Wyszedłem z dyskoteki i wydarzyło się to...
Szedlem cały czas myśląc o tym, co wydarzyło się w dyskotece. W pewnym momencie pod klubem usłyszałem czyjś płacz. Podeszłem bliżej, by pomoc placzacej osobie, niestety tą osobą była Megan. Pobiegłem do niej i ukleknalem, ponieważ ona siedziała pod ścianą.
- Ej Megan, co jest? - Ashton
Chwycilem ją za ramiona a ona spojrzała sie na mnie strasznym wzrokiem.
- Przecież ty z dziwkami nie rozmawiasz! Odejdz! - Megan
- Megan, ty nie jesteś dziwką, po prostu się tak zachowujesz. Wybacz nie powinienem tak powiedzieć. - Ashton
- Odejdź. - Megan
- Ej no Mała, przestan. - Ashton
- Spierdalaj nie chce cię znać! Zrozumiales?! - Megan
Wstalem i odeszłem, z wrażeniem, że straciłem osobę którą kocham ponad życie. Wróciłem do domu.
^^^tymczasem oczami Megan^^^
Wróciłam do chłopaków do klubu, byli już nieźle wstawieni. Bradley zadzwonił po taksówkę, która przejechała po 5 minutach pod klub. Wyszliśmy z niego w piątkę, James i Connor trzymali mnie w pasie i wsiedlismy do taksówki. Pojechaliśmy pod nieduży dom, lecz gdy weszłam do środka, ujrzałam piękny, bogaty dom. Po prostu marzenie. Chłopacy od razu poszli do swoich pokoi a ja zostałam z James'em.
- To gdzie ja mam spać ? - Megan
- U mnie w pokoju. - James
Chłopak chwycił mnie za rękę i zaprowadził do swojego pokoju. Ujrzałam tam tylko jedno łóżko.
- Ej to ja śpię na podłodze? - Megan
- Nie no śpimy razem. Chyba, że nie chcesz to pójdę na kanapę do salonu.- James
- Nie no coś ty, nie będziesz się męczył na kanapie. - Megan
- O super, to ja idę do łazienki, możesz już się położyć. - James
Rozebralam się do naga, miałam jedynie na sobie majtki, położyłam się na łóżku, przykrylam kołdrą i zasnęłam. Rano obudziłam się oparta głową o klate James'a, a on bawił się moimi włosami, również był nago. Ze spokojem w głosie zapytałam go.
- James czy my... czy... my to zrobiliśmy? - Megan
- Nie, nie zrobiliśmy. Miałem ochotę, z resztą ty też prawda? Ale zasnelas. - James
- Prawda, wybacz. - Megan
- Oj przestań i jak po imprezie? - James
- Głowa mnie boli. - Megan
- Poczekaj, zaraz ci coś przyniosę. - James
Chłopak wyszedł z pokoju i poszedł do kuchni a ja sięgnęłam po swój telefon. Zobaczyłam, że było 25 nieodebranych połączeń i 20 sms'ów. Wszystkie były od Nicoli, Scarlet i chłopaków. Bardzo się o mnie bali, ale niestety nie było żadnego sms'a od Ashton'a. Po chwili do pokoju wparowali chłopacy i rzucili się na mnie a ja nadal lezalam na łóżku James'a.
- Megan! - wykrzyczeli wszyscy.
Do pokoju wszedł James i gdy zobaczył chłopaków leżących na mnie powiedział.
- Ej chlopacy zejdzcie z niej. Chcecie ją zabić? - James
Chlopacy z pokorą zeszli ze mnie, a James podał mi tablete na ból głowy i szklankę wody do popicia.
- Wybaczcie chłopcy ale ja już muszę lecieć do domu. - Megan
- Ej, weź. Czemu? - Connor
- Przyjaciele się o mnie martwią. - Megan
- Zostań chociaż na śniadanie. -Tristan
- Z chęcią bym została, ale innym razem. Wybaczcie. - Megan
Chlopacy posmutnieli, gdy chciałam wstać dostrzegłam, że jestem cała naga. I co ja mam teraz zrobic? Pomyślałam. Spojrzałam się na James'a a później na moje ciało, on szybko zrozumiał o co mi chodzi.
- Ej dobra, chlopacy. Meg chce się przebrać i iść do domu. Ja jej nie mogę zawieść, a ktoś z was? - James
- Ej James bez przesady, przejde się ten kawałek. - Megan
- Kawałek? Ja z chcecią cię zawioze. - Connor
Usmiehnelam się do Con'a, a wszyscy chlopacy wyszli z pokoju, a ja szybko się ubrałam i zeszłam na dol gdzie czekał na mnie Connor.
- To jak jedziemy? - Con
Twierdząco pokiwalam głową a chłopak zabrał mnie do swojego auta. Jechaliśmy tak razem i nie wiedzieliśmy co mamy robić, ale Connor nie chciał jechać w ciszy więc zaczął temat.
- Megan.?
- Hmm...? - zapytałam.
- Podoba ci się James, prawda.?
- Oh tam zaraz podoba, nie jest.. - nie dokończyłam bo mi przerwał.
- Megan nie wygłupiaj się wiem że ci się podoba, widać to po tobie i po James'ie. - nie powiem bo on mi się strasznie podoba, ale czy to ta jedyna osoba.? Jest jeszcze Mr.Irwin i go też kocham, ale nie wiem kogo bym miała wybrać. - Ale dobra, nie ma co dalej tego ciągnąć jak będzie chciał to sam ci to powie a teraz powiedz mi na jakiej ulicy mieszkasz i zawiozę ciebie. - Connor.
- Wale Street 69/5 (czytaj:wol strit) - podałam Connor'owi adres i w pewnym momencie leciał ich piosenka Can we dance, zaczęłam ją śpiewać i razem ze mną Connor.
- Megan mówił ci już ktoś że jesteś ładna, i na dodatek ładnie śpiewasz.? - Connor.
- Tak dużo osób. - chyba troszkę się zarumieniłam
- Ślicznie się rumienisz. - Connor. - jechaliśmy tak i śmialiśmy się, no ale niestety czas naszych śmiesznych igraszek skończył się.
- Dziękuje ci że mnie odwiozłeś, ale wiesz że nie musiałeś. - na pożegnanie ucałowałam go w policzek.
- To była dla mnie czysta przyjemność. - również mnie ucałował w policzek. - Wyszłam z jego samochodu i czekałam aż pojedzie. Gdy odjechał weszłam do domu, gdzie wszyscy prawie siedzieli w kuchni i grali w jakąś grę. Na mój widok ucieszyli się i wszyscy zaczęli mnie przytulać.
- Megan.! - dziewczyny jako pierwsze mnie przytuliły.
- Czemu nie odbierałaś telefonu i gdzie się podziewałaś. - Nicola razem ze Scarlet miały już łzy w oczach, trochę było mi ich żal że nie napisałam że będę spać u Jack'a... znaczy chłopaków.
- Hej, wiecie jak miło was widzieć. - powiedziałam ironicznym głosem, nawet Ashton miał smutną minę ciekawe czemu, przecież jest na mnie obrażony.
- DObra ja wiem że nie lubicie i w ogóle, ale ja chcę iść się przebrać i wziąć prysznic. - tak jak powiedziałam tak też zrobili. Poszłam do swojego pokoju, pierwsze co robiłam weszłam do swojej garderoby i tam poszukałam jakieś ubrania i poszłam z nimi do łazienki gdzie odbyłam długą kąpiel w wannie. Siedziałam dobre dwie godziny jak nie lepiej, postanowiła już wyjść i ubrać się.
Zeszłam na dół gdzie znów wszyscy grali w grę, ja nie chciałam grać więc poszłam poleniuchować na kanapie przed telewizorem. Nie byłam sama, siedział tam też Ashton, no cóż ja mam do niego czyste sumienie, ale ja tak dłużej nie mogę muszę mu wybaczyć bo inaczej nie wytrzymam. Usiadłam po turecku na kanapie i gapiłam się w swoje palce. Nagle zobaczyłam że ktoś prze de mną klęka.? O.o
- Megan..proszę wybacz mi za moje zachowanie.. byłem bardzo głupi.. naprawdę.. wybacz mi, nie mogę przeżyć bez naszych rozmów. - Ash opierał się o moje kolana i błagał mnie.
- Ashton proszę cię wstań i usiądź koło mnie.- Zasiadł koło mnie a ja się w niego wtuliłam i powiedziałam.
- Ja też cię przepraszam za wszystko, i wybaczam ci za wszystko. - Ashton przytulił się również do mnie i siedzieliśmy tak wtuleni w siebie, aż ktoś wszedł do salonu.
- Hej słuchajcie mieliśmy taki plan by iść na basen. - Nicola.
- Niezły pomysł. Pójdziemy? - Ash
- Możemy, tylko dajcie nam chwilę, bo musimy się spakować. - Megan
- Jasne, to my czekamy za wami w kuchni. - Nicola
Nici poszła, a ja pobiegłam do swojego pokoju a za mną biegł Ashton, nie wiedzialam o co mu chodzi, gdy już wbieglam do pokoju, stanęłam jak wryta, bo zapomniałam gdzie leży mój strój, w pewnym momencie ktoś wbiegł do mojego pokoju, rzucił się na mnie i we dwójkę wyladowalismy na łóżku. Syknelam z bólu, bo umiesnione ciało które na mnie leżało, zgniatało moje pośladki.
- Meg, tęskniłaś? - Odwróciłam się, leżał na mnie Ashton. Niestety wiedziałam co on ma zamiar za chwilę zrobić. Próbowałam wydostać się z jego uścisku, lecz był on zbyt silny.
- Ash, kocham cię ale nie b...b...b...Ash...błagam! Nie! - I stało się. Chłopak zaczął mnie gilgotac, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- Nie Ash....Ash....NIE....PROSZEEEE!.....Hahaha.....przestań! - Na tę komendę chłopak z pokorą przestał mnie gilgotać. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu, otrzymałam sms'a, lecz Ash zabrał mi telefon i nagłos odczytał sms'a.
- Od James'a. Witaj piękna, chce cię dziś gdzieś wyciągnąć, nie wiem może na jakąś kolację? - Ashton
- Oddasz mi telefon? Muszę mu odpisać. - Powiedziałam zezloszczona.
- Weź, go olej. Meg, nie chce tego przeciągać, ale muszę mieć pewność. Czy kochasz mnie na tyle, by być z takim wariatem jak ja? - Ashton
Złość z mej twarzy natychmiastowo znikła i pojawił się wielki uśmiech. Rzuciłam się na Ashton'a i mocno go wycałowałam.
- Jezu! To, to, to, to było coś. Chce jeszcze!!!! - Ashton
- Hahaha, weź kocie. Leć po bokserski do kąpieli, a ja poszukam swój strój. - Megan
Chłopak wyszedł zadowolony, że dostał buziaka, a ja przypomniałam sobie, gdzie leze mój strój. Był on na górnej półce na komodzie, zabrałam go włożyłam do torby gdzie leżały: mleczko do ciała, japonki, żel pod prysznic o zapachu vanilli i portfel. Zapielam torbę i poszłam na dół do reszty załogi. Po drodze zabrałam ze sobą Ashton'a, ten chwycił mnie w talii i przysunal do siebie. Tak objęci weszliśmy do kuchni a wzrok wszytkich opadł na nasze ciała połączone w jedność.
- To jak, panstow Irwin gotowi? - Luke
- Oczywiście. Kto prowadzi? Mogę ja. - Ashton
- No spoko. - Michael
Wszyscy zabrali ze sobą swoje rzeczy i udali sie na ogród gdzie stało auto którym mieliśmy jechać na basen. Ashton. Usiadł za kierownicą, ja obok niego na miejscu pasazera, a całą reszta rozsiadla się z tylu.
- Ej to możemy już was nazywać Mr.Irwin i Mrs.Irwin.?! - Nicola.
- No wiecie. - nie wiedziałam co powiedzieć, spojrzałam na Ashton'a a ten ta sprawę rozwiązał.
- No wiecie, jeszcze nie ale kto wie może może. - Ashton - zaraz w radiu usłyszeliśmy że leci piosenka chłopaków ,, Heartbreak Girl ,, więc z dziewczynami zaczęliśmy ją śpiewać. Gdy piosenka się skończyła akurat pojechaliśmy na miejsce.
- Ok to jak idziemy kochani. ?! - poganiała nas Nika.
- Jasne. ! - wyszliśmy z samochodu ja czekałam aż Ash to mnie przyjdzie, bo nie chciałam żeby szedł sam.
- Widzę że się stęskniłaś za mną. - Irwin podszedł do mnie i się do niego przytuliłam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - jego ręka spoczęła na mojej talii i poszliśmy razem do środka. W środku czekali na nas już wszyscy, dostaliśmy zegarki do naszych szafek, poszłam się przebrać w swój strój
a Ash poszedł przebrać się w swoje kąpielówki.Weszłam do kabiny, by się przebrać, Ash zrobił
dokładnie to samo co ja. Gdy już byłam gotowa do wyjścia na basen,
ubrałam swoje japonki i akurat z kabiny wyszedł Ash w samych
kąpielówkach, na jego widok się zaczerwienilam, a chłopak to zobaczył i
swymi delikatnymi ustami pocałował mnie w zaczerwieniony policzek,
złapał za rękę i wspólnie poszliśmy na basen gdzie czekała na nas reszta
ekipy.
- O jesteście. - Scarlet
- Coś dużo czasu wam to zajęło. - Michael
- Oj, weź, ty i te twoje skojarzenia. To my idziemy się kąpać, idziesz z nami kochanie? - Ashton
- Idźcie sami, my ze Scarlet zaraz do was dołączymy. - Megan
Scarlet spojrzała na mnie pytającym spojrzeniem o co mi chodzi, a reszta
chłopaków i Nicola poszli się kąpać. Ja ze Scar usiadłyśmy na brzegu
basenu i ja rozpoczęłan rozmowę.
- Scarlet, pamiętasz o tym, że za dwa dni są urodziny Nicoli? - Megan
- Jejka, dobrze, że mi przypomniałaś, bo bym na śmierć zapomniała. - Scarlet
- No widzisz, do czegoś się jednak przydaje, myślałam, by coś
zorganizować z nią i Luke'iem, chyba ona mu się podoba i on jej też.
Tylko trzeba chłopaków wtajemniczyć. - Megan
- Tak, pomyśle jeszcze na temat jej i Luke'a, coś wymyślę romantycznego. - Scarlet
- Oj Ty już się znasz na miłości i romantyzmie. - Lekko się uśmiechnęłam.
- Czy Ty coś sugerujesz kochana? - Scarlet
- No przecież nie jestem głupiutka, widzę co jest między Tobą a
Calum'em, teraz więcej czasu spedzasz z nim niż z nami, ale to dobrze,
przynajmniej możesz mieć swojego ukochanego 24h na dobę.- Megan
- Ja i Calum? Never, on mnie nie chce. - Scarlet posmutniała.
Chwycilam ją mym ramieniem i ją pocieszyłam.
- Będzie dobrze kochana, Calum to mądry chłopak i jeżeli będziecie mieli
być razem, to nic nie stanie wam na przeszkodzie drogi do szczęścia. -
Megan
Scar przytuliła się do mnie a ja ją objęłam. W końcu się ogarnęłyśmy i
poszliśmy się bawić z naszymi przyjaciółmi. Gdy weszłam do wody,
podeszłam do Ashton'a i zakryłam mu oczy.
- Zgadnij kto to... - Megan
- Hmmm... niech pomyśle. Miękkie ręce, słodki zapach, miły glosik. To może być tylko jedna osoba, moja kochana Taylor. - Ashton
Czy on powiedział Taylor?! Po tych słowach opuscilam swoje dłonie z oczu
Ashton'a, otworzyłam buzię i się zmieszalam. Zaczęłam się powoli
oddalać i w pewnej sekundzie Ash się odwrócił i ujrzał mnie, zmieszaną i
smutną. Sam się zmieszał. Zaczęłam biec, chciałam wybiec stąd, nie
chciałam oglądać twarzy Ashton'a. Chłopak zaczął mnie gonić, niestety
był ode mnie szybszy i w końcu mnie dorwał. Chwycił mnie z ramiona i
spojrzał się w moje zapłakane oczy.
- Megan, to było tylko przejezyczenie. - Ash
- Kto to jest Taylor? - Megan
- To moja była dziewczyna, ale przysięgam ci, liczysz się dla mnie tylko Ty i tylko ciebie kocham. - Ash
- Gdy wymieniales te cechy typu slodka itp.... myślałeś o mnie czy o niej? Meg
- Oczywiście, że o Tobie. Wracaj ze mną, wszyscy na nas czekają. - Ash
Chłopak otarł łzę spływającą po mym policzku, pocałował mnie i chwycił w talii. Wróciliśmy na basen gdy w pewnym momencie....
---
To koniec rozdziału. Jeżeli będzie 8 kom, to dodam rozdział wcześniej.
Mam nadzieję, że wiecie o czym mówię. Ja idę teraz spać. Pa <3
Dziekuje Minti, gdyby nie ona to bym się nie wyrobila z napisaniem
rozdziału. Miłego czytania.---
Super nie mogę się doczekać następnego<3
OdpowiedzUsuńAle odjazd ... Następny szybko ..
OdpowiedzUsuńSuper Rozdział <33 Pwodzenia z następnym rozdziałem xd
OdpowiedzUsuńSzybko pisz następny bo nie mogę się doczekać:-D
OdpowiedzUsuńNo kochana czekam na kolejny rozdziałek. <<3 ! - / Minti ;)
OdpowiedzUsuńJejka czekam na kolejny.<3
OdpowiedzUsuńCudo. *-*
OdpowiedzUsuńCo się wydarzy w kolejnym rozdziale.? No co. :) Dalej pisz bo czekam na kolejny. ;)
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz czekam na kolejny. Dominika. ;)
OdpowiedzUsuńNext.. Natalka :)
OdpowiedzUsuńświetny blog !!!!!!!! czekam na kolejne rozdziały i zapraszam do mnie na nowego.. <33 http://pamietnikowszystkimioniczym.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńwszystko jest okej, rozdziały super, ale jedno mnie w nich denerwuje. Meg jest raz z Jamesem, raz z Ashem, niech się wkońcu zdecyduje xd to tyle xd dodawaj jak najszybciej, czekam na next! ~O.
OdpowiedzUsuń