piątek, 23 maja 2014

10 - Ty masz narzeczoną.?

Czytasz = Komentarz

W pewnym momencie szłam i...
Na jednym z londyńskich lamp, wisiała ulotka na temat koncertu One Direction w te sobotę, czyli już za.dwa dni. Całkiem o tym zapomniałam. Od początku planowalam, że razem z dziewczynami pójdziemy na jeden z koncertow 1D, ale przez chłopaków całkiem wyleciało nam to z głowy. Zerwałam ulotkę z lampy i pobiegłam ile sił w nogach, by powiedzieć o wszystkim dziewczyną. Po 10 minutach szybkiego biegu, byłam już w domu. Pobiegłam do salonu a tam Nicola zwijała się z bólu, po wczorajszej imprezie, a Scarlet oglądała telewizję. Cała zdyszana napiłam się wody, a dziewczyny zaczęły mnie pytać:
- Jej Meg, dlaczego tak sapiesz? Biegłaś? - Scaelet
Niestety nic nie mogłam z siebie wydusic.
- Meg, spokojnie... - Nicola
Po chwili nabralam siły i mogłam mówić dalej.
- A więc tak, w sobotę nas nie będzie w domu. - Meg
- Czemu? - Scar
- Boo... Będziemy na koncercie ONE DIRECTON! W pierwszym rzędzie! - Meg
Razem z dziewczynami zaczęliśmy skakać, krzyczeć i śmiać się w nieboglosy.
- Jezuuu! Ty mówisz na serio? - Nici
- Tak, zaraz lecę zamówić bilety, ej Nicola a ja mam do ciebie jedno pytanie. - Meg
- Hmmmm...? - Nicola
- Czy Ty masz pokolei w głowie? - Meg
- Raczej tak, znasz mnie już od przedszkola i dopiero to stwierdzasz? - Nicola
- Przecież jesteś w ciąży, a wczoraj... - Meg
Nie zdążyłam nic powiedzieć, ponieważ Scarlet mi przerwała w połowie zdania.
- Jesteś w ciazy?! Gratuluje! - Scar
- Halo, czy mogę dokończyć zdanie? - Meg
Dziewczyny potwierdziły, kiwajac głową.
- Przecież Ty wczoraj pilas. - Meg
- Nie jestem w ciąży. - Niki
- Ale jak to?! Przecież nam mowilaś, że jesteś w ciąży. - Meg
- Wtedy nic nie mogłam dopowiedziec, bo wyszłas i nie uslyszalas Megan, powiedziałam później, że był to żart, a tak szczerze to strasznie chce mieć dziecko, lecz Luke nie. - Nicola
Dziewczyna troszkę posmutniala. Ja i Scarlet podszedliśmy i ją przytuliliśmy, a po jej policzku splynela łza. Dziewczyna po chwili się pozbierała i zaczęła myśleć tylko o tym, w co się ubierze na koncert 1D. Dawno nie byliśmy razem z dziewczynami na zakupach, ale tak sam na sam, bez naszych chłopaków. Wpadlam na pomysł wspólnego shoping'u.
- Dziewczyny, może pójdziemy i kupimy sobie coś nowego? - Meg
- Fajny pomysł, zaczekaj zadzwonie po chłopaków. - Scarlet
- Nie! Chce by to był nasz dzień, pamiętacie jak było w Polsce? Szczerze, to tenskie za naszym ,,zadupiem". Ciekawe co tam u Serafina i naszych rodzin. Szybko wrócili i nie zdążyli się z nami pożegnać. Musimy ich po koncercie od razu odwiedzić. - Megan
- Macie rację, to jak idziemy na zakupy siostry? - Scar
- Jasne. - Nicola
Poszłam po kluczyki do auta i torebkę, dziewczyny zabrały ze sobą torby i wsiadły do auta, a ja zaraz po nich. Usiadłam wygodnie na miejscu kierowcy, wyłożyłam klucz w stacyjke i ruszyłam. Droga do centrum handlowego nie trwała długo, ponieważ z Londynie nie ma takich korków jak w Polsce. Gdy już byliśmy pod budynkiem centrum, zaparkowalam auto i w trzy poszliśmy do środka. Było tam dość dużo osób, a ja prawie zapomniałam zabukowac bilety na koncert. Na całe szczęście miałam internet w telefonie i zrobiłam to na miejscu. Akurat zostały cztery miejsca na wprost od sceny w pierwszym rzędzie. Gdy już zrobiłam to co było najważniejsze mogłam z dziewczyna skupić się tylko na zakupach i relaksie. Nicola i Scarlet gdzies mi uciekły, a ja zostałam sama, więc poszłam do pierwszego lepszego butiku o nazwie Black Cat. Nic mi się tam nie podobało, ale w końcu ujrzałam na przeciwko sklepu piękny, szary t-shirt. Był boski, niby prostu, lecz przykluwal uwagę i wzrok. Pobiegłam do sklepu i poszukiwałam swojego numeru gdy nagle dołączyły do mnie dziewczyny. Pomogły mi w poszukiwaniu i pobiegłam do przymierzalni. Siedziałam tam z 15 minut i nie mogłam się zdecydować, wydawało mi się, że wyglądam w niej jak babcia. Dziewczyny weszły i powiedziały, że jest OK, ale mogłoby być lepiej, olalam ich opinię i zabrałam t-shirt do kasy. Mimo, że wygladalam w nim okropnie to i tak wiedziałam, że on będzie mój. Był strasznie wygodny. Zapłaciłam za bluzkę i razem z dziewczynami wyszliśmy ze sklepu i pomknelismy na dalsze zakupy. W jedym ze sklepów z Vans'ami wkroczyła Nicola. Jedne jej się strasznie spodobały, czarne z czarną podeszwą. Przymierzała je i kupiła, w tym samym sklepie Scarlet kupiła pomarańczowe glany. Gdy już byliśmy wykończone zakupami, zadzwonił do mnie Ashton.
•••rozmowa z Ashtonem•••
- Hey kochanie. - Ashton
- No hey. - Megan
- Jesteś w domu? - Ash
- Nie, z dziewczynami na zakupach, właśnie wychodzimy, a dlaczego pytasz? - Meg
- Bo chciałem z Tobą porozmawiać. - Ash
- Ze mna? O czym dokładnie? - Meg
- Nie ważne, później ci powiem. Miłych zakupów, spicie dziś u nas? - Ash
- Ja na pewno nie, ale dziewczyny jak zwykle się zgodzą. - Meg
- A Ty dlaczego nie chcesz przyjechać? - Ash
- Nie mam ochoty, chce porozmawiać ze znajomymi z Polski i z rodziną, a poza tym jadę dziś do Jack'a (czyt. Dżejka). - Meg
- Aha rozumiem, to juz ci nie przeszkadzam. Pa. - Ash
- Pa. - Meg
Rozlaczylam się i razem z dziewczynami poszliśmy do samochodu. Gdy już wyjeżdżałam z parkingu pod centrum Nicola wpadła na pomysł.
- Ej kochane, a może pojedziemy na jakąś kawę i ciastko? - Nicola
- Mi to odpowiada, a Tobie Meg? - Scarlet
- Możemy jechać, mi to jest obojętne. - Meg
- Ej Meg, co się z Tobą dzieje. Jesteś jakaś dziwna. - Scarlet
- Ash chce ze mną o czymś porozmawiać boję się, bo nie wiem czego mam się spodziewać. - Meg
- Będzie dobrze, nie martw się. - Nici
Nicola mnie pocieszyła a ja straciłam autem na główną drogę prowadzącą na koniec miasta, ponieważ nasza ulubiona kawiarnia w której byliśmy prawie codziennie gdy przyjechaliśmy tu z Polski na wakacje. Była ona na końcu Londynu, ale zawsze warto było tak jechać. Trasa do kawiarni zajela nam około 90 minut. Byliśmy już na miejscu, zaparkowalam auto i udalismy się do kawiarni. Było tam dużo ludzi, ponieważ była to najlepsza kawiarnia w całym Londynie. Na całe szczęście udało nam się poszukać jeden wolny stolik.
Usiedlismy przy nim i zamowilismy, ja lody, Nicola szarlotke a Scarlet deser bananowy. Po krótkim czasie nasze zamówienia do nas dotarły, a my zaczęliśmy pałaszowac. Zjedlismy i wróciliśmy do domu, po drodze zostawiłam Nici i Scar u chłopaków, a sama udałam się do naszego krolestwa. Gdy weszłam do środka, rzuciłam torebkę na stolik w korytarzu i padlam na kanapę po długich zakupach. Miałam ochotę jechać do mojego brata więc wzięłam szybki prysznic, ubrałam swoją nową koszulke, jakieś spodenki i vans'y w kolorze purpurowym. Byłam gotowa do wyjscia, spojrzałam przy okazji na zegarek, była już 17.23 więc pora bylo się zbierać, bo umowilam się z nim na 18.00. Pojechałam do domu Jack'a, zaparkowalam auto i weszlam do środka. Bez pukania, ponieważ to mój brat. Wykrzyczalan na cały dom powitanie dla mojego kochanego brata.
- Witaj Kochany! - Meg
- O Meg! Chodz, ja jestem w pokoju.- Jack. Poszłam do pokoju Jack'a, a co tam zobaczyłam.. Jakąś dziewczynę.? Jack ma laskę.? Pewnie nie na długo niech się lepiej nie fatyguje.
- Moja kochana, poznaj moją dziewczynę Izabell. Izabell poznaj moją siostrę Megan. - No to dziewczyna jest napewno na jedną noc.
- Miło mi bardzo ciebie poznać. - Megan
- Mi ciebie też. - Izabell. Dziewczyna jest nie za wysoka, ma brązowe ale nie za mocny kolor, a końcówki czerwone.
- Jack, mogę nachwilę ciebie na osobności.? - Mój braciszek wyszedł zemną do salonu, muszę dowiedzieć się od kiedy są razem.
- No więc, Izabell jest tylko na tydzień. - zapytałam
- Nie Megan, my jesteśmy ze sobą razem już dobre 2 lata. Poznałem ją jak przeprowadziłem się do Londynu. - Moja mina była bezcenna. *o*
- 2 lata.? - Jack pokiwał twierdząco głową.
- Czemu mi jej nie przedstawiłeś wcześniej.. czemu wgl nie przyjechałeś z nią do Polski.? - zadawałam setki pytań, ale Jack nie chciał nic powiedzieć.
- Chciałem wam ją przedstawić, jako moją narzeczoną. - Teraz to mnie zaskoczył.
- Nie ma bata, jedzie ze mną jutro na zakupy. - Poszłam po Izabell. Zeszliśmy na dół a tam usłyszeliśmy dzwonek a w drzwiach stał...

_________________________________________________________________________________

Hej kochani. Macie kolejny rozdział Słuchajcie, tu na tym blogu spadła czytelność. Nasza OBEY się troszku załamała i usunęła tego bloga, ale ja go przywróciłam i będziemy pisać dalej. Nie ważne czy ona nie będzie chciała, to i tak go będziemy pisać. Nie wiem co ile dni będzie dodawany rozdział, ale napewno wtedy kiedy bedzie tyle komów ile zażyczymy sobie.! A więc :

8 KOMENTARZY

sobota, 17 maja 2014

9 ,,Nie rób mi tego!"

Otrzymałam sms'a...
W pewnym momencie gdy chciałam sięgnąć po swój iPhone, Ash wziął go do ręki i powiedział.
- Teraz jedz, a ja zobaczę kto napisał. - Ash
Chłopak wziął i przeczytał sms'a, tak szybko jak go przeczytał, tak nim rzucił o stół.
- Co Ty robisz to mój telefon?! - Megan
Ashton wstał i wyszedł, a ja szybko sięgnęłam po telefon, na całe szczęście działał i mogłam przeczytać sms'a.
Od James'a <3
Gdzie jesteś? Tęsknię, zaczynam wariować bez ciebie. Nie mogę wytrzymać, dlaczego o mnie zapomniałaś? Nie rób mi tego, kocham cię.
Gdy to przeczytałam pobiegłam za Ashton'em. Zobaczyłam go w piwnicy, jak wyładowywał swój gniew na worku treningowym do boksu. Stałam w drzwiach, gdy w pewnym momencie chłopak przestał uderzać we worek i spojrzał się na mnie, po czym podszedł do mnie. Zdjął rękawice, chwycił moją szyję i pocałował.
- Nie rozumiem cię. - Megan
Chłopak oderwał pocałunek i rozpoczął ze mną konwersacje.
- Sam siebie nie rozumiem. Ale... - Ash
- Ale...? - Megan
- On napisał, że cię kocha. Czujesz coś do niego? - Ash
Stanowczo stałam i odpowiedziałam na pytanie Ashton'a.
- Czuje. - Megan
- To samo co do mnie? - Ash
- Nie, on, on był przy mnie. Przytulał, pocieszał, całował... wtedy.... gdy ciebie przy mnie nie było. - Megan
Właśnie w tym momencie zrozumiałam jak bardzo tęsknię za James'em. Idiotka ze mnie, po co mu to powiedzialam!
- Go kochasz, bardziej niż mnie? - Ash
- Nie. - Megan
Chłopak chwycił i ściskał moje pośladki, lecz ja uciekłam i pobiegłam ze łzami w oczach do najważniejszej osoby w moim życiu.
^^^ oczami Scarlet ^^^
Razem z Calum'em wróciliśmy rano po naszej nocy horrorów w kinie. Gdy weszliśmy do domu, akurat wszyscy siedzieli w kuchni oprócz Megan. Jak zwykle pokłóciła się z Ashton'em, ale u nich to norma. Weszliśmy do kuchni i z wszystkimi serdecznie się przywitalismy, pocałowałam Nicole w policzek, po czym odlozylam swoją torebkę na stolik i przysiadlam się z Calum'em do stołu.
- Ej gdzie znów jest Megan? - Scarlet
Nikt nie odpowiedział na moje pytanie, w kuchni panowała grobowa cisza. Zaczęłam każdego pytać po kolegi gdzie jest Meg.
- Luke? - Zero reakcji
- Nicola? - Zero reakcji
- Michael? - Zero reakcji
- Ash?! - I tu ujrzałam błysk w jego oku.
- Wyszła, na pewno zaraz wróci. - Ash
- A dlaczego wyszła? - Svarlet
- Ash? Tylko Ty wiesz dlaczego wyszła. - Michael
- Yyyyyy... nie wiem, po prostu wyszła. - Ashton
- Ale z ciebie debil Ash! Znów coś odjebałeś?! Znów się rozplakala i poszła?! - Michael
- Znaczy się... no tak trochę. - Ash
Spróbowałam zadzwonić do Meg ale nie odbierała. Miałam nadzieję, że wróci. Wtuliłam się w Calum'a i modliłam się o powrót Meg do domu.
^^^ oczami Megan ^^^
Miałam wrażenie, że Ash'owi było obojętne czy kocham go czy James'a.  Zraniło mnie to, że byłam mu tak obojętna. Wiedziałam, że muszę iść do chłopaków z The Vamps, dawno się z nimi nie widziałam. Pojechałam taksówką pod dom chłopaków i zadzwoniłam do drzwi, które otworzył zaspany Tristan. Otarł swoje słodkie oczka i gdy mnie zobaczył, jego oczy wyglądały jak pięciozłotówki.
- Megan! - Wykrzyknął Tris i rzucił się na mnie i mocno mnie wytulił.
Gdy Tristan wykrzyknął moje imię usłyszałam, że ktoś biegnie niczym stado antylop po schodach. I po chwili tajemnicza osoba była już przy drzwiach i rzuciła się na mnie.
- Meguś! Ej Brad, James! Meg przyjechała! - Był to Connor
Tak samo jak Tristan, zaczął mnie przytulać a ja go. Nagle przybiegli Brad i James. Brad się do mnie przytulił i zrobił miejsce dla James'a. James podszedł i delikatnie mnie pocałował w policzek, chciał pokazać, że jest wyrafinowany lecz mu się to nie udało. Nie wytrzymał i mnie mocno przytulił.
- Tęskniłem.- James
Zrobiło mi się troszkę smutno.
- Wejdziesz do srodka? - Bradley
- Nie chce wam sprawiać kłopotu i tak zaraz muszę lecieć do moich przyjaciół. Wpadłam tu tylko przelotem, bo chciałam zamienić z James'em kilka słów.- Megan
- Oj James będzie ostro. - Tris
- Bez przesady, to ich sprawy. Meg, dziś ci odpuszcze, ale następnym razem musisz do nas wpaść chociaż na kawę. Obiecujesz? - Connor
- Obiecuje. - Meg
Pozegnałam chłopaków a ci dali mi buziaki w policzki i poszli do domu.A tym czasemJames chwycił mnie za rękę i poszliśmy się przejść. Szłam smutna i wcale się do niego nie odzywalam. Chłopak zauważył, że coś jest nie tak, więc postanowił mi pomóc. Zatrzymał się, stanął przede mną i spojrzał mi w oczy.
- Meg? Co się dzieje? Widzę, że coś jest nie tak. Martwię sie o ciebie Mała. - James
- To przez tego sms'a. - Meg
- Zranił cie? Przepraszam, nie chciałem. - James
- Nie, nie o to mi chodzi, ten sms był bardzo słodki... - Megan
Nie zdążyłam dokończyć gdy James mi przerwał.
- To co jest w nim nie tak? - James.
- Ashton go przeczytał. - Megan
- Teraz zrozumiem, czyli znów jesteście razem? - James
- Tak, nie wierzę zbytnio w ten związek, o wiele lepiej dogaduje się z Tobą, ale go tak mocno kocham. - Meg
James odwrócił się w moją stronę i mnie przytulił na środku ulicy. W jego ramionach czułam się doceniona i kochana. Wtuliłam się w niego, a tem głaskał moje włosy i ucałował mnie w czółko, po czym powiedział:
- Będzie dobrze Mała, jestem z Tobą. - James
Cieszylam się, że mam takiego przyjaciela jak James, żałuję tylko tego, że Ash mnie nie docenia tak jak on. Przeszliśmy się jeszcze kawałek po czym James odprowadził mnie do domu, pożegnaliśmy się buziakami w policzki i udałam się do domu w którym mieszkali chłopacy. Nikogo prawie nie było w domu, jak zwykle balowali, w końcu była sobota. W domu było dość ciemno, ponieważ była już godzina 22.31. Stałam w kuchni gdy nagle do moich nóg przybiegł JJ (czyt.dżej-dżej). Chwycilam szczeniaka na ręce i poszłam po schodach do pokoju Ashton'a, ponieważ tam miałam swoje rzeczy a ja chciałam iść się odświeżyć. Nawet Ash'a nie było w domu więc do niego zadzwoniłam.
Rozmowa z Ashton'em...
- Ash? Gdzie jesteś Ty i reszta? - Meg
Prawie wcale go nie słyszałam, bo w słuchawce telefonu grała głośna muzyka.
- Uszykuj się, zaraz po ciebie przyjdę kochanie. - Ash
- Ale na co mam się uszykowsc? Nic nie rozumiem. - Meg
- Po prostu się uszykuj, zaraz będę. - Ash
I Ashton się rozłączył. Zrobiłam tak jak mi chłopak kazał. Udałam się po bieliznę i świeże rzeczy. Zabrałam je i poszłam do łazienki. Napuscilam całą wannę wody, rozebralam się i weszłam do niej. Umylam swoje ciało truskawkowym żelem, a włosy liliowym szamponem. Wyszłam z wanny i sie wytarlam się świeżym, miękkim recznikiem. Ubralam się, wysuszylam włosy po czym je wyprostowalam, zrobiłam sobie lekki make-up i akurat Ash wszedł do łazienki, objął mnie od tyłu i pocałował w policzek.
- Ślicznie wyglądasz. - Ash
Lekko się zarumieniłam.
- Dziękuję, a gdzie mnie zabierasz? - Meg
- Jedziemy na impreze, reszta też tam będzie. - Ash
Odpowiadał mi ten pomysł.
- A gdzie zostawimy psa? - Meg
- Ty dokończ makijaż, a ja pójdę do Paul'a (naszego sąsiada) i go oddam na jedną noc, on lubi psy a ja mam z nim dobre kontakty. - Ash
- Dobrze. - Meg
Pocałowałam Ashton'a w policzek o wróciłam do robienia makijażu a chłopak zabrał psa i wyszedł. Po 5 minutach byłam już gotowa do wyjścia. Założyłam swoje szpilki, zabralam ze sobą swoją kopertówke i akurat przyszedł Ashton. Chwycił mnie w talii lecz najpierw zmierzył mnie od góry do dołu i poruszył brwiami. Wsiedlismy do auta i pojechaliśmy do jakiegoś club'u. Po 40 minutach drogi byliśmy już na miejscu. Przed budynkiem stało dużo ludzi. Na całe szczęście Ash miał kontakty i weszliśmy bez problemu.Od razu w tłumie ujrzałam Nicole, siedzącą na kolanach Luke'a. Całowali się, nie przyzwoici ludzie, w miejscu publicznym się całować.Weszliśmy do box'u w którym siedzieli, Ash cały czas mnie obejmował w pasie i raz po raz całował w policzek. Przywitałam się z Luke'iem i Nicolą przytulasami, tak samo jak Ash z Luke'iem sztamą, a z Nicolą również przytulasem.Bawiliśmy się w tym klubie, chłopaki i Nicola pili drinki jeden po drugim. Ja sobie zamówiłam sok arbuzowy, ponieważ ktoś musiał prowadzić. Miałam czas do porozmawiania sobie z Nici, ale było bardzooo ciężko ponieważ była ona najebana w cztery dupy.
- Meguś.. A ty czemu nie pijesz..? Nie wiesz to tracisz... - Oj ledwie nam skończyła 18 lat a już potrafi się najebać jak nałogowy alkoholik.
- Nika.. Jak wytrzeźwiejesz to porozmawiamy. - jeszcze nie wiadomo co mi może powiedzieć..
Tańczyłam i tańczyłam to sama to z dziewczynami, a to z Ash'em. ! Z nim również było się ciężko dogadać.
- Wiesz co Ash, chce mi się siku... jak nie będzie mnie długo to po mnie przyjdź ok bo mogę się utopić w toalecie... - Meg
- Dobrze kochanie. Będę tu czuwał. - Ashton pocałował mnie w policzek i poszłam na stronę. To toalety trafiłam po jakiś 5 minutach, ponieważ to był bardzo duży klub i można było się w nim zgubić. Weszłam do środka i zabrało mi mowę.. nie wiedziałam czy mam płakać, czy mam krzyczeć.. Nic nie wiedziałam, kompletna pustka. ! Zobaczyłam James'a jak całował się z jakąś laską.Jakaś taka z niej pinda, blondynka, nie za wysoka, szczupła.. ale dla mnie tak czy tak pinda.. Oni byli już na pół nadzy. Stałam jak taka idiotka i się na to patrzyłam z otwartą buzią. Do moich oczu napłynęła masa łez, nagle poczułam na swoim ramieniu kogoś rękę i zaraz te słowa:
- Megan, zobaczysz wszystko będzie dobrze. - dobrze wiedziałam kto to był, ale i tak już nie będzie dobrze.
- Nie już nic nie będzie dobrze. !! - teraz zaczęłam krzyczeć, James dopiero mnie zobaczył i oderwał się od swojej lafiryndy i zaczął zapinać pasek od swoich spodni.
- Megan... zaczekaj wytłumaczę ci to wszystko! - nie słuchałam go bo wybiegłam z tej toalety. Płakałam jak głupia, co ja sobie myślałam.? Że sam James McVey będzie z taką zwykłą dziewczyną jak ja.?! Nie patrzyłam na nikogo, wszystko miałam głęboko w czterech literach. Wróciłam do swojej całej ekipy, którzy się świetnie bawili, a ja.? Byłam przejęta, wszyscy się pytali co się stało, dlaczego płakałam ale ja nie chciałam z nikim rozmawiać. Czułam się jak to można nazwać... chujowo. !! Nagle rozmowę zaczęła nasza Nika, która była uśmiechnięta od ucha, do ucha.
- Słuchajcie kochani. mamy z Luke'em dla was wiadomość... Bo ja jestem w ciąży, i będziemy mieć małego Luke'a albo małą Nicolę. - wszyscy zaczęli gratulować tylko nie ja. Nie potrafiłam się z nimi cieszyć dobrą nowiną, nie teraz może jutro może za miesiąc, a może.? Nigdy.. Jeden człowiek, jeden błąd a jak szybko można  wszystko zepsuć.
Cały czas na sobie czułam czyiś wzrok, wypalał w moim ciele wielkie dziury, dreszcze i dziwne uczucia. Dobrze wiedziałam, że to James, ale nie miałam ochoty na niego patrzeć po tym co mi zrobił
Jest ostatnim debilem który tu chodził. Cały czas czułam na sobie tej pojebany wzrok. Nie mogłam tak długo nad tym zwlekać, pożegnałam się ze wszystkimi i przeprosiłam, że nie mogę ich odwieść, bo źle się czuję. Wyszłam z tego cholernego klubu gdzie siedział James. Wyszłam zapleczem, bo nie chciałam się na niego napotkać przy wyjściu czy coś w tym stylu, ale jak to ja głupia Megan mogłam się tego spodziewać że on może być przy tym wyjściu.
- Megan daj mi to wytłumaczyć. - James
- James, nie, tu nie ma nic do tłumaczenia. - Po mym policzku splynela łza smutku.
- Meg, proszę. Nie odchodź. - James
W momencie gdy chciałam odejść, chłopak chwycił mnie w talii i jednym ruchem przykuł do ściany i zaczął całować moją szyję. Próbowałam się od niego oderwać, lecz był zbyt silny, a ja zbyt słaba. Czuć było od niego perfumy i mocny zapach alkoholu. Był nieźle nawalony. Chłopak zaczynał posuwać się coraz dalej, zaczął mnie rozbierać a ja nie mogłam sobie z tym poradzić więc zaczęłam krzyczec!
- Pomocy! - Megan
Niestety nikt mnie nie słyszał, a James położył rękę na mych ustach, bym nie wydobywala z siebie żadnych dźwięków. Wiedziałam, że już nic nie dam rady zrobić. Poddalam się walce z nim. Zaczęłam płakać a on otarł z mego policzka łzę i go pocałował. Spuscilam głowę na dół i po chwili ktoś do mnie podbiegł i uderzył James'a w twarz. Automatycznie podniosłam swą głowę w stronę wybawiciela, był to Connor. Bez chwili zawahania rzuciłam się w jego ramiona i zaczęłam płakać. On przytulił mnie mocno i powiedział, że zabierze mnie na ręce. Byłam cała rozdygotana, cała się trzęsłam ze strachu. Con zaprowadził mnie do samochodu, na całe szczęście był trzeźwy i przyprowadził po chwili James'a. Chłopak na nic nie reagował, więc byłam wybawiona. Connor zawiózł nas do domu chłopaków, ja wysiadłam z auta, a Con wprowadził James'a do domu. Tylko on się tak uchlał. Jak jakas ... świnia. Zagubiona stałam z podartymi rajstopami na środku wielkiego korytarza.
- Con, gdzie mogę się położyć? - Meg
Nadal płakałam.
- Chodz, Brad ma duże łóżko i możesz u niego spać, lub wszędzie gdzie chcesz. - Con
- Może to głupio zabrzmi, ale czy mogę spać z Tobą? Nie chce budzić reszty i takie tam. - Meg
- Jasne, ale już nie płacz. Jesteś piękna i placzesz? Chodz, dam ci jakąś koszulkę do spania. - Con
Chłopak chwycił mnie za nadgarstek i zaprowadził do swojej sypialni w której otworzył szafe i wyciągnął z niej t-shirt w paski, jego ulubiony.
- Proszę, założ ją. - Con podał mi koszulkę.
- Ale to Twoja ulubiona? - Meg
- Ulubiona, czy nie ulubiona, po prostu masz ją założyć. - Con
Założyłam koszulkę i od razu pomozylam się na łóżku Connor'a. Chłopak zgasil światło i położył się obok mnie. Pocieszał mnie pół nocy, aż w końcu nie zasnęłam, a on nie miał z kim rozmawiać.
Obudziłam się rano w objęciach Con'a. Spojrzałam na zegarek, było już dość późno. Musiałam się zbierac do domu, delikatnie wstalam, by nie budzić Connor'a, lecz ten i tak się obudził.
- Przepraszam, że cię obudziłam, starałam się tys mógł spać dalej, ale sie nie udało. Przepraszam. - Meg
Powiedziałam do niego ubierajac się w swoje rzeczy.
- Nic się nie stało. Już idziesz? A może zjesz z nami śniadanie? - Con
- Wybacz, jakoś nie mam na to ochoty. Więcej będzie dla ciebie. - Meg
- Ale ja chce się z Tobą podzielić, ale skoro nie chcesz to nie będę cię tu zatrzymywał na siłę. - Con
- Ok jestem gotowa do wyjscia. - Meg
- Podwiesc cie? - Con
- Nie, nie ma takiej potrzeby, zamowienia taksówkę. - Meg
- Ale na pewno? - Con
- Tak, tak, to ja ide pa. - Meg
Pocałowałam Connor'a w policzek na pozegnanie i podziękowałam za nocleg. Nie chciałam dzwonić po taksówkę, ponieważ nie miałam takiej potrzeby. Wolałam się przejść i przemyśleć te całą sytuację. Cały czas bałam się, co by się stali gdyby wtedy nie było Conmor'a. W pewnym momencie szłam i...
<ok mi drodzy, spada mi czytelność na blogu, więc jeżeli nadal będzie tak źle usunę go. Polecajcie go wszędzie gdzie się da. Wybaczcie, że dość długo niektóre osoby czekały za rozdziałem, ale postanowiłam wam to wynagrodzic i rozdział jest dłuzszy.>

Streszczenie rozdziału w formie filmu. :) <3 

poniedziałek, 12 maja 2014

8 ,,-A masz prezerwatywy?"

Brakowało mi jego pocałunków...
- Teraz będziemy tworzyć na prawdę zgraną rodzinę. Mamy siebie i pieska, czego nam jeszcze do szczęścia potrzeba? - Ashton
- Przyjaciół. Powinniśmy pojechać do chłopaków i dziewczyn oznajmić im nowinę. - Megan
- Masz rację, chodźmy. - Ashton
Ash chwycil mnie w tali i zaprowadził do swojego czarno-srebrnego auta. Otworzył mi drzwi, usiadłam a następnie on usiadł na miejscu kierowcy i odpalił silnik. Do domu chłopaków nie było dalego. Niecałe 20 minut drogi autem czyli, w 15 byliśmy już na miejscu. Ashton otworzył mi drzwi, a ja wysiadłam po czym chłopak zamknął auto, chwycił mnie w talii i zaprowadził do swojego domu. Weszliśmy do salonu, kuchni, ale nikogo tam nie było. Poszliśmy z Ash'em zobaczyć czy czasem nie ma ich w pokojach. Ale i tam nikogo nie było. Podeszłam do okna i zawołałam do Ashton'a.
- Ash, oni są na ogrodzie!
Poszliśmy na ogród i gdy nasi przyjaciele zobaczyli nas razem przytulonych zaczęli się cieszyć. Dziewczyny podbiegly do mnie i zaczęły się przytulać.
- Jeju dziewczyny! Jak ja tęskniłam! - Megan
Wszystkie zaczęliśmy się przytulać, a po chwili podeszli chłopcy. Luke przytulił od tylu Nicole, a Calum Scarlet.
- O widzę, że dużo mnie i Ash'a ominęło. - Megan
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Po czym zaczęłam na cały głos śpiewać Happy Birthday dla Nicoli. Od razu wszystkim się przypomniało o urodzinach Nicoli. Wszystko razem ze mną zaczęli śpiewać a Nicola się zarumieniła, puściła łzę szczęścia i wtuliła się w Luke'a.
- Jezu jesteście tacy kochani! - Nicola
- Wybacz, że nie ma tortu, ale najważniejsze, że wszyscy jesteśmy razem. - Scarlet
- Megan ja pojadę do domu po psa, bo dziś śpisz ze mną prawda? - Ashton
Chłopak zadziornie się uśmiechnął.
- Oj tak, chciał bys. Śpisz na podłodze. Hahaha. Ale jedz po pieska. - Megan
- Macie psa? - Michael
Ashton wyszedł a ja rozpoczęłam rozmowę z Michael'em.
- Tak. - Meg
- A jak się wabi? - Michael
- Szczerze to jeszcze nie daliśmy mu imienia. - Megan
- Dajcie mu na imię J-J (czytaj dżej-dżej). - Michael
- Czemu akurat JJ? - Meg
- Bo Michael kocha wszystkie JJ'je. Hahaha, kiedyś jego skarpetki tak miały na imię. To fanatyk. - Luke
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra starczy tych żartów, usiadzcie a ja rozpale grilla. W końcu trzeba uczcić to, że jestem wszyscy w komplecie i przecież urodzony naszej już dorosłej dziewczynki. - Calum
Wszyscy usieliśmy i rozmawialiśmy z dobrze 30 minut, Calum i Scarlet piekli kiełbaski i w końcu przyjechał Ashton. Na ręce niósł małego szczeniaka a Scarlet i Nicola się na niego rzuciły.
- Jezu jaki on piękny! - Wykrzyknęły chórem.
- Weźcie, bo go zadusicie. - Ash
Dziewczyny odeszły od pieska a Ash dał go im na ręce i przyszedł usiąść obok mnie. Objął mnie ramieniem i pocałował delikatnie w policzek po czym wyszeptał mi na ucho.
- Tęskniłaś? - Ash
- Nie. - Meg
Wytknelam na niego język.
- Ups, niestety ja tęskniłem przez ten cały czas gdy ze mną nie rozmawiałaś. - Ashton
- Oj no przecież też tęskniłam i to strasznie. - Meg
- Muszę ci się o coś zapytać, bo jedną rzecz nie daje mi spokoju. - Ash
- Hmmm... ? - Megan
- Przespalas się z James'em. - Ash
I znów przypomniał mi się James i jego słowa, że mnie kocha. Zapomniałam o nim.
- Nie, nie przespalam się z James'em. Ulzylo ci? - Powiedziałam lekko poddenerwowana.
- Tak, ale już się nie denerwuj. - Ash
- A więc teraz moja kolej. Z jaką dziewczyną, rozmawiales wtedy w szpitalu i z kim widziałeś się w parku? - Megan
- To była moja była dziewczyna. - Ash
- Aha czyli przytulasz się z byłymi?! - wykrzyczalam na cały głos i wszyscy się na mnie spojrzeli.
- Przestan, chora jesteś. Po prostu miałem coś do załatwienia. - Ash
- A co można załatwiać z byłą dziewczyną ?! - Meg
Ashton chwycił mnie za ramiona i wstrząsnął nimi.
- Kocham Cię rozumiesz?! Mam powtórzyć?! Kocham Cię i tylko ty się dla mnie liczysz, zrozum to wreszcie. - Ash
Ze łzami w oczach odpowiedzialm Ash'owi.
- Jestem za głupia żeby to zrozumieć. - Megan
Chłopak przytulił mnie, a ja się w niego wtuliłam.
- Mała, kocham cię. Nie płacz, księżniczki nie płaczą. - Ash
- Ja nie jestem księżniczką. - Meg
- Dla mnie jesteś. Nie płacz już no. - Ash
Ashton pocałował mnie w czółko i nagle Calum zawołał.
- Kiełbaski gotowe! Nicola, Scarlet zostawcie tego psa i usiadzcie przy stole. Nicola podała mi małego pieska, a ja się z nim bawiłam w momencie gdy wszyscy jedli.
- Meg a Ty nie jesz? - Nicola
- Nie dzięki. Nie jestem głodna. - Meg
- Weź przestań. Ty zjesz jedno jabłko i już jesteś najedzona a Luke wpierdoli kilo kiełbasy i nadal chce mu się jeść. - Nicola
- Weź przestan, on aż tyle nie je. - Megan
Gdy to powiedziałam, Nicola, Ashton, Michael i Calum zaczęli się tak głośno śmiać, że aż ich sąsiedzi usłyszeli.
- On dużo nie je?! Zjadł by tyle co my wszyscy razem wzięci. - Michael.
- Przesadzacie. - Megan
- Nie no akurat tu mają rację. Wpierdalam jak pojebany. - Luke
Nie wiedziałam co mam powiedzieć więc nic nie powiedziałam tylko bawiłam się z psiakiem.
- Ash jak damy temu maluchowi na imię, bo już Mich się o to pytał? - Megan
- Nie wiem. Moze Ernest? - Ash
- Tak tej, pies o imieniu Ernest. Ogarnij się trochę. - Calum
- A tak wogole to pies czy suka? - Luke
- Pies. - Ash
- To będzie JJ. - Megan
- Jest, w koncu ktoś tu ma fajne imię! - Mich.
- Ej zrobiło się już ciemno i zimno, idę do domu. - Megan
- To ja też pójdę z Tobą. Idziecie? - Ash
- My z Luke'iem jeszcze chwilę powiedzimy. - Nicola
- A nas dziś nie ma. Jedziemy do kina na noc horrorów ze Scarlet. Weź my już się zbieramy pa.- Calum
Wszyscy się pożegnaliśmy, ja zabralam pieska i razem z Ash'en poszliśmy do jego pokoju.
- Ej a gdzie będzie spał JJ? - Meg.
- Mam tu dla niego, mały spiworek. - Ash
Położyłam pieska a ten, od razu poczłapał do swojego kącika na spanie, położył się w nim i zasnął.
- To teraz jesteśmy tylko do swojej dyspozycji. - Ash wymruczał mi to na ucho po czym chwycił mnie w biodrach i po woli przesowal się coraz bliżej mnie, aż w końcu moje plecy uderzyły o ścianę. Chłopak zaczął całować mą szyję.
- Ty chcesz teraz to robić? - Megan
- A czemu nie? - Ashton
- A masz prezerwatywy? - Megan
- Kurwa! Zapomniałem o tym! - Ash
Zaczęłam się śmiać.
- Ej to nie jest śmieszne. - Ash
- To jest śmieszne kocie. Ale na szczęście, ja zawsze jestem przygotowana na takie sytuację. - Megan
W chłopaka oku zawitał błysk.
- Bierzesz tabletki? - Ash
- Yhym. - Megan
Pocałowałam namiętnie Ashton'a, a temu sie to spodobało i odwdzieczyl mi się tym samym. Po chwili chłopak włożył swą nogę pomiędzy moje krocze i zaczął znów całować moją szyję. Ściągnął ze mnie koszulke i zaczął coś majstrowac przy odpieciu stanika. Mi udało się odpiac jego pasek od spodni i ściągnąć je z niego. Następnie zerwałam z jego umiesnionego ciała koszulke i rzuciłam na koniec pokoju. W samych bokserkach wyglądał perfekcyjnie. Chłopak nie mógł poradzić sobie z moim stanikiem więc zabrał się za spodnie. Je zdjął bez problemu. Nie odrywajac swoim pocałunkow, przeniósł się na moje usta i zacisnął se ręce na moich piersiach a ja syknelam z bolu. Chłopak delikatnie położył mnie na łóżko i następnie położył się na mnie. Znów zaczął odpinac mój stanik gdy nagle usłyszeliśmy jakiego dziwne dźwięki.
- Ej Ash czekaj chwilę. Co to? - Meg
To piesek cichutko syczal, ponieważ nasze dźwięki go przerazaly.
- Ej kocie. Nie możemy teraz tak przy nim, to nasze dziecko. On nie przestanie tak syczec dopóki my nie przestaniemy się drzec. - Meg
- To niech idzie na korytarz, ja go wyniosę. - Ash
- Weź, jak ty możesz być tak brutalny. - Megan
- Ale ja mam na ciebie taką ochote. - Ash
- Jutro też ją będziesz miał. Jutro oddam ci się cała, bo nie będzie z nami psa. - Ash
- Ale ja chce teraz. - Ash zrobił minę smutnego pieska.
- Oj misiu, przestan. - Meg
- Dobrze, dobrze, kocham cię i robię to tylko dla ciebie. - Ash
- O mój kochany i za to między innymi cię kocham. - Megan
Namiętnie pocałowałam Ash'a i w dwójkę weszliśmy pod kołdre. I znów ktoś się darł.
- Kto to znów się drze. Chodz zobaczymy. - Ash
Razem z Ash'en poszliśmy zobaczyć skąd dobiegają odgłosy. Przechodziliśmy obok pokoju Luke'a i było tylko słychać dźwięk.krzyczacej Nicoli.
- Lu... Luu...Luke! - Nicola
- Chodz nie będziemy im przeszkadzać. - Meg
- Widzisz, oni to robią a my nie. Mam focha na 5 minut i to z przytupem! - Ash
- To sobie miej tego focha, ale ja ci oznajmiam, że idę do Twojego pokoju się położyć i nie będzie macania! - Meg
Wyszłam z korytarza i udałam się do pokoju Ash'a.
- Ej nie to ja jednak nie mam focha i idę z Tobą! - Chłopak wydarl się na cały głos. Podszedł do mnie od tylu gdy wchodziłam do pokoju i mnie mocno przytulił.
- Nie muszę cię ruchac, by cię kochać. - Ash
- Co to znaczy ruchać. Trochę szacunku proszę. - Meg
- Przepraszam kochanie. - Ash
Ashton pocałował mnie i zamknął drzwi od pokoju po czym ja się położyłam na łóżko, a Ash przykrył mnie kołdrą i sam pod nią wszedł, a ja się w niego wtuliłam. Razem oglądaliśmy jak mały JJ ma glupawke i biega, i skacze po śpiworze. Pozniej obydwoje równo zasnelismy i obudzilismy się rano. Była już chyba 9:00 więc wstalismy i poszliśmy do kuchni objeci a tam na kolanach Luke'a siedziała Nicola.
- O Nicolka i jak boli podbrzusze? Hahaha. - Megan.
- Ale ja nie wiem o czym wy mówicie. - Nici udawała, że nic niby nie wiemy.
- Tak się darliście, przez zamknięte drzwi sypialni was słyszeliśmy. - Ash
- Oj tam oj tam, zazdrościsz. - Luke
- Ghrym, ghrym, ghrym. Ja też miałem ciekawą noc. Może nie taką jak wasza, ale była lepsza nic dobry sex i tyle wam powiem. Meg co chcesz zjeść na śniadanie? - Ash
- Tosty z nutellą. - Meg
- O to ja też poproszę! - Luke
- Pffff... tylko nie zapomnij o mnie Ash. - Nicola
Jeżeli chodziło o kanapki z nutellą cży testy, to wszyscy zawsze byli chętni. W samą porę zjawił się Michael, który dołączył się do nas. Ash uszykował śniadanie, ja nakryłam do stołu, a Michael rozlał sok jabłkowy do szklanek. Wszystko już było gotowe. Można było jeść. Wszyscy zasiedlismy do stołu a Ash podał kanapki. Chciało mi się śmiać z Luke'a i Nicoli, bo skręcali się z bólu, po ich wczorajszym (najwyraźniej ostrym) stosunku. W czasie gdy wszyscy jedliśmy śniadanie, mój telefon który leżał obok mojego talerza na stole. Otrzymałam sms'a...

---koniec---
4 dni i next <3

czwartek, 8 maja 2014

7 ,,Piesełek uradował wszystko"

Przestraszyłam się...
Stałam w drzwiach prowadzących do salonu i usłyszałam szlochanie. Na palcach podeszłam bliżej, by zobaczyć kto to jest. Niestety moje stąpanie w pewnym momencie stało się bardzo głośnie, że ,,cień" spojrzał się na mnie.
- Megan?!
Mym oczom ukazała się postać Ashton'a całego we łzach. Podszedł do mnie i chciał mnie przytulić, lecz ja go odepchłam od siebie. Ash zdziwił się widząc me zachowanie.
- Meg co ci jest? - Ash
Nagle cała zaczęłam się trząść ze strachu.
- Meg czego sie boisz? Nie bój się mała, jestem przy Tobie. - Ash
Chłopak przytulił mnie, lecz tym razem się od niego nie oddaliłam. Moje drgawki ustały a ja odeszlam od Ashton'a na drugi koniec salonu, odwrocona do niego plecami cicho zapłakałam. Chłopak znów do mnie wrócił.
- Meg, proszę powiedz co się dzieje, jestem Twoim chłopakiem. Chyba mam prawo wiedzieć co dzieje się z moją ukochaną. - Ashton.
- Nie jesteś moim chłopakiem. - Meg
W końcu się odezwalam.
- Ale? Jak to nie jesteśmy. Wiesz jak ja cię kocham i jak strasznie się o ciebie bałem gdy cię nie było?! - Ash
- Ashton,Ty powiedziałeś, że my wszystko popsułyśmy. - Meg
Rozpłakałam się i odwróciłam się w stronę Ashton'a, wpatrując się w jego zapłakane oczka.
- Nie, nie chciałem, tu nie chodziło o to. - Ash
- Powiedziałeś, że przez nas, wali się wasz świat. - Meg
Z każdym słowem mój ton głosu cichł.
- Megan, wiem co powiedzialem i strasznie tego żałuję. Kocham cię nad życie, zrobiłbym dla ciebie wszystko. Tylko błagam wybacz mi. - Ash
Chłopak jeszcze bardziej się rozpłakał, a gdy ja ujrzałam jego łzy, załamałam sie. Ashton chwycił mnie za ręce i uklęknął.
- Megan, błagam, obiecuje, zmienię się tylko daj mi na to trochę czasu. Nigdy nie zalowalem, że was poznałem, chlopacy również nie żałują, przeciwnie, cieszą się, że w końcu mają prawdziwych przyjaciół. Meg, (w tym momencie przełknął ślinę) Kocham cię. - Ash
- Ja nie chce byś sie zmieniał, też cię kocham, lecz to juz koniec. - Megan
- Ale...- Ash
Ashton otarł łzę i wyszedł z pomieszczenia, a ja zostałam w nim sama. Upuściłam kule na których się podtrzymywałam i padłam na ziemię opierając sie o ścianę. Zaczęłam płakać i nie wiedziałam co mam robić. Lezalam tak płacząc z dobrą godzinę. Wstałam, podniosłam swe kule i ruszyłam w stronę korytarza. Ujrzałam tam Ashton'a, który leżał pod ścianą i płakał. Chciałam do niego podejść i się przytulić, lecz nie mogłam mu wybaczyć słów które wypowiedział. Wróciłam do salonu, usiadłam na kanapie zaplakana i napisałam sms'a do James'a.
Do James'a ;*
Umieram.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedz od chłopaka.
Od James'a ;*
Zaraz u ciebie będę.
Czekanie za James'em było jak jedna wielka wieczność. Nareszcie drzwi wejściowe do domu się otworzyły i James wbiegł do domu jak, by się w nim paliło. Nawet nie zauważył leżącego na korytarzu Ashton'a. Wbiegł do mnie, usiadł i bez wahania przytulił tak mocno, że brakowało mi tchu. Miał łzy w oczach, głaskał moje włosy, trzęsąc się. Usłyszałam jak Ash wstał i po chwili było słychać tylko jeden wielki trzask drzwi. James był tak zdenerwowany, ze mógł powstrzymać drgawek.
- Już dobrze kochanie, teraz jesteś bezpieczna. Obiecuje, że cię nie opuszczę. - James
Poczułam na mym ramieniu coś mokrego, były to łzy James'a. Zamknęłam oczy i niepostrzeżenie zasnęłam.
*** oczami Nicoli***
Razem ze Scarlet byłyśmy u chłopaków i zastanawialiśmy się, co mamy zrobić z Meg. Przecież ona wyjechała i nas zostawiła. Wszyscy plakalismy, aż w pewnym momencie ktoś wbiegł do domu. Było słychać tylko trzaski drzwi. Zerwałam się z miejsca i pobiegłam za Ashton'em, który nawet się z nami nie przywitał. Stałam pod drzwiami jego pokoju, lecz były one zamknięte.
- Ej Ash otwórz. Powiedz co się stało. - Nicola
Chłopak nie otworzy drzwi, nawet nie ruszył się z miejsca.
- Ashton otwórz te jebane drzwi! - Nicola
Znów zero reakcji.
- ASHTON do cholery jasnej! - Nicola
Tym razem chłopak wstał i otworzył drzwi, tak jak mu kazałam. Wszedłam do jego pokoju, usiadłam na przeciw niego w oknie i patrzyłam jak łzy spływają po jego policzku.
- Ej Ash dlaczego płaczesz, ona wróci. - Nicola
- O...O...Ona wcale nie wyjechała. - Ashton
- Ale jak to nie wyjechała. Ona nadal jest w Londynie?! - Nicola
Ashton opowiedział mi całą historię, a ja się rozpłakałam. Wybiegłam z pomieszczenia, wszyscy już stali. Biegłam przez dom chłopaków, az w pewnym momencie ktoś złapał mnie.
- Ej bo się wywrocisz. Ty placzesz? Nici co jest? - Luke
Był to Luke.
- A...a...Ash i Meg... - Nicola
Nie mogłam nic z siebie wydusić. Luke otarł łzy splywajace po mym policzku i mnie przytulił.
- Nie płacz, będzie dobrze. - Luke
Chłopak oderwal swój uścisk, chwycił mą głowę i zwrócił tak, bym patrzyła na jego twarz. Patrzyliśmy tak sobie w oczy, gdy w pewnym momencie chłopak zrobił szybki ruch i namiętnie mnie pocałował. Ja oddałam mu pocałunek. Chwilę on potrwal, lecz zmył mój smutek z twarzy.
- Czyli to znaczy, że.... - Nicola
Nie wiedziałam co mam o tym myśleć.
- Tak, czuje coś do ciebie. To nie jest przyjazn, to coś więcej. Tylko teraz pytanie czy ty też czujesz to co ja? - Luke
Tym razem ja pocałowałam Luke, na znak, że się z nim zgadzam.
- Czyli mamy nową Mrs.Hemmings. - Zasmial się chłopak.
Wróciłam z nim do pokoju. Gdy już lezelismy razem na łóżku i rozmawialiśmy, do naszego pokój wszedł załamany Ash.
- Błagam, pomóżcie mi. Ja nie mogę jej stracić. Kocham ją, a ona jest tak z James'em, może on ją gwałci, albo po prostu się z nim przespała. Jedźmy tam. Proszę. Muszę ją odzyskać. - Ash
Luke spojrzał się na mnie a ja na niego.
- Jasne, ale na pewno się z nim nie przespala. - Nicola
- No zobaczymy, chodźcie. - Ash
Wszyscy zebraliśmy się, Luke złapał mnie za rękę, a one przemieniły się w jedność. Wsiedlismy do auta Luke, a na miejscu pasazera, Ash z tyłu a Luke prowadził. Ashton strasznie się denerwował, widać było po nim, że kocha Meg, tyle, by ona się z nim nie przespała. Tylko o to się modliłam. Pojechaliśmy pod dom a Ashton wyleciał z auta jak strzała. Ja zaczęłam za Luke'iem i razem z nim weszliśmy do środka. W drzwiach sypialni stał jak wryty Ash. Podeszłam do niego i spojrzałam na co on się patrzy, w jego oczach znów zawitały ogromne potki łez. Gdy spojrzałan w pokój Meg, sama się rozpłakałam. Megan leżała na łóżku wtulona w James'a, to oznaczało tylko jedno, ona z nim to zrobiła. Nawet Luke płakał, aż w pewnym momencie gdy tak w trójkę staliśmy w tych drzwiach Meg się obudziła. Otarła swe zaspane oczka i gdy nas ujrzała nie wiedziała co mam myśleć.
- Co wy tu robicie? - Megan
Podeszłam do niej bliżej, uklękłam i powiedziałam:
- Jak Ty mogłaś. - Nicola
Na twarzy Meg było widać zaskoczenie i smutek.
- Ale o czym wy mówicie? - Megan
Ashton odwrócił się i wybiegł z domu, a Megan wstala nie budząc przy tym James'a, zabrała swoje kule i poszła jak najszybciej mogła za Ash'em.
^^^ oczami Ashton'a ^^^
Jaki ja jestem głupi. Ale z drugiej strony, sam sobie na to zasłużyłem. Bardzo żałuję tych słów, bo kocham Megan najbardziej na świecie, ale po tym co zrobiła z James'em, nigdy jej tego nie wybacze. Wyszedłem z domu dziewczyn i usiadłem na krawerzniku ulicy. W pewnym momencie ktoś objął me ramiona i szyję swoimi miękkimi rękoma.
- Nie jestem taką suką jak ci się wydaje.
Odwróciłem się i ujrzałem postać Megan. Z jednej strony uwierzyłem się, bo mnie przytuliła, a z drugiej nienawidziłem, bo przespała się z James'em.
- Nie przespałam się z James'em. - Megan
- Ja widziałem coś innego. - Ashton
- Nie jestem taka łatwa. Po prostu zasnęłam, James zaniósł mnie do pokoju, położył się obok mnie i zasnął razem ze mną. - Megan
- Nawet jeśli to prawda, to po co mi to mówisz? - Ashton
Dziewczyna zdjęła swe ręce z mojej szyji i się lekko odsunęła, po czym ja ją złapałem za nadgarski i znów mnie przytuliła.
- Megan wierzę ci. - Ashton
- Wierzysz mi? Serio? - Meg
- Yhym. Głupi jestem. Na prawdę cię kocham, najmocniej na świecie, nie mogę bez ciebie żyć. Cierpię gdy widzę cię taką jak teraz, czyli smutną i załamaną. W tym momencie powinnaś być przy mnie, lecz mnie przy Tobie nie ma. Nie chce być dla ciebie ciężarem. Błagam wybacz mi. - Ash
- Też cię kocham Ashton, ale nie mogę ci wybaczyć. Nienawidzę cię za te słowa które potwierdziły to, że nie chcesz mnie, Nici i Scar tutaj. Chcesz abyśmy wyjechały. Ale jedno mogę ci obiecać, za dziś ściągają mi gips i OBIECUJE, że w ten sam dzień mnie tutaj już nie będzie. Spełnię twe życzenie i znikne z waszego życia. - Megan
- Ale jak to. Chcesz mnie zostawic? - Ash
I znów się rozpłakałem, Megan również.
- Tak, bo nie zostawiasz mi innego wyboru. - Megan
- Jak to nie. Meg, błagam tylko o jedną szansę. - Ashton
- Miałeś już swoją szansę. Zmarnowales ją, sam sobie pogratuluj. - Meg
Meg puściła mnie i gdy chciała wrócić do domu, zatrzymała się i się zauroczyła. Odwróciłem się w jej stronę.
- O jejka, jaki slodziak. Chodz maluchu. - Megan
Dziewczyna ujrzała małego pieska, chwyciła go na ręce i gdy już myślała, że szczenięcie jest jej, przybiegła mała zaplakana dziewczynka i jej go odebrała. Widać bylo, że jej się spodobał. Meg kochała zwierzęta, a z tego co mi wiadomo musiała zostawić swoje ukochane zwierzę w Polsce. Smuta wróciła do domu. W pewnym momencie poczułem, że wszystko się popsuło. Musiałem odzyskać Megan, więc wpadłem na pewnien pomysł.
^^^oczami Megan^^^
Wróciłam do domu. Nicola już poszła a James nadal spał. Cały czas byłam załamana, nie wiedziałam jak mam żyć bez Ashton'a. Położyłam się na łóżku obok James'a a ten się obudził.
- O księżniczka już nie śpi? - James
Chłopak ucałował mnie w policzek.
- James, chyba powinieneś już iść. - Megan
- Aha. Czyli chcesz bym poszedł. Rozumiem. - James
- Nie chce cię wyganiac, tylko wiem, że masz jeszcze swoje sprawy na głowie i obowiązki. A ja nie chce cię tu zatrzymywać. - Megan
- Nie, nie rozumiem. To ja już pójdę. - James
Chłopak wstał i wyszedł, żegnając mnie buziakiem w czółko i słowami ,,Będzie dobrze, kocham cię mała".
Od jakiegoś czasu nie chciało mi się ani jeść, ani pić. Z tego wszystkiego zapomniałam o moim gipsie. Wsiadłam w pierwszą lepszą taksówkę i pojechałam do szpitala. Tam siedziałam z 3 godziny na izbie przyjęć, ale szybko mi to zleciało i mogłam już bez gipsu wrócić do domu. Lekarz kazał mi się oszczędzać. Wróciłam tą samą taksówką do domu, otworzyłam drzwi od wielkiej willi, rzuciłam torbę na podłogę i załamana poszłam do kuchni sie napić. Otworzyłam lodówkę i coś zaczęło mi piszczeć. Myślałam, że to lodowka, lecz gdy zamknęłam lodówkę nadal było słychać piszczenie. Obejrzałam sie za siebie i w kącie kuchni ujrzałam malutkiego szczeniaka.
Zakochałam się w nim. Chwyciłam go na ręce i przypadkiem ujrzałam na niej bransoletke z literą ,,A" od Ashton'a. Automatycznie się rozpłakałam, nagle ktoś chwycił mnie za ramię i wyszeptał mi to ucha.
- Słodki prawda?
Odwróciłam się w stronę głosu i ciała które dotykało me ramiona. Był to Ashton. Bardzo się starał o wybaczenie. Odlozylam pieska na ziemię, założyłam złośliwie ręce i zaczęłam z nim konwersacje.
- To od ciebie? - Megan
- Tak. Podoba ci sie? - Ashton
- Jest piekny. To dla mnie? - Megan
- Tak, dla ciebie. - Ashton
- A z jakiej to okazjibm? - Ashton.
- Znów przyszedłem błagać o przebaczenie. Uwierz mi, kocham cię. Chce ci wszy...- Ashton
Chłopak nie zdążył dokończyć, ponieważ rzuciłam mu się na szyję. Byliśmy oko w oko.
- To ostatnia szansa. Kocham cie więc jej nie zmarnuj. - Megan
Chłopak strasznie sie ucieszył i bez wahania zaczął całować moje usta, na co ja odpowiadałam mu tym samym. Brakowało mi jego pocałunkow.


___________________________________________________________________________________
Koniec rozdziału.
Następny za 4 dni!<3
Kocham czytać wasze komentarze MIŚKI! <3 ;**8

niedziela, 4 maja 2014

6 ,,Słowa, które zmieniły wszystko".

Wróciliśmy na basen gdy w pewnym momencie...
Poślizgnęłam się na kafelkach i wywróciłam, Ashton chciał mnie złapać, lecz już było za późno. Upadłam i po pięciu sekundach poczułam ból w kostce u lewej nogi. Ból był straszny, aż zaczęłam krzyczeć i płakać, a wszyscy ludzie, którzy się kąpali( bo nie było stać na wodę), przestali korzystać z ciepłej wody i spojrzeli się na mnie. Szybko podbiegli do mnie Luke, Calum, Michael, Nicola i Scarlet.
- Jezu Megan! Nic ci się nie stalo?! - Scarlet
Ashton cały czas mnie trzymał, a ja rozpłakana odpowiedziałam na pytanie Scarlet.
- Moja kostka, strasznie boli. - Megan
- Ja ją zabiorę do szpitala, spotkamy się w domu. - Ashton
Wszyscy kiwnęli głowami na znak, że się zgadzają. Ashton wziął mnie na ręce i zaprowadził do swojego auta, które stało na parkingu. Oczywiście byliśmy w strojach kąpielowych, ponieważ nie mieliśmy jak się przebrać, na całe szczęście Nicola przybiegła do nas z naszymi rzeczami. Dała nam je a my w samochodzie się ubraliśmy i ruszyliśmy w stronę szpitala. Ma noga tak strasznie cierpiała, w trakcie jazdy Ashton co chwilę na mnie spoglądał.
- Ash patrz się na drogę a nie na mnie! - Megan
- Wybacz, martwię się. - Ashton
Chłopak położył są dłoń na mym udzie i delikatnie je masował. Ja nadal płakałam z bólu, lecz nie mogłam wybić sobie z głowy tej całej Tiffany. Ashton chyba się oszukuje, kocham go, ale boję się, że nie jest wobec mnie szczery. Po dziesięciu minutach jazdy dotarliśmy do szpitala. Ash znów wziął mnie na ręce i zaprowadził na salę segregacji. Niestety ujrzała go jedna z fanek i zaczęła krzyczeć w niebo głosy a ja już prawie umierałam z bólu. Ashton z nią został a mnie zabrano na rentgen nogi. Okazało się, że mam złamaną nogę, lekarze założyli mi gips i powiedzieli, że mogę wrócić do domu, tylko za parę dni zdejmą mi gips, więc mam się pojawić w szpitalu. Podziękowałam za pomoc i wychodząc z sali ujrzałam, że Ash rozmawia z kimś przez telefon, nie widział mnie więc podeszłam bliżej, by podsłuchać jego rozmowę.

- Przestań, tylko chcesz wszystko zniszczyć a ja ci na to nie pozwolę. To był już definitywny koniec, ogarnij się i żyj dalej. Nie ma opcji, by stało się ...

Niestety chłopak się odwrócił i nie zdążyłam usłyszeć co powiedział na końcu, udawałam, że nic nie słyszałam. Chłopak chwycił mnie za rękę i znów zaprowadził do samochodu, nie mogłam zostawić tej sytuacji bez słowa wyjaśnienia. Gdy wsiedliśmy do auta rozpoczęłam temat jego rozmowy przez telefon.
- Z kim rozmawiałeś przez telefon? - Megan
- Aaaa z Luke'iem. - Ashton
- O czym? - Megan
- No, bo wiesz, takie tam. - Ashton
On coś przede mną ukrywał, zdenerwowałam się lecz nie chciałam, by on to ujrzał.Całą drogę się nie odzywał, gdy dotarliśmy do domu, wszyscy uściskali mnie i zapytali co z nogą. Wszystko im opowiedziałam i zaprosiłam Luke'a na stronę.

^^^Oczami Luke'a^^^

Cały czas rozmawiam tylko z Nicolą, nie wiem dlaczego, ale ona jest jakaś inna. Idzie z nią normalnie porozmawiać, jak z siostrą. Gdy czekaliśmy na Ashton'a i Megan, Nici przyszła do salonu gdzie oglądałem telewizję i usiadła obok mnie. Zbliżyłem się do niej trochę bliżej, a ona się na mnie spojrzała, spuściła głowę w dół i lekko zarumieniła. Z tego wszystkiego, sam zacząłem się uśmiechać, rzuciłem się na nią i zacząłem gilgotać, w pewnym momencie, nasze usta były tak blisko siebie, że teraz tylko mogło stać się jedno. Mogliśmy się pocałować, lecz do salonu wbiegli Calum, Michael i Scarlet krzycząc, że Ash i Meg przyjechali. Razem z zaczerwienioną Nicolą pobiegliśmy do nich, zdziwiło mnie to, że Megan zaprosiła mnie na stronę, jest dla mnie jak siostra, lecz nie wiedziałem co przeskrobałem. Poszliśmy z Meg do mojego pokoju i tam rozpoczęliśmy rozmowę.
- Luke, muszę ci się o coś zapytać, tylko mów szczerze. - Megan
- No jasne. - Luke
- O czym rozmawiałeś dziś przez telefon z Ash'em? - Megan
- Ja z Ash'em? Przecież dziś ani razu z nim nie rozmawiałem przez telefon. - Luke
- Serio? - Megan
Po tych słowach zrozumiałem, że nieźle wkopałem Ashton'a w niezłe gówno, lecz było już za późno, by to odwrócić na jego korzyść.
- Yyy, no tak, tak. - Luke
Megan się odwróciła i widziałem tylko jak ociera łzę. Nie wiedziałem jak mam jej pomóc ponieważ nie znałem powagi sytuacji. Przysunąłem się do niej, przytuliłem jak siostrę i zapytałem o co konkretnie chodzi.
- Meg, co jest? - Luke
- Ashton coś przede mną ukrywa, ma inną. - Megan
- Hahahaha! Ashton inną? On ciebie kocha, serio. Jesteś dla niego całym światem, nigdy, by cię nie zdradził. Ej Mała, przestań smutać, otrzyj łzę z policzka, wyprostuj się, biust do przodu i pokaż, że jesteś najlepsza. Chodź ze mną na dół, a wieczorem porozmawiaj z Ash'em. - Luke
Zobaczyłem jak na twarzy Megan promienieje piękny uśmiech, zabrałem ją do salonu gdzie wszyscy siedzieli i czekali za nami. Prawie wszyscy, brakowało tylko Ashton'a. Megan lekko mnie szturchnęła, by nikt nie widział i cichuteńko zapytała.
- Gdzie jest Ash? - Megan
Pokiwałem głową na znak, że nie potrafię odpowiedzieć na jej pytanie. Postanowiłem, że pójdę go szukać. Chodziłem chyba wszędzie, nigdzie go nie było, wyszedłem na dwór, obszedłem cały ogród, lecz tam i nie było po nim śladu, nie wiedziałem co się z nim dzieje, nie odbierał telefonów. Błagałem tylko, by nie było tak jak podejrzewała Megan, bo bym go chyba udusił. Szukałem i szukałem, aż w końcu postanowiłem, że wsiądę w samochód i pojadę go szukać. Tak też zrobiłem, wyjechałem z garażu swym ferrari i pojechałem szukać mojego przyjaciela. Jeździłem chyba z dobre trzydzieści minut i w końcu ujrzałem go w parku z jakąś laską. Założyłem na nos swoje pilotki, by mnie nie poznał i zacząłem przyglądać się tej obcej mi dziewczynie.


Gdy zobaczyłem jak on ją przytulił na pożegnanie, puściłem łzę z oka. Wróciłem do domu, a tam czekała na mnie zniecierpliwiona Megan. Gdy mnie ujrzała od razu chciała do mnie przybiec, lecz jej noga nie pozwoliła jej na żaden możliwy ruch w moją stronę. Podeszłem do niej cały zdenerwowany, smutny i niewiedzący jak załatwić te sytuację. Megan złapała mnie za rękę i zapytała:
- Gdzie jest Ash? - Megan
- Yyy... zaraz tu będzie. Nie martw się. - Luke
- Ej braciszku cos jest nie tak, bo widzę, że nie jesteś szczęśliwy tak jak zwykle. - Megan
- Nie, nie, jestem szczęśliwy tylko pogoda coś mi nie dopisuje. - Luke
W pewnym momencie otworzyły się drzwi wejściowe, przez które wszedł nie kto inny jak Ashton. Bez wahania pobiegłem do niego, bo chciałem znać prawdę. Zaprowadziłem go do ogrodu, by nikt nas nie słyszał i rozpocząłem rozmowę.
- Czemu zdradzasz Meg? Głupi jestes?!!! Weź, wcale na nią nie zaslugujesz! - Luke
- O czym Ty do mnie mówisz?! - Ashton
- Przecież widziałem cię dzisiaj z jakąś laską w parku. Przytulałeś ją! - Luke
Cały kipiałem złością.
- Przecież ja nie zdradzam Meg, Pojebało cie?! - Ash
- To co ro była za dziewczyna?! - Luke
- Nie będę się Tobie tłumaczył. - Ash
- Niszczysz naszą przyjaźń! Nie widzisz tego?! - Luke
- To przez nie. - Ash
- Jakie ,,nie"?! - Luke
- Mówię o dziewczynach. Jak weszły do naszego życia to wszystko zaczęło się jebać! Nie widzisz tego?! - Ash
Gdy Ashton to powiedział usłyszałem cichy szmer, tak jak by ktoś płakał, wstałem i poszedłem zobaczyć kto to, lecz nikogo tam nie było. Zostawiłem Ashton'a i wróciłem do dziewczyn, Calum'a i Michael'a, nie miałem ochoty patrzeć na Ashton'a. Gdy wszedłem do salonu chciałem porozmawiać z Megan, lecz jej nie było. Zapytałem się reszcie gdzie ona poszła, lecz nikt nic nie widział. Usiadłem obok nich i czekałem na Megan. Udało mi się usiąść obok Nicoli, od jakiegoś czasu mi się podobała, lecz nie wiedziałem jak mam jej to powiedzieć, przysunąłem się do niej bliżej, objąłem ją swym ramieniem, a ona się we mnie wtuliła. Scarlet włączyła jakiś film i wszyscy go oglądaliśmy. W końcu przyszedł do nas Ash i oglądał z nami, ale nadal nie było Megan.
- Ej gdzie jest Meg? - Ashton
- Nie ma jej już z dobre 50 minut. - Nicola
- Może gdzieś poszła, na spacer. - Calum
- Wy jesteście chorzy! Ona ma złamaną nogę, nie mogła nigdzie iść! MEGAN! - Ashton
Ash szybko zerwał się z sofy, już płakał i pobiegł do pokoju Megan a ja pobiegłem za nim.

^^^Oczami Ashton'a^^^

Nie wiedziałem, że oni mogą być tak tępi! Przecież ktoś słyszał naszą rozmowę (mą i Luke'a), a jeśli to była ona? To nie możliwe. Modliłem się by to nie było to. Od razu pobiegłem do jej pokoju. Nie wierzyłem własnym oczom, jej tam nie było. Razem z Luke'iem biegaliśmy po całym domu, lecz jej nigdzie nie było. W końcu z nerwów poszedłem na papierosa, poszedłem do pokoju Meg i usiadłem na parapecie obok okna. Nie musiałem już go otwierać, ponieważ było już otwarte. Zapaliłem papierosa i oglądałem widok Londynu z okna.
Nagle ktoś zaczął mnie wołać. Była to Scarlet.
- Ash! Jesteś w pokoju Meg?! - Scarlet
- No! - Ashton
- W jej szafie jest czarno biała spódniczka przynieś mi ją! - Scarlet
Zgasiłem papierosa i otworzyłem szafę dziewczyny.
- Ej Scarlet tu nic nie ma! - Ashton
- No jest tam POSZUKAJ! - Scarlet
- No nic nie ma! Chodź zobacz! - Ashton
Scarlet się zdenerwowała, gdy szła po schodach wyzywała, że nie potrafię nawet badziewnej spódniczki poszukać, lecz gdy weszła do pokoju i zobaczyła szafę nie odezwała się słowem. Padła na ziemię oparta o ścianę i się rozpłakała. Podszedłem do niej,usiadłem obok niej i ją pocieszyłem.
- Ej Mała, przecież to tylko głupia spódniczka. - Ashton
- Tu nie chodzi o spódniczkę! - Scarlet
- A o co, bo już nie rozumiem. - Ash
- MEGAN WYJECHAŁA! WRÓCIŁA DO POLSKI! - Scarlet
- Na pewno nie pojechała do Polski, siedzi u The Vamps. Jadę tam, na pewno ją tam zastanę. - Ash
- Jadę z Tobą. - Scarlet
Dziewczyna otarła łzę i razem ze mną poszła do samochodu. Po drodze powiedzieliśmy reszcie, że zaraz wrócimy. Niestety zaczęły się pytania.
- Gdzie jedziecie? - Nicola
- Nie ważne, zaraz wrócimy. - Ash
- Chcę wiedzieć! - Nicola
- Nie możesz wiedzieć wszystkiego, bo ci głowa eksploduje. Zaraz wracamy. - Ash
Szybko wyszliśmy z salonu i udaliśmy się do mojego auta, otworzyłem Scar drzwi, ona wsiadła a ja po niej. Gdy już wyjechałem z podjazdu Scarlet zapytała mnie.
- Ash a wiesz gdzie jechać? - Scarlet
- Weź, wiem, wiem, nie raz u nich bywałem, u Tristan'a po pałeczki do perkusji. - Ash
- Aha, dobrze to jedźmy. - Scarlet
Dziewczyna przez resztę drogi nic nie powiedziała tylko uważnie wpatrywała się w drogę i czekała za nim nadejdzie jej koniec. Po 15 minutach byliśmy już na miejscu. Zaparkowałem samochód i pobiegłem ze Scar do domu TV. Zadzwoniłem a drzwi otworzył mi Connor.
- O Ash, co Ty tu robisz? - Con
- Jest u was Meg? - Ash
- Mi nic nie wiadomo na ten temat, ale James może coś wiedzieć, czekaj zawołam go a Ty wejdź do środka. - Con
- Nie dzięki. - Ash
Connor zawołam James'a, który w mgnieniu oka przybiegł do mnie gdy usłyszał o Megan.
- Jest u ciebie Meg? - Ash
- Nie. A coś jej się stało?! - James
Chłopak się zdenerwował.
- O ja pierdole! SCARLET! Jedziemy na lotnisko! - Ash
Szybko zerwałem się i zacząłem biec w stronę mojego samochodu. Wsiadłem w niego i razem ze Scar ruszyliśmy w stronę lotniska. Była to najdłuższa droga w mym życiu. Na całe szczęście dojechaliśmy. Pobiegliśmy na odprawę, samolot miał odlecieć za dokładnie minutę. Nie zważając na ochronę i innych pasażerów, pobiegłem na pas lotniczy gdzie miał stać samolot lecący do Polski. Wbiegłem na pas, samolot już ruszał, biegłem szybciej, lecz gdy chciałem wejść, drzwi się zamknęły, a samolot odleciał. Padłem na pas startowy trupem. Zacząłem płakać jak małe dziecko.
 Po chwili usłyszałem tupot damskich szpilek. Leżąc na pasie, podniosłem głowę z nadzieją, że to Megan. Niestety się przeliczylem, była to Scarlet. Ze łzami w oczach podeszła do mnie, położyła swoją dłoń na mym ramieniu. Niestety nie było po co już czekać więc załamani wróciliśmy do domu.
^^^ oczami Megan ^^^
Bardzo się denerwowalam tym, że w domu nie było Ashton'a, więc gdy wrócił chciałam z nim porozmawiać, lecz Luke mi go porwał. Gdy już chciałam iść z nim na slowko usłyszałam, że ja i dziewczyny jesteśmy tylko dla nich problemem. Tak strasznie kochalam Ashton'a a on takie coś, myślałam, że on mnie też kocha lecz się przeliczylam. Spakowalam swoje rzeczy i chciałam wrócić do Polski, lecz przypomniałam sobie o James'ie. Po godzinnej podróży pod dom chłopaków (tle mi to zajęło, bo miałam złamaną kostke) zadzwoniłam do drzwi, a je otworzył mi James. Bez wahania wziął mnie przytulił, zaprosił do środka. Gdy zobaczył, że jestem cała zaplakana, a on wiedział, że jest coś powiązane z Ash'em. Usiadłam z James'em na kanapie, wtuliłam się w niego, a on mnie przytulił do swojej klatki piersiowej. Otarł delikatnie łzę splywajacą po mym policzku i ucałował mnie w czoło.
- Ej Mała co jest? - James
- James, ja wracam do Polski. - Megan
I znów się rozpłakałam a James razem ze mną. 
- Spójrz mi w oczy. - James
Odwróciłam głowę w drugą stronę by nie musiał patrzeć na strumień mych łez.
- Megan! - James
Chłopak szarpał mnie za ramiona.
- Spójrz mi w oczy! - James
Zrobiłam tak jak chłopak mi kazał.
- I co w nich widzisz? - James
- Łzy. - Megan
- Nie mówię teraz o łzach. Co jeszcze w nich widzisz? - James
- Nic w nich nie widzę. - Megan
- W nich widać chłopaka szalenie zakochanego w pewnej dziewczyny, która ma chłopaka i chce wyjechać. Jeżeli ona wyjedzie, to ten chłopak się zabije. Rozumiesz? On się zabije. - James
Po mym policzku znów spłynęła łza. Byłam załamana.
- A tak poza tym, co zrobiłaś w noge? - James
- W tym momencie jest to nie ważne. Muszę jechać do rodziców, bo na pewno nie będę przeszkadzać reszcie. - Megan
- Możesz zostać u nas. - James
- O dziekuje, ale nie mogę. Mam swój dom. Nie chce wam przeszkadzać, wy macie swoje życie i swoje problemy. Nie potrzebujecie jeszcze mnie do kompletu. - Megan
- Nie no przestań, nie rób mi tego. Zostań. - James.
- Nie na prawdę dziekuje. Teraz muszę iść, bo za chwilę będzie ciemno, a moi rodzice mieszkają dość daleko. - Megan
- Chodź zawiozę cię. - James
Chłopak wstał, chwycił mnie za rękę i prowadził w stronę auta.
- A moje walizki? - Megan
- Wybacz o mało co i bym zapomniał. - James
Daniel (to drugie imię James'a) włożył moje walizki do bagażnika, otworzył mi drzwi, a ja usiadłam wygodnie w samochodzie. James odpalił silnik i ruszył z pojdazdu.
- A więc gdzie mieszkają Twoi rodzice? - James
- Cały czas prosto przez cztery aleje, pozniej w prawo, lewo, prosto i już. - Megan
- Jejka, moglabys u nas zostać i nie było by problemu. - Daniel
- Sam chciałeś mnie zawieść, przecież mogę iść na pieszo. - Megan
- Nie nie, ja cię zawiozę, jeszcze by cię ktoś zgwałcił. - James
Jechaliśmy z dobre 30 minut i w końcu dotarliśmy na miejsce. Chłopak wysiadł z auta i pomógł mi wstać, dał mi walizkę w ręce i znów byliśmy oko w oko. Pożegnał mnie czułym buziakiem w usta i poszedł do auta a ja się zarumieniłam, czekałam jak odjedzie. Gdy był już prawie na drodze otworzył okno i powiedział.
- Ślicznie się rumienisz. - James
Teraz to byłam cała czerwona, ale co, wzięłam walizkę i podeszłam do drzwi, które otworzyła mi jakaś obca kobieta. Myślałam, że to sprzątaczka.
- Dzień dobry. Czy są może moi rodzice w domu? - Megan
- Slucham? - Obca kobieta.
- To ja Megan, córka Sary. - Meg
- Przecież panna Sara wraz ze swym mężem i przyjaciółmi wróciła już do Polski. - Obca kobieta.
No to zajebiscie. Pojechali sobie a ja nie miałam się gdzie podziać, bo nawet Jack wyjechał na urlop do Australii. Więc wróciłam na pieszo do swojego domu. Była już godzina 23. 54 więc światła były zgaszone. Na pewno dziewczyny poszły do chłopaków spać z nimi. Przynajmniej mogłam pobyć sama. Weszlam do swojego pokoju, rozpłakałam walizki, zabralam ze sobą świeżą bieliznę i pidżame. Poszłam do łazienki, rozebralam się i weszlam do wanny, umylam ciało vaniliowym zelem, a włosy wisniowym szamponem. Gdy już się umyłam wyszłam z wanny, wytarlam się miękkim recznikiem i ubralam bieliznę wraz z pidżamą. Gdy wyszłam z łazienki ujrzałam, że w salonie pali się świeczka. Chciałam ją zgasić i podeszlam bliżej, ktoś tam siedział. Przestraszyłam się...
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hej tu Minti. OBEY kazała mi wam przekazać kolejny rozdział.!
A więc tak. Czekamy na wasze komentarze i bardzo prosimy bez spamów.

10 KOMENTARZY i kolejny rozdział. !