się jechać na ten koncert. - Nicola
- Ej Mała, nie przejmuj się. Może Luke jest debilem i cię nie docenił, ale nie możesz stracić okazji. Koncert naszego ulubionego zespołu, może się trafić raz na całe zycie! - Megan
- Masz rację, idziemy! - Nicola
Dziewczyny zebrały się w kupe i mogliśmy już jechać na koncert. Przyjechała pod nasz dom żółta taksówka, która zawiozla nas na Płac Gorneg, tam właśnie miał być koncert. Na miejscu byłyśmy już w 30 minut. Wysiadlysmy z taksówki i poszliśmy na przepustke. Mężczyzna który pilnował wejścia sprawdził na bilety i już wtedy mogliśmy wejść na sale! Było mnóstwo ludzi, z ledwoscia udało nam się przecisnąć do pierwszego rzędu. Już byłyśmy przy scenie gdy nagle zaczął się rozsadzac po całej sali dźwięk perkusji. Spojrzałam na perkusje i zobaczyłam Ashton'a, on też mnie ujrzał i puścił oczko w moją stronę, ja się lekko usmiehnelam i po chwili zarumieniłam. Żal mi było biednej Nicoli, która cały czas spogladala w każdą stronę, byle by nie widzieć Luke'a. Gdy w pewnym momencie spojrzałam na Luke'a, zobaczyłam, że ma smutek na twarzy i cały czas patrzył na Nicole, a Calum nie mógł oderwać wzroku od Scarlet. Wreszcie koncert się zaczął! Było głośno, wszystkie dziewczyny zaczęły krzyczeć gdy usłyszały dźwięk piosenki ,,Się looks so perfect''. Po godzinie skakania i parodiowania piosenek 5sos, koncert się skończył, a my postanowiliśmy, że wrócimy do domu. Wyszliśmy na plac. Idąc i podziwiając oświetlony Londyn w nocy, ktoś złapał mnie za nadgarstek i powiedział:
- Piękna bransoletka.
Obrucilam się w stronę nieznajomego, a moim oczom ukazała się postać Ashton'a. Strasznie się ucieszylam i rzuciłam mu się na szyję, a on mocno mnie przytulił. Po chwili usłyszałam krzyk Nicoli, szybko puscilam Ashton'a i wzrokiem zaczęłam szukać Nicoli. Ujrzałam ją z Luke'iem. Szybko do nich pobiegłam z Ash'em. Niestety Nicola wcale nie chciała rozmawiać z Luke'iem.
^^^oczami Nicoli^^^
Byłam zdziwiona widząc Luke'a. Przecież miał mnie gdzieś, w głosie Megan słyszałam zatroskanie. Luke prosił mnie o rozmowę, sam na sam.
Poprosiłam Ashton'a i Megan, by nas na chwilę zostawili sami, a po chwili Luke zaczął mnie wypytywac.
- Nicola, czemu mi nie odpisywalas, ani nie odbieralas telefonu? - Luke
- Przecież wcale nie dzwoniles, ani nie pisałeś. - Nicola
- Jak to nie?! Chyba napisałem do ciebie ze 100 sms'ów i dzwonilem minimum 50 razy. Patrz. - Luke
Chłopak wyciągnął swój telefon z kieszeni i pokazał mi połączenia.
- Luke? - Nicola
- Hmmm...? - Luke
- Pomyliłeś numery. - Nicola
- Ale jak?! - Luke
- Zamiast 3 powinna być 6. - Nicola
- Jezu Nicola przepraszam! Ja nigdy nie chciałem Cię zostawić. Na prawde! - Luke
Po mym policzku spłynęła łza szczęścia. Luke był bardzo smutny, więc podeszłam bliżej do niego i go przytuliłam. Chłopak nie chciał mnie puścić i od razu na naszych twarzach ukazały się dwa uśmiechy szczęścia. Po chwili Megan i Ash zaczęli nas wołać. Luke chwycił mnie za rękę, a ja zdezorientowana spojrzałam się na jego twarz a on lekko się uśmiechnął. Również chwyciłam jego dłoń i poszliśmy do Megan i Ashton'a. Niestety Megan nie mogła się powstrzymać od swoich komentarzy.
- O widzę, że będę swiadkiem na waszym ślubie. - Megan
Już chciałam, jej powiedzieć, że to nie ten etap i zacząć się śmiać, lecz Luke mnie w tym wyprzedził.
- Oj tak będziesz, będziesz, ale z Ash'em. - Luke
Megan zaczęła się śmiać a Ashton dodał.
- I co zazdrościsz? - Ash
- Może, trochę, ale ja mam tu swoją narzeczoną. - Luke
Chłopak nagle chwycił mnie za biodra, uniósł do góry i zaczął się ze mną kręcić na placu.
- Ej a gdzie Scarlet?! - Megan
- Widziałem jak Calum się nią zajął. Spokojnie jest w dobrych rękach. - Ashton
Ashton objął mnie swą ręką w pasie i w czwórkę szliśmy przed siebie.
- A tak wogóle to gdzie my idziemy? - Megan
- No do naszego domu. - Luke
- Ale jak to do waszego domu? My przecież mamy swój dom. - Nicola
- Nici nie wiedziałem. Myślałem, że mieszkacie pod mostem. - Luke
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Po czym powiedziałam do Ashton'a:
- Ash ale ja nie chce sprawiać ci kłopotu. - Megan
- Przecież nie jesteś dla mnie kłopotem. Wręcz przeciwnie, jesteś ideałem. - Ashton
Pp tych słowach się strasznie zarumieniłam. Po 30 minutach wędrówki w trakcie ciemnej nocy, dotarliśmy do wielkiego domu. Luke otworzył drzwi od niego i przepuścił nas przodem. Gdy weszliśmy z Nicolą do środka, spojrzałyśmy się na siebie z niedowierzaniem. Ten dom był jak marzenie. Po chwili za nami przyszli chłopacy.
- Omomom, mam cie! - Ashton.
Ash złapał mnie od tylu, mocno do siebie przytulił i kołysał się ze mną.
- Ashton? - Zapytałam tak jak bym nie była sobą.
- Jejku, przeszkadza Ci to? Jeżeli tak to przepraszam. - Wystraszyl się Ash. Po czym chciał opuścić swoje ręce, które obejmowały moją talię, lecz ja mu na to nie pozwoliłam. Trzymalam jego dłonie które się obejmowały. Chłopak się zdziwił, nie wiedział jak ma się zachować był strasznie zmieszany, lecz po chwili zrozumiał, że chciałam by mnie nie opuszczał. Po chwili chłopak złapał moją dłoń i zaczął iść przed siebie, jeżeli jego chód można było nazwać chodzeniem. On prawie biegł.
- Ej Ashton gdzie mnie tak ciagniesz? - Megan
Chłopak nic nie odpowiedział, aż w pewnym momencie się odezwał.
- Zamknij oczy. - Ash
- Ale.... - Meg
- Zamknij oczy! - Ash
Chłopak lekko krzyknął, nie powiem, bo trochę się wystraszylam. Zamknelam oczy i znów czułam, że mnie ktoś obejmuje od tylu i idzie ze mną do przodu. Szliśmy i szliśmy aż w końcu... Chlup! Wpadłam i usłyszałam tylko śmiech Ashton'a. Wkurzył mnie tym, ze wrzucił mnie do basenu w środku nocy więc udawałam, że nie umiem pływać i tonę.
- Ratunku! Ja nie potrafię pływać! - Megan
Chłopak się wystraszył i natychmiast wskoczył do basenu i chciał mnie ratować, lecz gdy już był obok mnie chwyciłam go za głowę i wstadzilam ją pod wodę. Chłopak nie wiedział co ma robić, po pięciu sekundach wyciągnął ją spod wody i zaczął mnie chlapac wodą.
- Nie Ashton nie...! Przestań! - Meg
Niestety moje prośby nie docierały do chłopaka, na całe szczęście w pewnym momencie przyciągnął moje ciało do swojego ciała i byliśmy sobie twarzą w twarz. Wpatrzeni sobie w oczy, Ash zbliżał swoją głowę do mojej i w końcu był całkiem blisko mnie i chciał mnie pocałować... lecz ja odwróciłam głowę w drugą strone. Na całe szczęście chłopak się nie speszył i nadal bawilismy się w basenie.
^^^tymczasem oczami Nicoli^^^
Stałam na korytarzu i oglądałam malutki na ścianie gdy w końcu przyszedł do mnie Luke ze szklanką soku malinowego w ręce. Wręczył mi szklankę, a ja się z niej napiłam. Gdy już zabrakło w szklance soku oddalam chłopakowi szklanke, a on poszedł do kuchni ją odnieść i wrócił po chwili do mnie.
- To jak. Chcesz obejrzeć dom? O i przy okazji poznasz Michael'a, o ile znów nie poszedł po koncercie na siłownię. - Luke
- O on ćwiczy na silowni? To tak jak ja z dziewczynami, ale od przylotu do Londynu nie byliśmy na żadnej siłowni. - Nicola
Gdy to powiedziałam do domu weszli Scarlet i Calum, wcale nie zwrócili na nas uwagi tylko od razu udali się do pokoju Calum'a. Chyba coś się szykowało, lecz nie chce zapeszsc. A wracając do mnie i Luke'a. Chłopak oprowadzil mnie po domu i gdy weszliśmy do pokoju Michael'a, zobaczyliśmy tam straszy bałagan. Chyba przeszło tam spore tornado. Gdy Michael mnie zobaczył strasznie sie ucieszył. Oderwał się od swojej konsoli i wpadł mi w ramiona. Serdecznie się z nim przywitałam, chwilę porozmawiałam a on zaprosił mnie i Luke'a do wspólnego oglądania filmów. Włączył jakąś komedię, więc nie obeszło się bez śmiechow.
- Ej a może zaprosimy do nas Megan i Ashton'a? - Luke
- Oj wątpię czy oni przyjadą, spójrzcie. - Michael
Chłopak wskazał palcem przez okno balkonu a ja wraz z Luke'iem zerwaliśmy się z kanapy i pobieglismy do okna. Ujrzeliśmy w nim Meg i Ash'a bawiacych się w nocy w basenie. Byli jak małe dzieci. Po Ashton'ie bym się tego spodziewała, ale po Megan? Znam ją od dzieciństwa i nigdy się tak nie zachowywała. Może to Ash tak dobrze na nią wpływa. Pierwszy raz jest wyluzowana i nie narzeka na nudę. Ale zostawiliśmy ich samych i wróciliśmy do Michael'a oglądać film.

^^^Tymczasem Oczami Scarlet^^^

Z Calum'em dogadywałam się idealnie. Był bardzo słodki i uroczy. Taki inny niż wszyscy faceci jakich dotychczas znałam. Taki mały ideał. Po koncercie zabrał mnie na lody, a później poszliśmy do jego domu. Zabrał mnie do swojego pokoju i we dwójkę położyliśmy się na łóżku. Chłopak włączył jakąś muzykę, a ja położyłam głowę na jego klacie, a on objął mnie swym silnym ramieniem. Sama nie wiem kiedy, ale cały wieczór z nim przegadałam i szybko mi to zleciało. Niestety gdy zaczęliśmy się do siebie zbliżać zasnęłam.

^^^Tymczasem Oczami Megan^^^

Byłam cała mokra przez Ashton'a, z resztą on też. Wyszliśmy z basenu po czym powiedziałam do chłopaka.
- No to teraz musisz mnie zawieść do domu. - Megan.
- Ale jak to?! Dlaczego?! - Oburzył się Ash.
- Jestem cała morka, a przy sobie mam jedynie bieliznę i zero suchych ubrań. - Megan
- Oj ja już ci coś znajdę. Chodź. - Ashton
Chłopak znów złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął do swojego pokoju. Otworzył ogromną szafę pełną ubrań i wyciągnął z niej jakąś koszulkę i spodenki. Podał mi je i kazał założyć. Gdy ją założyłam, Ashton się na mnie spojrzał i zaczął się śmiać, a ja razem z nim. Jednym słowem wyglądałam jak debil. Hahaha. Ashton znów spojrzał w szafę gdy ja ściągałam bluzkę, odwróciłam się w jego stronę, lecz jego wzrok zamiast być skierowanym na szafę patrzył na moje na pół nagie ciało.
- Ashton! - Megan
Chłopak natychmiastowo się odwrócił, a ja zaczęłam się śmiać i tylko usłyszałam jak chłopak mnie  może powstrzymać się od śmiechu. Jak on się śmiał to i ja, miał zaraźliwy śmiech. Nie do opanowania. W końcu wyciągnął ze szafy kolejną koszulkę. Założyłam ją i spojrzałam w lustro. Ashton stanął za mną i
objął mnie w pasie, po czym powiedział.
- Nie mogłem o Tobie zapomnieć. - Ashton
Delikatnie skręciłam głowę w jego stronę i z każdą sekundą nasze usta zbliżały się do siebie, aż w końcu Ashton przejął dowodzenia. Złapał mój podbudek i w końcu szybkim ruchem zbliżył go i pocałował mnie. Odwzajemniłam to uczucie. Był tak strasznie delikatny, nie spodziewałabym się po nim takiego uczucia. W pewnym momencie zamknęłam oczy a nasz pocałunek trwał z dobre 2 minuty. Lekko otworzyłam powieki odrywając swoje usta od ust Ashton'a, on rozbił podobnie. Spojrzeliśmy sobie w oczy i wtedy zrozumiałam, że on jest idealny. Ash złapał mnie na ręce i delikatnie położył na łóżko, lecz naszą cudowną chwilę przerwał...

--- To już 3 rozdział. Kolejny za 4 dni. :) Imaginy będą w sakładce IMAGIN'y. Tam właśnie będziecie mogli je czytac. :) Nie zapomnijcie o komentarzach!
1 KOMENTARZ - dla ciebie nic wielkiego, a dla mnie wielka motywacja. 
Nawet nie wiecie jak ja się cieszę, gdy wchodzę na bloga, patrzę a tam jeden, dwa, a nawet trzy komentarze więcej. To jest super uczucie. Jeżeli podoba Ci się mój blog poleć go znajomym! --- <3

sobota, 19 kwietnia 2014

2 ,,Dlaczego zawsze mi się to przytrafia?!''

Jeszcze nie lecielismy, w pewnym momencie obok mnie ktoś usiadł i powiedział ,,CZEŚĆ"... 

Dziwne, ktoś nie znajomy mówi ni cześć. Wyciągnęłam słuchawki i odwrocilam się w stronę nieznajomego mężczyzny. Po chwili zamarlam... Był to Ashton Irwin z 5sos! Od razu opanowalam się od krzyków i odpowiedziałam:
- Hey. - Megan
- Jestem Ashton, a Ty jesteś skazana na moje towarzystwo i mój śmiech przez całą drogę. - Ashton.
- Jestem Megan, oj ja już Cię znam i ten Twój słodki smiech, jestem waszą fanka. - Megan
- O jak miło, gdzie lecisz? - Ashton
- Do Londynu na wasz koncert z przyjaciółkami. Właśnie siedzą za nami, odwróć się i im się przedstaw. - Megan
Chłopak zrobił jak mu kazałam, a dziewczyny zaczęły krzyczeć i rozglądać się gdzie jest reszta zespołu. Nicola szukała Luke'a, a Scarlet Calum'a.  W pewnym momencie dziewczyny poszukały swoich idoli i chyba im się spodobały, bo wszyscy się rozsiedli. Luke usiadł z Nicolą, a Calum z Scarlet. Gdy dziewczyny już się ogarnęły, zaczęły rozmawiać z chłopakami i samolot ruszył, a ja wróciłam do rozmowy z Ashton'em.
- To jak Ash gdzie lecicie? - Megan
- Właśnie tam gdzie wy, do Londynu. Gramy tam jutro koncert. - Ashton.
- O jak miło, nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię poznałam. Uwielbiam 5sos. - Megan
- Super, jaką piosenkę lubisz najbardziej? - Ashton.
- Too Late i She look so perfect. A Ty? - Megan
- Dokładnie tak samo jak Ty. Fajna dziewczyna z ciebie. Macie bilety obok sceny? - Ashton.
- Tak, a czemu pytasz? - Megan
- Bo chce cię bliżej poznać i poogladac przy okazji. - Ashton
Chłopak puścił mi oczko a ja cichutko zachichotalam, a na mych policzkach ukazały się wielkie rumience. Cały lot rozmawiałam z Ashton'em, był przeslodki, non stop prawił mi komplementy.
~Tymczasem~^oczami Nicoli^
Nie mogłam uwierzyć w to co się działo, siedzialam obok Luke'a Hemmings'a, mojego idola! Chłopak był bardzo pewny siebie, co było w nie jego stylu. Zazwyczaj był bardzo skromny a teraz pokazał, że potrafi się wyluzowac. Rozmawiało się z nim fantastycznie.
- Luke? - Nicola
- Hmmm...? - Luke
- Ile czasu będziecie w Londynie? - Nicola
- Chcemy tam zamieszkać, a wy jak długo będziecie w UK? - Luke
- Mamy tu dom, chcemy zamieszkać w Londynie na stale. - Nicola
- W tylko w trzy? Oj, że Twój chłopak się na to zgodził, dziwię się. Ja by takiego skarba nie opuścił. - Luke
Zarumieniłam się lekko a chłopak to ujrzał i lekko objął mnie swym ramieniem.
- Nie mam chłopaka, żaden nie chciał zwiazku na stale, a dla mnie liczy się miłość a nie pieniądze. - Nicola
- Dziwne. Zazwyczaj to dziewczyny lecą na kasę. - Luke
- W moim przypadku nie, pochodzę z zamożnej rodziny i wszyscy przyjaciele, którzy zaprzyjaźniali się ze mną, byli tylko dla pieniędzy. - Nicola
- Dziewczyny tez? - Luke
- Ktore? Te co z nami leca? - Nicola
- Tak, niestety nie znam ich imion. - Luke
- Ta brunetka to Megan, a blondynka to Scarlet. A wracając do tematu, one są dla mnie jak siostry. Też mają sporo pieniędzy, więc w trzy dajemy sobie radę same. - Nicola
- Yhym, skoro będziecie na naszym koncercie, to może po znim wybierzemy się całą paczką na jakąś kolacje albo coś w tym stylu? - Luke
OMG! Luke Hemmings zaprasza nas na kolacje! To nie jest zwykła kolacja, to randka!
- Czemu by nie, na prawdę dobry pomysł. - Nicola.
Przez cały lot samolotem rozmawiałam z Luke'iem. W pewnym momencie spojrzałam się co robią Calum i Scarlet, oboje spali, a Scar miała głowę opartą o jego ramię a on był do niej przytulony. Wyglądali prze słodko, również zobaczyłam co robią Megan i Ashton, cały czas Ash zaczynał się i gilgotał Meg, a ta się śmiała, a on słysząc jej śmiech sam zaczynał się śmiać. Megan nie wytrzymywała, prawie pękła ze śmiechu. Śmiech Ashton'a rozwala ją na łopatki. Sama nie wiem kiedy ale w pewnym momencie zasnęłam. Obudziły mnie szturchy.
- Ej Nicola wstawaj już prawie jesteśmy na miejscu. Zostało 5 minut lotu. - Luke
Jeszcze nigdy nie obudził mnie tak miły głos. Lekko otworzyłam powieki i podniosłam swą głowę z ramienia Luke'a.
- O dziękuję, że mnie obudziłeś. - Nicola
- Jeszcze nikt nigdy mi nie podziękował za oburzenie go. O właśnie, podaj mi swój numer telefonu bym miał jak do ciebie zadzwonic po koncercie. - Luke
- Ok. - Nicola
Podałam numer telefonu chłopakowi i po chwili go zapytałam.
- Luke, ale obiecasz, że mnie nie wystawisz? - Nicola
- Obiecuje, jesteś zbyt fajna by Cię olac. - Luke
Chłopak lekko się uśmiechnął, jego uśmiech był prze słodki, ja również oddalam uśmiech w jego stronę.
~Tymczasem~^oczami Megan^
Strasznie bolał mnie brzuch, to przez Ashton'a, cały lot mnie rozbawiał.
- Megan, podaj mi swój numer. - Ashton
Co?! Ashton Irwin chce mój numer telefonu?! Nie no, ja śnie, zgon.
- Jasne. - Megan
Wpisałam w jego iphone'a mój numer telefonu, a on w mojego swój numer. Zrobił mi zdjęcie w trakcie gdy wpisywałam mu numer.
- Ej! Weź to usun, po co Ci ono. Wyszłam okropnie! - Megan
- To Ty tak uważasz, mi się podoba to zdjęcie. O już je mam na tapecie. - Ashton.
- O nie! To teraz ja ci zrobię focie i sobie na tapecie ustawie. - Megan
Chłopak się szczerze uśmiechnął a ja zrobiłam mu zdjęcie. Wyglądał słodko. Niestety po chwili do przedziału samolotu weszła stiuardesa i powiedzial, że mamy zapiąć pasy, bo za chwilę londujemy. Gdy ja i Ash to usłyszeliśmy spojrzelismy się na siebie, a na naszych twarzach ukazał się smutek.
- To jak przytulisz mnie na pozegnanie? - Ashton
Bez wahania mocno wyściskałam Ashton'a, a on mnie nie chciał puścić. Podobało mi się to, mu chyba też. Niestety już była pora wysiadki. Wszyscy spotkaliśmy sie na pasie lotniczym i się pożegnaliśmy, każda z nas przytuliła każdego z chłopaków po kolei i przyszło czas na odejście. Przeszliśmy przez odprawe i wyszliśmy z lotniska z walizkami. Na drodze przed lotniskiem miał czekać na nas mój brat. Nigdzie nie widziałam Jack'a, zaczęłam się denerwować, aż w końcu ktoś zawolal.
- Oj biedna siostrzyczka się zgubiła. Hahaha.
Był to Jack, rzuciłam walizki i pobiegłam do brata. Rzuciłam mu się w ramiona a on mnie podniósł w górę i mocno do siebie przytulił, w końcu opuścił mnie na ziemię i zawołał.
- Chodźcie dziewczyny, zawioze was do waszego nowego domu. - Jack
Chłopak poszedł po moje i dziewczyn walizki, a te przybiegły do mnie i w trzy wpakowalysmy się do Mercedesa mojego brata, a ten włożył nasze walizki do bagażnika i ruszył w stronę nowego domu. Otworzylysmy okna w aucie i na cały głos zaczęliśmy krzyczeć ,,Londyn jest nasz"! Mój brat śmiał się z nas, ale w głębi wiedział, że my się po prostu cieszymy, bo przecież jesteśmy młode. Sam był bardzo młody. Włączył radio a tam piosenka 5sos - She look so perfect.
- Głośniej!!! - wykrzyczalysmy we trzy.
Jack podglosnil na cały regulator i po chwili zapowiedzieli koncert 5sos, że będzie on o 18.00 w sali Hermingsa 14 na ulicy Wallstret. W końcu dotarliśmy na miejsce. Jack zaniósł nam nasze walizki i położył w nowym salonie. Gdy wbiegliśmy do domu zaczęliśmy krzyczeć. Był on ogromny i prze cudny! Na ogrodzie był wielki basen, w salonie telewizor jak w sali kinowej, sala kinowa, 4 wielkie łazienki (u każdej w pokoju po jednej i jedna na dole obok salonu). Było tam cudnie, szybko pobiegłam do góry zobaczyć mój pokój, każda z nas na klamce od drzwi swojej sypialni miała karteczke z napisem. Na mojej pisało: Tu rządzi Mrs. Irwin/McVey/Tomlinson. A z drugiej strony: Świat OBEY, wchodzisz tu na własną odpowiedzialność. Gdy otworzyłam drzwi swojego pokoju, mój wzrok spoczął na trzech ogromnych zdjęciach na całe trzy ściany: 5sos/TV/1D. Mój pokój był koloru czarno-białego, z kremowymi dodatkami. Miałam ogromne lozko i wielką garderobe, która wyglądała jak cały mój pokój! Zobaczyłam na stoliku nocnym nowy laptop z firmy ,,Apple". Po obejrzeniu pokoju i rozpakowaniu się pobiegłam na dół do dziewczyn. Wszystkie zbieglysmy się z trzech wejść do kuchni.
- Ej dziewczyny mój pokój jest mega! - Scarlet
- O jezu to Ty mojego nie widziałaś kochana! - Nicola
- Oj tam oj tam, mój bije wasze pokoje na głowę. - Megan
Wszystkie zaczęliśmy się śmiać po czym pożegnaliśmy Jack'a i poszliśmy do naszego ulubionego parku w Londynie! Mieliśmy do niego kawałek drogi. Szliśmy garażem i właśnie tam ujrzeliśmy trzy nowe FERRARI! Moje było czarne, Nicola miała białe, a Scarlet żółte. Byłyśmy mega szczęśliwe. Jak nigdy! Udało nam się ogarnąć i poszliśmy na drogę, która wiodła do parku. Wygladalysmy bombowo, wszyscy faceci się za nami oglądali. Do parku szliśmy jakieś 30 minut i w końcu udało nam się dojść do naszego upragnionego celu. Z oddali ujrzeliśmy jakas znajomą nam postać. Postanowiliśmy, że podejdziemy bliżej. Okazało się, że był to Douglas, masz stary przyjaciel z Nowego Yorku.
- Jezu Douglas!!! - zawołałam (Megan)
- OMG! Dziewczyny! - Douglas
Chłopak do nas podbiegł, mocno nas wyściskał i pocałował każdą z osobna w policzek.
- Jezu dziewczyny, ale z was laski. Ymmm wyrobilyscie się. - Douglas
Douglas zawsze wiedział co ma powiedzieć w danej sytuacji.
- O Ty też nieźle o siebie dbasz. W jednym skrócie Handsome Boy (przystojny chlopak). - Scarlet
- Weźcie, bo się zarumienie. Hahaha - Douglas.
- I jak tam Pablo? ( Douglas był gejem i od ostatniego naszego pobytu w Londynie miał chłopaka Pabla ). - Nicola
-  Weźcie mi o nim nie przypominające pls. Zdradził mnie. - Douglas
- Oj przykro nam, niestety nie możemy teraz zabardzo rozmawiać. - Megan
Pożegnaliśmy się z Douglas'em i po chwili przyszło do mnie powiadomienie z TT. Usiadłam na ławce w parku a dziewczyny poszły podziwiać ptaki. Otworzyłam TT, w powiadomieniach pisało, Ashton Irwin dodał twitt'a na Twoim profilu. Otworzyłam go i co ujrzałam? Moje zdjęcie, które zrobił mi w samolocie i podpis pod nim: ,,Nie mogę Cię zapomnieć, jesteś mym natchnieniem. Czekam na ciebie i Twój słodki uśmiech".
To było strasznie słodkie. Nie wierzyłam w to co widziałam, aż się prawie rozpłakałam ze szczęścia. Szybko pobiegłam z telefonem w ręce do dziewczyn i niefortunnie upadłam, a mój iPhone wylądował w poidełku dla ptaków.
- Nie! - Wykrzyczalam na cały park. Szybko przybiegły do mnie dziewczyny i pomogły mi się pozbierać.
W pewnym momencie się rozpłakałam.
- Ej Meguś co się stało? - Nicola
- M... m... mój telefon! - Megan
- Oj no jejku, nic się nie stało. Kupisz sobie nowy. - Scarlet
- Nie o to chodzi. - Megan
Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Łzy spływały po mym policzku jak jeden wielki strumień.
- To o co, bo nie rozumiem? - Scarlet
- Tam była karta z numerem, który dałam Ashton'owi, a gdy teraz telefon przemokł, to i karta też i nie będzie miał jak się ze mną porozumieć. - Megan
- No a przecież ty masz jego numer w swoim tel... A ... No to przypał. - Scarlet
- Nie martw się kochana, Luke ma mój numer więc wrazie co to Ash napisze do mnie, bym podała mu Twój numer telefonu. A teraz chodz myszko, kupimy Ci nowy telefon. - Nicola
Wszystkie trzy chwycilismy się pod pachy i ruszyliśmy w stronę galerii gdzie był nowo otwarty sklep z iPhone'ami. Właśnie tak upatrzyłam sobie iPhone'a 7 S który strasznie mi się spodobał. Kupiłam go a od razu obok było stoisko z obudowami do iPhone'ów. Razem z dziewczynami tam poszliśmy, ja wybrałam sobie etui na którym widniały czarne wąsy na kremowym tle z kokardką, Nicola wybrała etui z napisem 1D,  a Scarlet z tłem co wyglądało jak kremowa poduszka. Nasze telefony wyglądały zabójczo, więc teraz była pora na małe spanko. Od podróży nic nie spałyśmy, więc zapytałam dziewczyny czy wrócimy do domu, by się przespać na co one twierdząco pokiwały głowami. Na pieszo wróciliśmy do naszej willi, ponieważ zbyt daleko się od niej nie oddalilismy. Pod domem byłyśmy już w 10 minut. Nicola otworzyła drzwi i wszystkie trzy od razu pobiegliśmy do naszych łazienek. Na całe szczęście nie musiałam już iść do swojego pokoju po rzeczy, ponieważ miałam je uszykowane w łazience wraz ze świeżą bielizną. Gdy już byłam w łazience, rozebralam się i wyszłam pod prysznic, gdzie z węża dyszała gorąca woda. Umyłam ciało tajemniczym zelem, który był w kabinie prysznicowej na półce. Nie ważne z czego był on zrobiony, ważne, że pachniał fenomenalnie. Włosy umylam różanym szampanem i splukalam ciało i włosy letnią wodą. Wyszłam z kabiny, ubrałam świeżą bieliznę i pidżame, a następnie umylam zęby oraz rozczesałam włosy grzebykiem. Tak odświeżona, zrelaksowana i pachnąca wyszłam z łazienki i wchodząc do pokoju, czekała tam na mnie miła niespodzianka...
~~~ nie wiem czy wam się podobają moje rozdziały, ale widzę, że dodajecie komentarze za co wam bardzo dziękuję. Jeżeli podoba wam się mój blog polećcie go WSZĘDZIE GDZIE SIE DA! Im będzie na nim więcej czytelnikow, tym opowiesci będą dłuższe, ciekawsze i będą szybciej czytane. Dodaj po sobie komentarz. ~~~
1 komentarz- dla ciebie chwila na napisanie swojej opinii, a dla mnie ogromna motywacja. Nie zapomnij o tym!  <3
Ps. Jeżeli w trackie 4 dniowej przerwy między rozdziałami chcecie IMAGIN'Y,  do piszcie o tym w komentarzach i od razu z kim one mają być.

wtorek, 15 kwietnia 2014

1 ,,Żegnaj szkoło, witaj przygodo!"

Hey. Mam na imię Megan. Mam 18 lat więc cały czas imprezuje i cieszę się życiem. Mam dwie najukochansze przyjaciółki Nicole i Scarlet. Wszystkie trzy jesteśmy brytyjkami, ponieważ nasi rodzice się przyjaźnią od dzieciństwa i dzięki nim teraz w trzy jesteśmy dla siebie jak siostry. Nie chce się chwalić, lecz pieniędzy nigdy nie jest nam za wiele, pochodzimy z bardzo zamożnych rodzin. Od dzieciństwa mieszkamy w Polsce, dzięki rodzicom Scarlet spełniamy tu swoje marzenia. Często wyjeżdżamy na wakacje do naszego rodzinnego miasta, którym był Londyn. Z dziewczynami uwielbiałyśmy tam przebywać. Londyn to nie to co Polska. Niestety nie mogłybyśmy mieszkać tam w trzy ponieważ Nicola ma jeszcze 17 lat a według polskiego prawa, staje się osobą dorosłą po ukończeniu 18 lat. Na całe szczęście za niecały tydzień kończy się rok szkolny i jak co rok, wyjeżdżamy całymi rodzinami do UK do Londynu! Już nie mogłam się doczekać tego wyjazdu. Szykowałam się na niego już miesiąc przed wylotem. W Londynie całe nasze rodziny miały kupioną wielką willę, lecz mój ojciec postanowił, że skoro ja i dziewczyny jesteśmy już dorosle (oprócz Nicoli), kupi nam nasz własny dom w którym będziemy mogły zostać tam już na zawsze!
Speszyłam się do szkoły, na praktyki. Był to już nasz ostatni rok szkolny, który właśnie się kończył. Wstałam rano z mojego wielkiego łóżka, zabrałam świeżą bieliznę, ciuszki i poszłam do łazienki wsiąść szybką kąpiel. Rozebralam się z piżany i weszłam do wanny, pełnej wody z babelkami. Umyłam ciało truskawkowym żelem, a włosy waniliowo-cynamonowym szampanem. Po kąpieli wyszłam z wanny, wytarłam się świeżym recznikiem, nabalsamowałam ciało meczkiem kokosowym i ubrałam świeżą bieliznę, a następnie rzeczy. Ubrałam ma sobie: kolorowe krótkie spodenki, krótki t-shirt z pod którego widać mi było pępek, vansy (oczywiście nie ubrałam skarpetek jak mój idol Louis Tomlinson). Wysyszylam włosy i następnie je wyprostowałam, na świeżo umyte włosy założyłam swoje ulubione okulary przeciwsłoneczne tzn, pilotami, a na szyję ubrałam naszyjnik, który wyglądał jak papierowy samolocik. Oznaczał on, że Hazza czuwa. W końcu udało mi się wyjść z łazienki i znów wróciłam do swojego pokoju. Zabrałam stamtąd swoją torebkę ze znakiem zespołu 5sos, który uwielbialam. Zeszlam na dół, zabralam ze stołu śniadanie do pracy, ktore 30 minut temu uszykowa mi mama. Obok torby ze śniadaniem leżały kluczyki do mojego auta. Zabralam je i poszłam do garażu. Tam właśnie ono się znajdowało. Czerwone ferrari. Usiadłam w nim wygodnie, na siedzeniu dla pasażerka położyłam swoją torebkę, włożyłam kluczyki w stacyjkę i wyruszyłam z garażu. Musiałam się pośpieszyć, ponieważ miałam wstapic po Nicole a byłam już spóźniona. Na całe szczęście Nicola mieszkała 10 minut drogi ode mnie, więc byłam u mniej w mgnieniu oka. Zaparkowalam auto pod jej domem o poszłam zadzwonić do drzwi, które otworzył mi jej tata. Jak zwykle miał uśmiech na twarzy tak jak ja.
- O witaj Megan. - Tata Nicoli Greg.
- Dzień dobry panie Greg, jest może Nicola? - Megan
- Tak jest już ją wołam, a Ty wejdz do środka. - Greg
- Nie poczekamy tu, nie chce państwu brudzić w domu, a na dworze jest na prawdę piękna pogoda. - Megan
- Dobrze, jak wolisz. Nicola! - Greg
- Już idę tato!
Z oddali usłyszałam głos mojej przyjaciółki schodzacej po schodach w dół.
- O Jejku Meguś! - Nicola
- Nikuś!
Rzucilysmy się sobie w ramiona i pocałowałyśmy się wzajemnie w policzek.
- Tato ja lecę z Meg na praktyki będę wieczorem. Pa! - Nicola
Dziewczyna pocałowała mężczyznę w policzek i razem ze mną usiadła w samochodzie. Gdy ujrzała na siedzeniu moją torebkę zaczęła krzyczeć.
- Aaaaa! Jejku jaką piękna torebka 5sos! Też chce taką! - Nicola
Zaczęłam się śmiać, dziewczyna podniosła torbę, usiadła na siedzeniu, położyła ją na kolana i zaczęła oglądać. Strasznie się jej podobała. Przez całą drogę do salonu (miałyśmy praktyki jako stylistki) napalała się na nią. W trakcie drogi wyłączyłam nową płyte zespołu The VAMPS - Last Night. Uwielbiam ten zespół, cały czas słucham ich piosenki, a najczęściej Wild Heart. Właśnie ta piosenka leciała przez całą drogę do salonu. Nieraz przesunęła się piosenka np. 5sos - too late, lub 1D - Midnight Memories.Po 20 minutach drogi dotarliśmy na miejsce. Nicola wysiadla z auta a ja pojechałam na parking, by je zaparkowac. Tam właśnie spotkałam Scarlet, przyjechała w tym samym momencie co ja. Wysiadlysmy z aut i pobieglysmy do siebie. Uścikałyśmy się i na przywitanie powitalysmy sie buziakami w policzek (to był już nasz znak przywitania). We dwie weszliśmy do studia w którym miałyśmy praktyki. Już ostatni dzień byłyśmy w tym miejscu. Było nam przykro, ponieważ bardzo się zwiazalysmy z tym miejscem, lecz teraz czekał na nas Londyn. Gdy już byłyśmy w budynku Nicola zobaczyła Scarlet i pobiegła ją usciskac. Gdy dziewczyny już się usciskały poszliśmy do sali gdzie było zebranie zegnajace wszystkich uczniów studia. Niestety ja byłam troszkę spóźniona jak zwykle, bo miałam telefon on mojego taty, że dziś ich nie będzie w nocy, bo wyjeżdżają do Berlina. Ucieszyłam się, cały dom wolny. Poszłam na salę i gdy się rozejrzałam, zobaczyłam, że nigdzie nie ma żadnego wolnego miejsca. Niestety na końcu ujrzalam jedno wolne miejsce, było ono obok Serafina. Serafin był moim byłym chłopakiem, rozstaliśmy się, ponieważ on nie mógł trzymać rąk przy sobie. No i niestety usiadłam a jego wzrok od razu opuścił się na mój biust.
- Grymhyhmmm... czy możesz się ogarnac?! - Megan
Chłopak się zasmial i perfidnie przeniósł swój wzrok na mój kolczyk w pepku.
- No kurde... ogar frajerze! - Megan
- Przecież lubiałaś jak się na ciebie patrzyłem. - Serafin
- Niestety, Twój wzrok jest tak zezowaty jak krzywy słóp na który wpadles w dzieciństwie! Niestety uderzenie przerzuciło Ci się na mózg i słuch! Odwal się o patrz na inne laski. - Megan
- Oj kochana nie denerwuj się myszko. - Serafin
Teraz to mnie wkurzył. Zabralam swoją torebkę i zaczęłam szukać innego miejsca. Po 5 minutach znalazłam miejsce i od razu zaczęło się zebranie. Nasz dyrcio mówił o tym, że jesteśmy dorośli i mamy pamiętać o tym, że we wakacje mamy być rozsądni i takie tam. Po zebraniu wszyscy wyszli ze sali na korytarz, tam właśnie czekały na mnie dziewczyny.
- No to jak kochane, dziś śpimy u mnie. Rodziców nie ma a Jack pojechał już do Londynu do Sary, (Jack był moim starszym bratem, który miał juz 24 lata, kocham go, bardzooo). - Megan
- Ja dziś nie mam żadnych planów a ty Nicola? - Scarlet.
- Szczerze to ja też nie. Ale musimy najpierw iść na jakąś kawę, bo wiecie zakończenie praktyk. - Nicola
- Mi odpowiada. - Megan
- Mi też, to idziemy? - Scarlet.
- Jasne! - Megan
Z dziewczynami chwycilysmy się pod pachy i z uśmiechem na twarzy poszliśmy do kawiarni ,,LaCafe" która była za rogiem. Usiadłyśmy przy stoliku, a za nami siedziało 4 przystojnych chłopaków. Jeden cały czas obczajał Nicole. Lekko ją szturchnelam i powiedziała na ucho.
- Ej jeden z tych kolesi cię obczaja. - Megan
- Grhymmm... ja mam chłopaka. Nie pamiętasz? Luke jest mój. Hahaha - Nicola
- Halo Nicola obudz się, zobaczysz go za 8 dni a teraz żyj! - Megan
- No dobra, pójdę coś zamówić. Co chcecie? - Nicola
- Ja late i jakieś lody a Ty Scarlet? - Megan
- Ją też late i może jakąś krówke. - Scarlet
- Ok to idę zamówić. - Nicola
Dziewczyna poszła do lady a za nią przyszedł chłopak, który ją obczajal. Chwilę porozmawiali, cały czas ją obserwowałam, a na końcu wymienili się numerami. Nicola wróciła do stolika.
- I jak? - Scarlet
- Jakiś frajer. - Nicola
- To po co mu dalas swój numer? - Megan
- No co Ty, wymyśliłam go. - Nicola
Razem zaczęliśmy się śmiać, a po chwili kelnerka przyniosła nam zamówienie. Wszystkie zjadlysmy, wypilysmy i zaplacilysmy, a na końcu wyszliśmy z kawiarni. Ja i Nicola wsiadlysmy do mojego auta a Scarlet pojechała swoim autem do domu, po ciuszki na noc. A ja z Nicolą pojechaliśmy do jej domu, bo też musiała zabrać swoje rzeczy. Dotarliśmy pod dom mojej przyjaciółki. Weszliśmy do środka, w kuchni siedzieli rodzice Nicoli Greg i Veronica. Jedli późny obiad, po czym jej mama zawołała.
- O witajcie dziewczynki, może zjecie z nami? - Veronica
- A nie dzieki a Ty Megan? - Nicola
- Nie ja również dziękuję. Ale miło, że pani zapytała. - Megan
- Pamiętaj Megan u nas czuj się jak u siebie. Jesteś prawie jak nasza córka. - Grać
Zarumieniłam się lekko, usiadłam na sofie i po chwili podbiegł do mnie Marley, piesek Nicoli, mały maltańczyk. Wskoczył mi na kolana a Nicola poszła do swojego pokoju po swoje rzeczy, a ja zabawialam Marley'a.  Był on taki słodki, uwielbiał się bawić z moim psem, Szabim który był owczarkiem niemieckim. Nicola szykowała się dość długo, jej rodzice skonczyli jeść obiad, jej tata poszedł załatwiać sprawy wylotu do Londynu, a jej mama sprzatala po obiedzie.
- Pomóc pani? - Megan
- Nie dziękuję Meg, to tylko troszkę talerzy nic wielkiego. I jak kochana cierzysz się z lotu do UK? - Veronica
- Oj tak. Strasznie się cieszę. Najbardziej z koncernów na które się wybieramy z dziewczynami. - Megan
- O. Kto gra? - Veronica.
Mama Nicoli miała dobry gust jeśli chodzi o muzykę.
- The Vamps, One Direction i 5 Second Of Summer. - Megan
- Ciekawe. - Veronica
W pewnym momencie po schodach zbiegła Nicola.
- Dobra już jestem gotowa! - Nicola
- A gdzie się wybierasz droga damo? - Veronica
- Śpię dziś u Megan, bo nie ma jej rodziców w domu. - Nicola
Veronica pokiwala głową na znak, że zgadza się na wyjście córki. Nicola pocałowała ją w policzek, pożegnała i razem poszliśmy do auta. Dotarliśmy do mojego domu. Odstawilam samochód do garażu i razem z Nicolą weszliśmy do domu. Dziewczyna poszła do pokoju mojego brata by zostawić tam swoje rzeczy i akurat przyjechała Scarlet. Otworzyłam jej drzwi i ta również od razu pobiegła do sypialni moich rodziców zostawić swoją torbę. W końcu wszystkie spotkaliśmy się w kuchni. Dziewczyny były zmęczone bieganiem po domu, nie powiem, ale był on ogromny i strasznie szybko można było się w nim zgubić. Nagle zadzwonił do Scarlet telefon...
Był to jej ojciec Taylor, który miał do niej bardzo ważną wiadomość. Dziewczyna nie rozmawiała z nim długo. Wróciła do nas cała w skowronkach.
-Ej dziewczyny mam do was super wiadomosc! - Scarlet
- Jaką? - Megan
- Koncert 5sos nie jest za 8 dni. - Scarlet
- A kiedy? - Megan
- Jutro. - Scarlet
- Co Ty mowisz?! Nie zdążymy! My jedziemy dopiero za 8 dni! - Zesmutniala Nicola.
- Ale my jedziemy jutro o 2 w nocy a jest 18! Mamy się szybko pakować, bo lot już jutro!!! - Scarlet
Ja i Nicola nie wiedzieliśmy co się dzieje.
- Powtórz! - Megan
- Mamy się szybko pakować, bo rodzice przełożyli lot abyśmy zdążyły na koncert! - Scarlet.
Wszystkie trzy zaczęliśmy krzyczeć, ze szczescia! To było coś pięknego, nie musieliśmy już chodzić do szkoły, a teraz czekał na nas Londyn! Po Nicole przyjechał Greg i zabrał ją do domu, by mogła się spakować, Scarlet też pojechała do domu a ja sobie przypomniałam o rodzicach. Szybko zadzwoniłam do mamy.
- Hey mamus. Słuchaj, bo podobno mamy jechać wcześniej... - Megan
- Tak slonko, szykuj się. Twój brat odbierze was z lotniska i zawiezie do nowego domu w Londynie! - Sasha
- Jej! A co z wami? - Megan
- My wszyscy przybędziemy z rodzicami Scarlet o Nicoli, tak jak mieliśmy przyjechać wcześniej. - Sasha.
- Aha dobrze, to ja idę się pakować pa mamuś! - Megan
- Pa kochanie uważaj na siebie. - Sasha
Zakończyłam rozmowę z mamą i uradowana pobiegłam do góry do mojego królestwa. Na cały legulator wyłączyłam wieżę stereo i puściłam piosenkę The VAMPS - Wild Heart. Moja ulubiona, dzięki niej mogłam się pakować. Zabralam ze sobą wszystkie swoje rzeczy. W końcu Londyn!!! Własny dom!!! Jeeeest! Byłam mega szczęśliwa! Jak nigdy, a muzyka TV dobry rock, dodawał mi kopa. Pakowałam się z godzinkę, gdy Scarlet napisała mi sms'a, że mam do niej przyjechać już spakowana. Zrobiłam tak jak kazała mi przyjaciółka. Zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam do Scarlet. Po 15 minutach drogi byłam już u dziewczyny pod drzwiami. Zadzwoniłam, czekałam przed drzwiami z walizką. Trochę głupio to wyglądało. W końcu dziewczyna otworzyła mi drzwi i zaprosiła do środka. Nadal cały czas miała glupawke. U Scarlet była już Nicola, zrobiliśmy sobie po słabym drinku i wyluzowałyśmy się. Czas bardzo wolno nam umykał. Ale przeżyłam do 00:00. Przyszedł do nas ojciec Scarlet i kazał nam się zbierać, bo już wyjeżdżamy. Zaplanowaliśmy swoje walizki do bagażnika i usiadłyśmy wygodnie w aucie. Trasa na lotnisko była dość długa, około 25 kilometrów, ale w końcu dotarliśmy na miejsce. Ojciec Scarlet wyciągnął nam nasze walizki i w trzy pomknęłyśmy na odprawę. Już siedzialysmy w samolocie. Lot już przyprawial mnie o dreszcze a co dopiero będzie na koncercie. Strasznie się jaram. Niestety siedziałam sama, bo dziewczyny usiadły obok siebie, a nie było potrojnych miejsc. Włożyłam w uszy słuchawki i patrzyłam przez okno. Jeszcze nie lecielismy, w pewnym momencie obok mnie ktoś usiadł i powiedział ,,CZEŚĆ"...
--- to koniec 1 części, za 4 dni kolejna. Mam wene, będzie ciekawie. Piszcie komentarze, bo one motywują. Jeżeli podoba wam się mój blog poleccie go znajomym. Im więcej czytelników tym części będą ciekawsze i będą w szybszym czasie pisane. ---
1 komentarz - dla ciebie nic trudnego a dla mnie wielka motywacja do dalszego pisana.