Wróciliśmy na basen gdy w pewnym momencie...
Poślizgnęłam się na kafelkach i wywróciłam, Ashton chciał mnie złapać, lecz już było za późno. Upadłam i po pięciu sekundach poczułam ból w kostce u lewej nogi. Ból był straszny, aż zaczęłam krzyczeć i płakać, a wszyscy ludzie, którzy się kąpali( bo nie było stać na wodę), przestali korzystać z ciepłej wody i spojrzeli się na mnie. Szybko podbiegli do mnie Luke, Calum, Michael, Nicola i Scarlet.
- Jezu Megan! Nic ci się nie stalo?! - Scarlet
Ashton cały czas mnie trzymał, a ja rozpłakana odpowiedziałam na pytanie Scarlet.
- Moja kostka, strasznie boli. - Megan
- Ja ją zabiorę do szpitala, spotkamy się w domu. - Ashton
Wszyscy kiwnęli głowami na znak, że się zgadzają. Ashton wziął mnie na ręce i zaprowadził do swojego auta, które stało na parkingu. Oczywiście byliśmy w strojach kąpielowych, ponieważ nie mieliśmy jak się przebrać, na całe szczęście Nicola przybiegła do nas z naszymi rzeczami. Dała nam je a my w samochodzie się ubraliśmy i ruszyliśmy w stronę szpitala. Ma noga tak strasznie cierpiała, w trakcie jazdy Ashton co chwilę na mnie spoglądał.
- Ash patrz się na drogę a nie na mnie! - Megan
- Wybacz, martwię się. - Ashton
Chłopak położył są dłoń na mym udzie i delikatnie je masował. Ja nadal płakałam z bólu, lecz nie mogłam wybić sobie z głowy tej całej Tiffany. Ashton chyba się oszukuje, kocham go, ale boję się, że nie jest wobec mnie szczery. Po dziesięciu minutach jazdy dotarliśmy do szpitala. Ash znów wziął mnie na ręce i zaprowadził na salę segregacji. Niestety ujrzała go jedna z fanek i zaczęła krzyczeć w niebo głosy a ja już prawie umierałam z bólu. Ashton z nią został a mnie zabrano na rentgen nogi. Okazało się, że mam złamaną nogę, lekarze założyli mi gips i powiedzieli, że mogę wrócić do domu, tylko za parę dni zdejmą mi gips, więc mam się pojawić w szpitalu. Podziękowałam za pomoc i wychodząc z sali ujrzałam, że Ash rozmawia z kimś przez telefon, nie widział mnie więc podeszłam bliżej, by podsłuchać jego rozmowę.
- Przestań, tylko chcesz wszystko zniszczyć a ja ci na to nie pozwolę. To był już definitywny koniec, ogarnij się i żyj dalej. Nie ma opcji, by stało się ...
Niestety chłopak się odwrócił i nie zdążyłam usłyszeć co powiedział na końcu, udawałam, że nic nie słyszałam. Chłopak chwycił mnie za rękę i znów zaprowadził do samochodu, nie mogłam zostawić tej sytuacji bez słowa wyjaśnienia. Gdy wsiedliśmy do auta rozpoczęłam temat jego rozmowy przez telefon.
- Z kim rozmawiałeś przez telefon? - Megan
- Aaaa z Luke'iem. - Ashton
- O czym? - Megan
- No, bo wiesz, takie tam. - Ashton
On coś przede mną ukrywał, zdenerwowałam się lecz nie chciałam, by on to ujrzał.Całą drogę się nie odzywał, gdy dotarliśmy do domu, wszyscy uściskali mnie i zapytali co z nogą. Wszystko im opowiedziałam i zaprosiłam Luke'a na stronę.
^^^Oczami Luke'a^^^
Cały czas rozmawiam tylko z Nicolą, nie wiem dlaczego, ale ona jest jakaś inna. Idzie z nią normalnie porozmawiać, jak z siostrą. Gdy czekaliśmy na Ashton'a i Megan, Nici przyszła do salonu gdzie oglądałem telewizję i usiadła obok mnie. Zbliżyłem się do niej trochę bliżej, a ona się na mnie spojrzała, spuściła głowę w dół i lekko zarumieniła. Z tego wszystkiego, sam zacząłem się uśmiechać, rzuciłem się na nią i zacząłem gilgotać, w pewnym momencie, nasze usta były tak blisko siebie, że teraz tylko mogło stać się jedno. Mogliśmy się pocałować, lecz do salonu wbiegli Calum, Michael i Scarlet krzycząc, że Ash i Meg przyjechali. Razem z zaczerwienioną Nicolą pobiegliśmy do nich, zdziwiło mnie to, że Megan zaprosiła mnie na stronę, jest dla mnie jak siostra, lecz nie wiedziałem co przeskrobałem. Poszliśmy z Meg do mojego pokoju i tam rozpoczęliśmy rozmowę.
- Luke, muszę ci się o coś zapytać, tylko mów szczerze. - Megan
- No jasne. - Luke
- O czym rozmawiałeś dziś przez telefon z Ash'em? - Megan
- Ja z Ash'em? Przecież dziś ani razu z nim nie rozmawiałem przez telefon. - Luke
- Serio? - Megan
Po tych słowach zrozumiałem, że nieźle wkopałem Ashton'a w niezłe gówno, lecz było już za późno, by to odwrócić na jego korzyść.
- Yyy, no tak, tak. - Luke
Megan się odwróciła i widziałem tylko jak ociera łzę. Nie wiedziałem jak mam jej pomóc ponieważ nie znałem powagi sytuacji. Przysunąłem się do niej, przytuliłem jak siostrę i zapytałem o co konkretnie chodzi.
- Meg, co jest? - Luke
- Ashton coś przede mną ukrywa, ma inną. - Megan
- Hahahaha! Ashton inną? On ciebie kocha, serio. Jesteś dla niego całym światem, nigdy, by cię nie zdradził. Ej Mała, przestań smutać, otrzyj łzę z policzka, wyprostuj się, biust do przodu i pokaż, że jesteś najlepsza. Chodź ze mną na dół, a wieczorem porozmawiaj z Ash'em. - Luke
Zobaczyłem jak na twarzy Megan promienieje piękny uśmiech, zabrałem ją do salonu gdzie wszyscy siedzieli i czekali za nami. Prawie wszyscy, brakowało tylko Ashton'a. Megan lekko mnie szturchnęła, by nikt nie widział i cichuteńko zapytała.
- Gdzie jest Ash? - Megan
Pokiwałem głową na znak, że nie potrafię odpowiedzieć na jej pytanie. Postanowiłem, że pójdę go szukać. Chodziłem chyba wszędzie, nigdzie go nie było, wyszedłem na dwór, obszedłem cały ogród, lecz tam i nie było po nim śladu, nie wiedziałem co się z nim dzieje, nie odbierał telefonów. Błagałem tylko, by nie było tak jak podejrzewała Megan, bo bym go chyba udusił. Szukałem i szukałem, aż w końcu postanowiłem, że wsiądę w samochód i pojadę go szukać. Tak też zrobiłem, wyjechałem z garażu swym ferrari i pojechałem szukać mojego przyjaciela. Jeździłem chyba z dobre trzydzieści minut i w końcu ujrzałem go w parku z jakąś laską. Założyłem na nos swoje pilotki, by mnie nie poznał i zacząłem przyglądać się tej obcej mi dziewczynie.
Gdy zobaczyłem jak on ją przytulił na pożegnanie, puściłem łzę z oka. Wróciłem do domu, a tam czekała na mnie zniecierpliwiona Megan. Gdy mnie
ujrzała od razu chciała do mnie przybiec, lecz jej noga nie pozwoliła
jej na żaden możliwy ruch w moją stronę. Podeszłem do niej cały
zdenerwowany, smutny i niewiedzący jak załatwić te sytuację. Megan
złapała mnie za rękę i zapytała:
- Gdzie jest Ash? - Megan
- Yyy... zaraz tu będzie. Nie martw się. - Luke
- Ej braciszku cos jest nie tak, bo widzę, że nie jesteś szczęśliwy tak jak zwykle. - Megan
- Nie, nie, jestem szczęśliwy tylko pogoda coś mi nie dopisuje. - Luke
W pewnym momencie otworzyły się drzwi wejściowe, przez które wszedł nie
kto inny jak Ashton. Bez wahania pobiegłem do niego, bo chciałem znać
prawdę. Zaprowadziłem go do ogrodu, by nikt nas nie słyszał i
rozpocząłem rozmowę.
- Czemu zdradzasz Meg? Głupi jestes?!!! Weź, wcale na nią nie zaslugujesz! - Luke
- O czym Ty do mnie mówisz?! - Ashton
- Przecież widziałem cię dzisiaj z jakąś laską w parku. Przytulałeś ją! - Luke
Cały kipiałem złością.
- Przecież ja nie zdradzam Meg, Pojebało cie?! - Ash
- To co ro była za dziewczyna?! - Luke
- Nie będę się Tobie tłumaczył. - Ash
- Niszczysz naszą przyjaźń! Nie widzisz tego?! - Luke
- To przez nie. - Ash
- Jakie ,,nie"?! - Luke
- Mówię o dziewczynach. Jak weszły do naszego życia to wszystko zaczęło się jebać! Nie widzisz tego?! - Ash
Gdy Ashton to powiedział usłyszałem cichy szmer, tak jak by ktoś płakał, wstałem i poszedłem zobaczyć kto to, lecz nikogo tam nie było. Zostawiłem Ashton'a i wróciłem do dziewczyn, Calum'a i Michael'a, nie miałem ochoty patrzeć na Ashton'a. Gdy wszedłem do salonu chciałem porozmawiać z Megan, lecz jej nie było. Zapytałem się reszcie gdzie ona poszła, lecz nikt nic nie widział. Usiadłem obok nich i czekałem na Megan. Udało mi się usiąść obok Nicoli, od jakiegoś czasu mi się podobała, lecz nie wiedziałem jak mam jej to powiedzieć, przysunąłem się do niej bliżej, objąłem ją swym ramieniem, a ona się we mnie wtuliła. Scarlet włączyła jakiś film i wszyscy go oglądaliśmy. W końcu przyszedł do nas Ash i oglądał z nami, ale nadal nie było Megan.
- Ej gdzie jest Meg? - Ashton
- Nie ma jej już z dobre 50 minut. - Nicola
- Może gdzieś poszła, na spacer. - Calum
- Wy jesteście chorzy! Ona ma złamaną nogę, nie mogła nigdzie iść! MEGAN! - Ashton
Ash szybko zerwał się z sofy, już płakał i pobiegł do pokoju Megan a ja pobiegłem za nim.
^^^Oczami Ashton'a^^^
Nie wiedziałem, że oni mogą być tak tępi! Przecież ktoś słyszał naszą rozmowę (mą i Luke'a), a jeśli to była ona? To nie możliwe. Modliłem się by to nie było to. Od razu pobiegłem do jej pokoju. Nie wierzyłem własnym oczom, jej tam nie było. Razem z Luke'iem biegaliśmy po całym domu, lecz jej nigdzie nie było. W końcu z nerwów poszedłem na papierosa, poszedłem do pokoju Meg i usiadłem na parapecie obok okna. Nie musiałem już go otwierać, ponieważ było już otwarte. Zapaliłem papierosa i oglądałem widok Londynu z okna.
Nagle ktoś zaczął mnie wołać. Była to Scarlet.
- Ash! Jesteś w pokoju Meg?! - Scarlet
- No! - Ashton
- W jej szafie jest czarno biała spódniczka przynieś mi ją! - Scarlet
Zgasiłem papierosa i otworzyłem szafę dziewczyny.
- Ej Scarlet tu nic nie ma! - Ashton
- No jest tam POSZUKAJ! - Scarlet
- No nic nie ma! Chodź zobacz! - Ashton
Scarlet się zdenerwowała, gdy szła po schodach wyzywała, że nie potrafię nawet badziewnej spódniczki poszukać, lecz gdy weszła do pokoju i zobaczyła szafę nie odezwała się słowem. Padła na ziemię oparta o ścianę i się rozpłakała. Podszedłem do niej,usiadłem obok niej i ją pocieszyłem.
- Ej Mała, przecież to tylko głupia spódniczka. - Ashton
- Tu nie chodzi o spódniczkę! - Scarlet
- A o co, bo już nie rozumiem. - Ash
- MEGAN WYJECHAŁA! WRÓCIŁA DO POLSKI! - Scarlet
- Na pewno nie pojechała do Polski, siedzi u The Vamps. Jadę tam, na pewno ją tam zastanę. - Ash
- Jadę z Tobą. - Scarlet
Dziewczyna otarła łzę i razem ze mną poszła do samochodu. Po drodze powiedzieliśmy reszcie, że zaraz wrócimy. Niestety zaczęły się pytania.
- Gdzie jedziecie? - Nicola
- Nie ważne, zaraz wrócimy. - Ash
- Chcę wiedzieć! - Nicola
- Nie możesz wiedzieć wszystkiego, bo ci głowa eksploduje. Zaraz wracamy. - Ash
Szybko wyszliśmy z salonu i udaliśmy się do mojego auta, otworzyłem Scar drzwi, ona wsiadła a ja po niej. Gdy już wyjechałem z podjazdu Scarlet zapytała mnie.
- Ash a wiesz gdzie jechać? - Scarlet
- Weź, wiem, wiem, nie raz u nich bywałem, u Tristan'a po pałeczki do perkusji. - Ash
- Aha, dobrze to jedźmy. - Scarlet
Dziewczyna przez resztę drogi nic nie powiedziała tylko uważnie wpatrywała się w drogę i czekała za nim nadejdzie jej koniec. Po 15 minutach byliśmy już na miejscu. Zaparkowałem samochód i pobiegłem ze Scar do domu TV. Zadzwoniłem a drzwi otworzył mi Connor.
- O Ash, co Ty tu robisz? - Con
- Jest u was Meg? - Ash
- Mi nic nie wiadomo na ten temat, ale James może coś wiedzieć, czekaj zawołam go a Ty wejdź do środka. - Con
- Nie dzięki. - Ash
Connor zawołam James'a, który w mgnieniu oka przybiegł do mnie gdy usłyszał o Megan.
- Jest u ciebie Meg? - Ash
- Nie. A coś jej się stało?! - James
Chłopak się zdenerwował.
- O ja pierdole! SCARLET! Jedziemy na lotnisko! - Ash
Szybko zerwałem się i zacząłem biec w stronę mojego samochodu. Wsiadłem w niego i razem ze Scar ruszyliśmy w stronę lotniska. Była to najdłuższa droga w mym życiu. Na całe szczęście dojechaliśmy. Pobiegliśmy na odprawę, samolot miał odlecieć za dokładnie minutę. Nie zważając na ochronę i innych pasażerów, pobiegłem na pas lotniczy gdzie miał stać samolot lecący do Polski. Wbiegłem na pas, samolot już ruszał, biegłem szybciej, lecz gdy chciałem wejść, drzwi się zamknęły, a samolot odleciał. Padłem na pas startowy trupem. Zacząłem płakać jak małe dziecko.
Po chwili usłyszałem tupot damskich szpilek. Leżąc na pasie, podniosłem głowę z nadzieją, że to Megan. Niestety się przeliczylem, była to Scarlet. Ze łzami w oczach podeszła do mnie, położyła swoją dłoń na mym ramieniu. Niestety nie było po co już czekać więc załamani wróciliśmy do domu.
^^^ oczami Megan ^^^
Bardzo się denerwowalam tym, że w domu nie było Ashton'a, więc gdy wrócił chciałam z nim porozmawiać, lecz Luke mi go porwał. Gdy już chciałam iść z nim na slowko usłyszałam, że ja i dziewczyny jesteśmy tylko dla nich problemem. Tak strasznie kochalam Ashton'a a on takie coś, myślałam, że on mnie też kocha lecz się przeliczylam. Spakowalam swoje rzeczy i chciałam wrócić do Polski, lecz przypomniałam sobie o James'ie. Po godzinnej podróży pod dom chłopaków (tle mi to zajęło, bo miałam złamaną kostke) zadzwoniłam do drzwi, a je otworzył mi James. Bez wahania wziął mnie przytulił, zaprosił do środka. Gdy zobaczył, że jestem cała zaplakana, a on wiedział, że jest coś powiązane z Ash'em. Usiadłam z James'em na kanapie, wtuliłam się w niego, a on mnie przytulił do swojej klatki piersiowej. Otarł delikatnie łzę splywajacą po mym policzku i ucałował mnie w czoło.
- Ej Mała co jest? - James
- James, ja wracam do Polski. - Megan
I znów się rozpłakałam a James razem ze mną.
- Spójrz mi w oczy. - James
Odwróciłam głowę w drugą stronę by nie musiał patrzeć na strumień mych łez.
- Megan! - James
Chłopak szarpał mnie za ramiona.
- Spójrz mi w oczy! - James
Zrobiłam tak jak chłopak mi kazał.
- I co w nich widzisz? - James
- Łzy. - Megan
- Nie mówię teraz o łzach. Co jeszcze w nich widzisz? - James
- Nic w nich nie widzę. - Megan
- W nich widać chłopaka szalenie zakochanego w pewnej dziewczyny, która ma chłopaka i chce wyjechać. Jeżeli ona wyjedzie, to ten chłopak się zabije. Rozumiesz? On się zabije. - James
Po mym policzku znów spłynęła łza. Byłam załamana.
- A tak poza tym, co zrobiłaś w noge? - James
- W tym momencie jest to nie ważne. Muszę jechać do rodziców, bo na pewno nie będę przeszkadzać reszcie. - Megan
- Możesz zostać u nas. - James
- O dziekuje, ale nie mogę. Mam swój dom. Nie chce wam przeszkadzać, wy macie swoje życie i swoje problemy. Nie potrzebujecie jeszcze mnie do kompletu. - Megan
- Nie no przestań, nie rób mi tego. Zostań. - James.
- Nie na prawdę dziekuje. Teraz muszę iść, bo za chwilę będzie ciemno, a moi rodzice mieszkają dość daleko. - Megan
- Chodź zawiozę cię. - James
Chłopak wstał, chwycił mnie za rękę i prowadził w stronę auta.
- A moje walizki? - Megan
- Wybacz o mało co i bym zapomniał. - James
Daniel (to drugie imię James'a) włożył moje walizki do bagażnika, otworzył mi drzwi, a ja usiadłam wygodnie w samochodzie. James odpalił silnik i ruszył z pojdazdu.
- A więc gdzie mieszkają Twoi rodzice? - James
- Cały czas prosto przez cztery aleje, pozniej w prawo, lewo, prosto i już. - Megan
- Jejka, moglabys u nas zostać i nie było by problemu. - Daniel
- Sam chciałeś mnie zawieść, przecież mogę iść na pieszo. - Megan
- Nie nie, ja cię zawiozę, jeszcze by cię ktoś zgwałcił. - James
Jechaliśmy z dobre 30 minut i w końcu dotarliśmy na miejsce. Chłopak wysiadł z auta i pomógł mi wstać, dał mi walizkę w ręce i znów byliśmy oko w oko. Pożegnał mnie czułym buziakiem w usta i poszedł do auta a ja się zarumieniłam, czekałam jak odjedzie. Gdy był już prawie na drodze otworzył okno i powiedział.
- Ślicznie się rumienisz. - James
Teraz to byłam cała czerwona, ale co, wzięłam walizkę i podeszłam do drzwi, które otworzyła mi jakaś obca kobieta. Myślałam, że to sprzątaczka.
- Dzień dobry. Czy są może moi rodzice w domu? - Megan
- Slucham? - Obca kobieta.
- To ja Megan, córka Sary. - Meg
- Przecież panna Sara wraz ze swym mężem i przyjaciółmi wróciła już do Polski. - Obca kobieta.
No to zajebiscie. Pojechali sobie a ja nie miałam się gdzie podziać, bo nawet Jack wyjechał na urlop do Australii. Więc wróciłam na pieszo do swojego domu. Była już godzina 23. 54 więc światła były zgaszone. Na pewno dziewczyny poszły do chłopaków spać z nimi. Przynajmniej mogłam pobyć sama. Weszlam do swojego pokoju, rozpłakałam walizki, zabralam ze sobą świeżą bieliznę i pidżame. Poszłam do łazienki, rozebralam się i weszlam do wanny, umylam ciało vaniliowym zelem, a włosy wisniowym szamponem. Gdy już się umyłam wyszłam z wanny, wytarlam się miękkim recznikiem i ubralam bieliznę wraz z pidżamą. Gdy wyszłam z łazienki ujrzałam, że w salonie pali się świeczka. Chciałam ją zgasić i podeszlam bliżej, ktoś tam siedział. Przestraszyłam się...
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Hej tu Minti. OBEY kazała mi wam przekazać kolejny rozdział.!
A więc tak. Czekamy na wasze komentarze i bardzo prosimy bez spamów.
10 KOMENTARZY i kolejny rozdział. !


Świetny jak zawsze <3
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ! Chcemy takich więcej Minti i OBEY ^^ Pozdrawiam :D
OdpowiedzUsuńSuper <3
OdpowiedzUsuńSzybko następny bardzo mi się podoba to opowiadanie. :)
OdpowiedzUsuńSuper! Czekam na next ^_^
OdpowiedzUsuń