Hey. Mam na imię Megan. Mam 18 lat więc cały czas imprezuje i cieszę się życiem. Mam dwie najukochansze przyjaciółki Nicole i Scarlet. Wszystkie trzy jesteśmy brytyjkami, ponieważ nasi rodzice się przyjaźnią od dzieciństwa i dzięki nim teraz w trzy jesteśmy dla siebie jak siostry. Nie chce się chwalić, lecz pieniędzy nigdy nie jest nam za wiele, pochodzimy z bardzo zamożnych rodzin. Od dzieciństwa mieszkamy w Polsce, dzięki rodzicom Scarlet spełniamy tu swoje marzenia. Często wyjeżdżamy na wakacje do naszego rodzinnego miasta, którym był Londyn. Z dziewczynami uwielbiałyśmy tam przebywać. Londyn to nie to co Polska. Niestety nie mogłybyśmy mieszkać tam w trzy ponieważ Nicola ma jeszcze 17 lat a według polskiego prawa, staje się osobą dorosłą po ukończeniu 18 lat. Na całe szczęście za niecały tydzień kończy się rok szkolny i jak co rok, wyjeżdżamy całymi rodzinami do UK do Londynu! Już nie mogłam się doczekać tego wyjazdu. Szykowałam się na niego już miesiąc przed wylotem. W Londynie całe nasze rodziny miały kupioną wielką willę, lecz mój ojciec postanowił, że skoro ja i dziewczyny jesteśmy już dorosle (oprócz Nicoli), kupi nam nasz własny dom w którym będziemy mogły zostać tam już na zawsze!
Speszyłam się do szkoły, na praktyki. Był to już nasz ostatni rok szkolny, który właśnie się kończył. Wstałam rano z mojego wielkiego łóżka, zabrałam świeżą bieliznę, ciuszki i poszłam do łazienki wsiąść szybką kąpiel. Rozebralam się z piżany i weszłam do wanny, pełnej wody z babelkami. Umyłam ciało truskawkowym żelem, a włosy waniliowo-cynamonowym szampanem. Po kąpieli wyszłam z wanny, wytarłam się świeżym recznikiem, nabalsamowałam ciało meczkiem kokosowym i ubrałam świeżą bieliznę, a następnie rzeczy. Ubrałam ma sobie: kolorowe krótkie spodenki, krótki t-shirt z pod którego widać mi było pępek, vansy (oczywiście nie ubrałam skarpetek jak mój idol Louis Tomlinson). Wysyszylam włosy i następnie je wyprostowałam, na świeżo umyte włosy założyłam swoje ulubione okulary przeciwsłoneczne tzn, pilotami, a na szyję ubrałam naszyjnik, który wyglądał jak papierowy samolocik. Oznaczał on, że Hazza czuwa. W końcu udało mi się wyjść z łazienki i znów wróciłam do swojego pokoju. Zabrałam stamtąd swoją torebkę ze znakiem zespołu 5sos, który uwielbialam. Zeszlam na dół, zabralam ze stołu śniadanie do pracy, ktore 30 minut temu uszykowa mi mama. Obok torby ze śniadaniem leżały kluczyki do mojego auta. Zabralam je i poszłam do garażu. Tam właśnie ono się znajdowało. Czerwone ferrari. Usiadłam w nim wygodnie, na siedzeniu dla pasażerka położyłam swoją torebkę, włożyłam kluczyki w stacyjkę i wyruszyłam z garażu. Musiałam się pośpieszyć, ponieważ miałam wstapic po Nicole a byłam już spóźniona. Na całe szczęście Nicola mieszkała 10 minut drogi ode mnie, więc byłam u mniej w mgnieniu oka. Zaparkowalam auto pod jej domem o poszłam zadzwonić do drzwi, które otworzył mi jej tata. Jak zwykle miał uśmiech na twarzy tak jak ja.
- O witaj Megan. - Tata Nicoli Greg.
- Dzień dobry panie Greg, jest może Nicola? - Megan
- Tak jest już ją wołam, a Ty wejdz do środka. - Greg
- Nie poczekamy tu, nie chce państwu brudzić w domu, a na dworze jest na prawdę piękna pogoda. - Megan
- Dobrze, jak wolisz. Nicola! - Greg
- Już idę tato!
Z oddali usłyszałam głos mojej przyjaciółki schodzacej po schodach w dół.
- O Jejku Meguś! - Nicola
- Nikuś!
Rzucilysmy się sobie w ramiona i pocałowałyśmy się wzajemnie w policzek.
- Tato ja lecę z Meg na praktyki będę wieczorem. Pa! - Nicola
Dziewczyna pocałowała mężczyznę w policzek i razem ze mną usiadła w samochodzie. Gdy ujrzała na siedzeniu moją torebkę zaczęła krzyczeć.
- Aaaaa! Jejku jaką piękna torebka 5sos! Też chce taką! - Nicola
Zaczęłam się śmiać, dziewczyna podniosła torbę, usiadła na siedzeniu, położyła ją na kolana i zaczęła oglądać. Strasznie się jej podobała. Przez całą drogę do salonu (miałyśmy praktyki jako stylistki) napalała się na nią. W trakcie drogi wyłączyłam nową płyte zespołu The VAMPS - Last Night. Uwielbiam ten zespół, cały czas słucham ich piosenki, a najczęściej Wild Heart. Właśnie ta piosenka leciała przez całą drogę do salonu. Nieraz przesunęła się piosenka np. 5sos - too late, lub 1D - Midnight Memories.Po 20 minutach drogi dotarliśmy na miejsce. Nicola wysiadla z auta a ja pojechałam na parking, by je zaparkowac. Tam właśnie spotkałam Scarlet, przyjechała w tym samym momencie co ja. Wysiadlysmy z aut i pobieglysmy do siebie. Uścikałyśmy się i na przywitanie powitalysmy sie buziakami w policzek (to był już nasz znak przywitania). We dwie weszliśmy do studia w którym miałyśmy praktyki. Już ostatni dzień byłyśmy w tym miejscu. Było nam przykro, ponieważ bardzo się zwiazalysmy z tym miejscem, lecz teraz czekał na nas Londyn. Gdy już byłyśmy w budynku Nicola zobaczyła Scarlet i pobiegła ją usciskac. Gdy dziewczyny już się usciskały poszliśmy do sali gdzie było zebranie zegnajace wszystkich uczniów studia. Niestety ja byłam troszkę spóźniona jak zwykle, bo miałam telefon on mojego taty, że dziś ich nie będzie w nocy, bo wyjeżdżają do Berlina. Ucieszyłam się, cały dom wolny. Poszłam na salę i gdy się rozejrzałam, zobaczyłam, że nigdzie nie ma żadnego wolnego miejsca. Niestety na końcu ujrzalam jedno wolne miejsce, było ono obok Serafina. Serafin był moim byłym chłopakiem, rozstaliśmy się, ponieważ on nie mógł trzymać rąk przy sobie. No i niestety usiadłam a jego wzrok od razu opuścił się na mój biust.
- Grymhyhmmm... czy możesz się ogarnac?! - Megan
Chłopak się zasmial i perfidnie przeniósł swój wzrok na mój kolczyk w pepku.
- No kurde... ogar frajerze! - Megan
- Przecież lubiałaś jak się na ciebie patrzyłem. - Serafin
- Niestety, Twój wzrok jest tak zezowaty jak krzywy słóp na który wpadles w dzieciństwie! Niestety uderzenie przerzuciło Ci się na mózg i słuch! Odwal się o patrz na inne laski. - Megan
- Oj kochana nie denerwuj się myszko. - Serafin
Teraz to mnie wkurzył. Zabralam swoją torebkę i zaczęłam szukać innego miejsca. Po 5 minutach znalazłam miejsce i od razu zaczęło się zebranie. Nasz dyrcio mówił o tym, że jesteśmy dorośli i mamy pamiętać o tym, że we wakacje mamy być rozsądni i takie tam. Po zebraniu wszyscy wyszli ze sali na korytarz, tam właśnie czekały na mnie dziewczyny.
- No to jak kochane, dziś śpimy u mnie. Rodziców nie ma a Jack pojechał już do Londynu do Sary, (Jack był moim starszym bratem, który miał juz 24 lata, kocham go, bardzooo). - Megan
- Ja dziś nie mam żadnych planów a ty Nicola? - Scarlet.
- Szczerze to ja też nie. Ale musimy najpierw iść na jakąś kawę, bo wiecie zakończenie praktyk. - Nicola
- Mi odpowiada. - Megan
- Mi też, to idziemy? - Scarlet.
- Jasne! - Megan
Z dziewczynami chwycilysmy się pod pachy i z uśmiechem na twarzy poszliśmy do kawiarni ,,LaCafe" która była za rogiem. Usiadłyśmy przy stoliku, a za nami siedziało 4 przystojnych chłopaków. Jeden cały czas obczajał Nicole. Lekko ją szturchnelam i powiedziała na ucho.
- Ej jeden z tych kolesi cię obczaja. - Megan
- Grhymmm... ja mam chłopaka. Nie pamiętasz? Luke jest mój. Hahaha - Nicola
- Halo Nicola obudz się, zobaczysz go za 8 dni a teraz żyj! - Megan
- No dobra, pójdę coś zamówić. Co chcecie? - Nicola
- Ja late i jakieś lody a Ty Scarlet? - Megan
- Ją też late i może jakąś krówke. - Scarlet
- Ok to idę zamówić. - Nicola
Dziewczyna poszła do lady a za nią przyszedł chłopak, który ją obczajal. Chwilę porozmawiali, cały czas ją obserwowałam, a na końcu wymienili się numerami. Nicola wróciła do stolika.
- I jak? - Scarlet
- Jakiś frajer. - Nicola
- To po co mu dalas swój numer? - Megan
- No co Ty, wymyśliłam go. - Nicola
Razem zaczęliśmy się śmiać, a po chwili kelnerka przyniosła nam zamówienie. Wszystkie zjadlysmy, wypilysmy i zaplacilysmy, a na końcu wyszliśmy z kawiarni. Ja i Nicola wsiadlysmy do mojego auta a Scarlet pojechała swoim autem do domu, po ciuszki na noc. A ja z Nicolą pojechaliśmy do jej domu, bo też musiała zabrać swoje rzeczy. Dotarliśmy pod dom mojej przyjaciółki. Weszliśmy do środka, w kuchni siedzieli rodzice Nicoli Greg i Veronica. Jedli późny obiad, po czym jej mama zawołała.
- O witajcie dziewczynki, może zjecie z nami? - Veronica
- A nie dzieki a Ty Megan? - Nicola
- Nie ja również dziękuję. Ale miło, że pani zapytała. - Megan
- Pamiętaj Megan u nas czuj się jak u siebie. Jesteś prawie jak nasza córka. - Grać
Zarumieniłam się lekko, usiadłam na sofie i po chwili podbiegł do mnie Marley, piesek Nicoli, mały maltańczyk. Wskoczył mi na kolana a Nicola poszła do swojego pokoju po swoje rzeczy, a ja zabawialam Marley'a. Był on taki słodki, uwielbiał się bawić z moim psem, Szabim który był owczarkiem niemieckim. Nicola szykowała się dość długo, jej rodzice skonczyli jeść obiad, jej tata poszedł załatwiać sprawy wylotu do Londynu, a jej mama sprzatala po obiedzie.
- Pomóc pani? - Megan
- Nie dziękuję Meg, to tylko troszkę talerzy nic wielkiego. I jak kochana cierzysz się z lotu do UK? - Veronica
- Oj tak. Strasznie się cieszę. Najbardziej z koncernów na które się wybieramy z dziewczynami. - Megan
- O. Kto gra? - Veronica.
Mama Nicoli miała dobry gust jeśli chodzi o muzykę.
- The Vamps, One Direction i 5 Second Of Summer. - Megan
- Ciekawe. - Veronica
W pewnym momencie po schodach zbiegła Nicola.
- Dobra już jestem gotowa! - Nicola
- A gdzie się wybierasz droga damo? - Veronica
- Śpię dziś u Megan, bo nie ma jej rodziców w domu. - Nicola
Veronica pokiwala głową na znak, że zgadza się na wyjście córki. Nicola pocałowała ją w policzek, pożegnała i razem poszliśmy do auta. Dotarliśmy do mojego domu. Odstawilam samochód do garażu i razem z Nicolą weszliśmy do domu. Dziewczyna poszła do pokoju mojego brata by zostawić tam swoje rzeczy i akurat przyjechała Scarlet. Otworzyłam jej drzwi i ta również od razu pobiegła do sypialni moich rodziców zostawić swoją torbę. W końcu wszystkie spotkaliśmy się w kuchni. Dziewczyny były zmęczone bieganiem po domu, nie powiem, ale był on ogromny i strasznie szybko można było się w nim zgubić. Nagle zadzwonił do Scarlet telefon...
Był to jej ojciec Taylor, który miał do niej bardzo ważną wiadomość.
Dziewczyna nie rozmawiała z nim długo. Wróciła do nas cała w
skowronkach.
-Ej dziewczyny mam do was super wiadomosc! - Scarlet
- Jaką? - Megan
- Koncert 5sos nie jest za 8 dni. - Scarlet
- A kiedy? - Megan
- Jutro. - Scarlet
- Co Ty mowisz?! Nie zdążymy! My jedziemy dopiero za 8 dni! - Zesmutniala Nicola.
- Ale my jedziemy jutro o 2 w nocy a jest 18! Mamy się szybko pakować, bo lot już jutro!!! - Scarlet
Ja i Nicola nie wiedzieliśmy co się dzieje.
- Powtórz! - Megan
- Mamy się szybko pakować, bo rodzice przełożyli lot abyśmy zdążyły na koncert! - Scarlet.
Wszystkie trzy zaczęliśmy krzyczeć, ze szczescia! To było coś pięknego,
nie musieliśmy już chodzić do szkoły, a teraz czekał na nas Londyn! Po
Nicole przyjechał Greg i zabrał ją do domu, by mogła się spakować,
Scarlet też pojechała do domu a ja sobie przypomniałam o rodzicach.
Szybko zadzwoniłam do mamy.
- Hey mamus. Słuchaj, bo podobno mamy jechać wcześniej... - Megan
- Tak slonko, szykuj się. Twój brat odbierze was z lotniska i zawiezie do nowego domu w Londynie! - Sasha
- Jej! A co z wami? - Megan
- My wszyscy przybędziemy z rodzicami Scarlet o Nicoli, tak jak mieliśmy przyjechać wcześniej. - Sasha.
- Aha dobrze, to ja idę się pakować pa mamuś! - Megan
- Pa kochanie uważaj na siebie. - Sasha
Zakończyłam rozmowę z mamą i uradowana pobiegłam do góry do mojego
królestwa. Na cały legulator wyłączyłam wieżę stereo i puściłam piosenkę
The VAMPS - Wild Heart. Moja ulubiona, dzięki niej mogłam się pakować.
Zabralam ze sobą wszystkie swoje rzeczy. W końcu Londyn!!! Własny dom!!!
Jeeeest! Byłam mega szczęśliwa! Jak nigdy, a muzyka TV dobry rock,
dodawał mi kopa. Pakowałam się z godzinkę, gdy Scarlet napisała mi
sms'a, że mam do niej przyjechać już spakowana. Zrobiłam tak jak kazała
mi przyjaciółka. Zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam do Scarlet. Po 15
minutach drogi byłam już u dziewczyny pod drzwiami. Zadzwoniłam,
czekałam przed drzwiami z walizką. Trochę głupio to wyglądało. W końcu
dziewczyna otworzyła mi drzwi i zaprosiła do środka. Nadal cały czas
miała glupawke. U Scarlet była już Nicola, zrobiliśmy sobie po słabym
drinku i wyluzowałyśmy się. Czas bardzo wolno nam umykał. Ale przeżyłam
do 00:00. Przyszedł do nas ojciec Scarlet i kazał nam się zbierać, bo
już wyjeżdżamy. Zaplanowaliśmy swoje walizki do bagażnika i usiadłyśmy
wygodnie w aucie. Trasa na lotnisko była dość długa, około 25
kilometrów, ale w końcu dotarliśmy na miejsce. Ojciec Scarlet wyciągnął
nam nasze walizki i w trzy pomknęłyśmy na odprawę. Już siedzialysmy w
samolocie. Lot już przyprawial mnie o dreszcze a co dopiero będzie na
koncercie. Strasznie się jaram. Niestety siedziałam sama, bo dziewczyny
usiadły obok siebie, a nie było potrojnych miejsc. Włożyłam w uszy
słuchawki i patrzyłam przez okno. Jeszcze nie lecielismy, w pewnym
momencie obok mnie ktoś usiadł i powiedział ,,CZEŚĆ"...
--- to
koniec 1 części, za 4 dni kolejna. Mam wene, będzie ciekawie. Piszcie
komentarze, bo one motywują. Jeżeli podoba wam się mój blog poleccie go
znajomym. Im więcej czytelników tym części będą ciekawsze i będą w
szybszym czasie pisane. ---
1 komentarz - dla ciebie nic trudnego a dla mnie wielka motywacja do dalszego pisana.
WOW... Ja chce kolejny. < 3
OdpowiedzUsuńEj pisz to, ja się wciągnełem w to na maksaaa ;* Nie zauważyłem kiedy to przeczytałem xd Z tego film można zrobic ;<33
OdpowiedzUsuńŚwietne
OdpowiedzUsuńŻyczę weny którą już masz :*
zapraszam do mnie:
nadzieja-jestzawsze.blogspot.com
przypadek-niesadze.blogspot.com
opowiadanianieztejziemi.blogspot.com
Bombowy pisz tak dalej bo wciąga
OdpowiedzUsuńWow SUPER !! Pierwszym zaskoczeniem było to że rozdział jest długi i to bardzo dobrze !! Mam nadzieję że następne rozdziały będą tak samo długie jak ten :) <3 Życzę wesołych świąt i szczęśliwego pisania <3 I czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńŁoł *-*
OdpowiedzUsuń